Reżim Putina czeka rychłe bankructwo. Wywiad z Borisem Akuninem

Ten tekst przeczytasz w 8 minut
20 czerwca 2016, 10:47
Moskwa, Rosja Fot. Pavel L Photo and Video / Shutterstock.com
Moskwa, Rosja Fot. Pavel L Photo and Video / Shutterstock.com /ShutterStock
Zmiana w Rosji zacznie się na prowincji, gdy w kasie państwa zabraknie pieniędzy – mówi Boris Akunin we wspólnej rozmowie DGP i radiowej Jedynki.

Zacząłem pisać historię w 10 tomach, od samego zarania, a jej unikatowość polega na tym, że nie tworzy jej naukowiec, ale pisarz. To historia dla ludzi, którzy nie interesują się historią. Próba opowiedzenia następujących po sobie faktów z dziejów Rosji. I próba ustalenia, co jest mitem, bajką, propagandą, a co zdarzyło się naprawdę. Do tego chcę jeszcze złowić w tym sens. Znaleźć odpowiedź na pytanie, czym jest rosyjskie państwo. Dlaczego dziś jest takie, jakie jest. Wydałem już trzy tomy. Teraz pracuję nad czwartym.

To wiek XVII.

Oczywiście, stosunki z Polską i sprawa Ukrainy są tu w centrum uwagi.

Myślę, że gdy książka się ukaże, będę miał problemy z patriotami z Rosji, a także z patriotami z Ukrainy. Staram się nie być po żadnej ze stron. Staram się być obiektywny, a to zazwyczaj nie podoba się nikomu. Oprócz tego w ramach projektu historycznego piszę powieści. Do każdego tomu historii przyporządkowana jest powieść. Opisuje ona dzieje rodziny, która żyje w Rosji od ponad 1000 lat. Wszystkie swoje fantazje, emocje zamieszczam w tej artystycznej części projektu.

Wielu rzeczy nie wiedziałem, choć z wykształcenia jestem historykiem. Widzę, że historia państwa rosyjskiego zaczyna się nie od IX w., jak uczono mnie w szkole i na uniwersytecie, a od XV w., bo Ruś Kijowska była przecież czymś zupełnie innym. Trudno ją łączyć z obecnym państwem rosyjskim. Zrozumiałem, że państwo rosyjskie zostało założone przez wielkiego księcia Iwana III w II połowie XV w. Dokonałem też osobistego odkrycia w sprawie Cerkwi prawosławnej. Jestem antyklerykałem, więc do roli Cerkwi we współczesnym państwie odnoszę się zdecydowanie negatywnie. Tymczasem zrozumiałem, że jej rola w historii była pozytywna. Były momenty, kiedy tylko Cerkiew ratowała państwo przed rozpadem.

Albo w czasie okupacji mongolsko-tatarskiej. Choć w XVII w. szczególnie. Piszę o tym, choć czasem nie jest to zgodne z moimi poglądami. Piszę, gdyż jest prawdziwe. Ale opowiem też o swoim rozczarowaniu. Słynne średniowieczne demokracje Nowogród i Psków nie były tak wspaniałe, jak przestawia je literatura piękna.

>>> Czytaj też: Rosja ucierpi z powodu Brexitu. PKB może spaść o 1 proc.

Symbolem, że Rosja ma demokratyczną tradycję. Ale te konstrukcje były nietrwałe i wysoce chaotyczne. W porównaniu z nimi, mało pociągający, model moskiewskiego totalitaryzmu był jednak, w kontekście historycznym, krokiem do przodu.

Nie podoba mi się klimat polityczny. Kiedy mieszkałem w Rosji, doświadczałem rozdrażnienia i stresu. W takim stanie nie można zajmować się literaturą, nie można pisać, tym bardziej o historii państwa rosyjskiego. Nie podoba mi się to, co propaganda zrobiła z moimi rodakami. Jak im wyprała mózgi. Nie mogę temu przeciwdziałać. Polityka w Rosji nie istnieje, opozycja została zgnieciona. Kraj zamienił się w państwo policyjne. To co ja mogę zrobić? Mogę pisać książki. W Rosji trudno się oderwać od polityki, bo polityka wdziera się do naszego życia. Wszyscy jesteśmy zaniepokojeni. Rozumiemy, że jutro będzie dla Rosji trudne. A kiedy patrzą na nas z zagranicy, zazwyczaj nie widzą niczego prócz Putina. Rosja jest postrzegana jako Putinlandia.

Choć ten film nie jest o Putnie, a o świadomości społeczeństwa rosyjskiego. Na miejscu Putina mógłby być ktoś inny. Istotna jest natomiast restauracja władzy służb specjalnych, która zresztą była do przewidzenia. To jest dziecięca choroba społeczeństwa. Należy przez nią przejść, odchorować, nie umrzeć i w końcu wyzdrowieć. Po prostu musimy przejść przez ten etap.

Było śmiesznie. To typowy chwyt kagebisty. Powiedział: „Lubimy pisarza Akunina, ale to etniczny Gruzin”...

