– Skargi dotyczą tego, że sygnał się tnie, następuje buforowanie. Konsumenci ponadto mają problem z dodzwonieniem się na infolinię – informuje nas Agnieszka Majchrzak, główny specjalista w UOKiK. I dodaje, że właśnie trwa analiza zgłoszeń konsumenckich. Decyzja o ewentualnym podjęciu przez urząd bardziej sformalizowanych działań wobec przedsiębiorcy zapadnie w najbliższym czasie.

Dla konsumentów, którzy wykupili usługę, a są z niej niezadowoleni, działanie regulatora może być jedyną nadzieją na odzyskanie pieniędzy. Operator Ipli skrzętnie bowiem wykorzystuje regulamin, który przed zawarciem umowy musieli zaakceptować klienci.

Wynika z niego, że jeśli klient otrzymał możliwość oglądania spotkań mistrzowskich w aplikacji, a jest niezadowolony jedynie z jakości wyświetlanego obrazu lub udostępnionego dźwięku, powinien złożyć reklamację. Problem w tym, że zgodnie z punktem 10 rozdziału 8 regulaminu Cyfrowy Polsat na udzielenie odpowiedzi ma 30 dni od dnia złożenia reklamacji. Efekt? Może się okazać, że część klientów uzyska stanowisko operatora już po zakończeniu mistrzostw Europy. Jednocześnie pracownicy spółki już teraz wskazują niezadowolonym użytkownikom, że powinni wraz ze zgłoszeniem przesłać dowód potwierdzający, że posiadają odpowiednio szybkie łącze do wyświetlania przez internet meczu w odpowiedniej jakości.

„Oby UOKiK zajął się naszą sprawą, bo widać już, że Cyfrowy Polsat nie chce wziąć odpowiedzialności za nieprawidłowości” – czytamy w jednym z najpopularniejszych komentarzy na facebookowym profilu Ipli.

>>> Polecamy: TVN wygrał tegoroczną wiosnę