Tak, tak... W ich języku to się nazywa brzytewka w bułeczce. Dają panu słodką bułeczkę, a w środku ukryta jest brzytwa. Oczywiście wszystko, co on mówi, to bzdura. Bo ja niestety jestem bardzo daleki od Gruzji. Ojciec był Gruzinem, ale wyjechał z kraju jeszcze przed wojną. Jestem z Moskwy, całe życie mieszkałem w Moskwie, a Gruzji nie znam. Kiedy usłyszałem słowa Putina, miałem skojarzenie z 1968 r. w Polsce. Na tle walki wewnątrz partii komunistycznej nagle część obywateli okazała się nie być Polakami: „Jesteście Żydami, wyjeżdżajcie”.

Słyszę to ciągle i od dawna. Piszą o mnie: „Dlaczego Gruzin pisze historię Rosji? Niech pisze historię Gruzji”.

Tak, to na mnie nie wpływa, najwyżej dodaje otuchy. Jeśli ludzie, których nie szanuję, mnie obrażają, to przyjmuję to dość obojętnie. Jeśli obrażają cię źli ludzie, to znaczy, że wszystko robisz dobrze. To mnie tylko utwierdza w tym, że postępuję prawidłowo.

Wypracowałem nawet specyficzne podejście psychoterapeutyczne. Kiedy mam zły nastrój, depresję, wydaje mi się, że nie potrafię nic napisać oraz że niepotrzebnie żyję, wpisuję w Google’u „lubię Akunina” albo „uwielbiam Akunina” i czytam, jak wszyscy mnie kochają i uwielbiają. A kiedy jestem z siebie bardzo dumny i kiedy wydaje mi się, że wszystko mi się udaje, wówczas mówię „stop!”. Wpisuję w wyszukiwarkę „nienawidzę Akunina”, „Akunin niegodziwiec”, czytam, jakie okropieństwa o mnie piszą. To powoduje, że wracam na ziemię.

Rosję czekają ciężkie czasy. Reżim nie pozwala się rozwijać. Traci ogromne sumy na bzdury. Do tego dochody, które osiąga, są jeszcze rozkradane. Tak więc jest skazany na bankructwo. Kiedy do tego dojdzie, zaczną się wstrząsy społeczne. Przestaną płacić pensje, emerytury. Kraj wówczas się obudzi i się okaże, że władzy nikt nie popiera. Zacznie się na prowincji, raczej nie w Moskwie. Na Moskwę będą przeznaczali duże środki, a na prowincję już nie wystarczy.

Manipulować nastrojami jest łatwo, kiedy ma się w rękach media. Nastroje da się zmieniać prymitywnymi metodami. Każdy dyktator umie wciskać odpowiednie guziki, żeby się przypodobać. Ale ludzie są gotowi się na to godzić, dopóki ich poziom życia nie obniży się w sposób znaczący.

Ale jeszcze nie ma katastrofy. Są pieniądze w funduszu stabilizacyjnym Rosji. Połowa została wydana, ale połowa ciągle jest. Nie będzie pieniędzy? Przez jakiś czas da się jechać na adrenalinie. Czyli wrzucać do obiegu sprawy wywołujące ogólną histerię. A potem przyjdzie koniec. Już to widzieliśmy, gdy rozpadał się ZSRR. On też się rozpadł, bo zbankrutował. Nie był w stanie wytrzymać wyścigu zbrojeń, nie był w stanie utrzymać ogromnej armii i ogromnego aparatu urzędników. I stało się to, co się stało.

Każdy kraj ma własne interesy, które są dla niego priorytetowe. Dlatego niepojęte jest, dlaczego inne państwa miałyby się zajmować tym, co jest dobre dla Rosji, no, chyba że z powodu instynktu samozachowawczego. Bo to wielki kraj z arsenałem jądrowym. Wyobraźmy sobie, że zachodzi w nim wybuch społeczny, rewolucja – to mogłoby być straszne.

Nie przeceniałbym znaczenia zasad we współczesnym świecie. Nasza cywilizacja nie znajduje się jeszcze na tak wysokim poziomie rozwoju. Do tego mam wrażenie, że rosyjskie problemy będzie rozwiązywało samo społeczeństwo. Zagranica tu nie pomoże. Sankcje? Gdyby nie one, reżim przetrwałby dłużej, i to tyle, nic więcej. Problem reżimu tkwi w tym, że jest on katastroficznie archaiczny i nieefektywny.

Pisarz to profesja indywidualisty. Żeby być pisarzem, nie potrzebujesz niczego oprócz siebie samego. W absolutnie wrogim środowisku też można pisać. Albo siedząc u siebie w kuchni, jak to było w ZSRR. Czasy zwiększają w duszy człowieka świadomość przeżywanej tragedii. A to tylko pomaga w twórczości. Reżyser bez współpracy z finansowymi czy państwowymi strukturami nie zrobi nic. A pisarzowi, na odwrót, nic nie trzeba. Kiedyś tylko papier i długopis, teraz, nie wiem, jakiś laptop.

>>> Polecamy: Twierdza Rosja. Wojsko jest dla Putina ważniejsze niż biedni emeryci

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj