Główne banki centralne w świecie doszły już – jak się wydaje – do końca z możliwością luzowania stopy procentowej i pobudzania wzrostu. Niektóre z nich weszły w dziwny świat ujemnych stóp procentowych.

Jak zwykle w takich czasach cena złota idzie w górę – wyraźnie od połowy 2015 r. Na początku lipca przekroczyła już poziom 1300 dolarów za uncję (to 25 proc. wzrostu tylko w I kwartale 2016 r.). Słynni inwestorzy tacy jak Soros, Druckenmiler (a nawet, jeśli wierzyć plotkom, Buffet) „idą w złoto”.

James Ricards głosi, że uncja złota osiągnie wkrótce wartość 10 tys. dol. Bardziej umiarkowane oceny wskazują na poziom 1400 dolarów za uncję pod koniec tego roku. Zakupy złota zwiększyły wielkie fundusze hedgingowe. Trend wzrostu cen złota wskazuje na rosnącą niepewność na rynkach finansowych. Brexit jest jedynie kolejnym na nich wstrząsem.

Zwykli konsumenci czy firmy nie muszą przejmować się ceną złota dopóki mają płynność a stopy są na historycznie najniższych poziomach. Przejmują się tym banki centralne i wszyscy inwestorzy obecni na rynkach walutowych. Kurs pieniądza jest odwrotnie skorelowany z ceną złota. Także z zaufaniem do banków.

Jeffrey Gundlah, dyrektor wykonawczy DoubleLine Capital, który zarządza w Los Angeles funduszem o wartości 100 mld dol. mówi, ze złoto jest teraz szczególnie atrakcyjne wobec groźby niestabilności w UE, przedłużającej się światowej stagnacji i upadku systemu bankowego w Europie.

źródło: Inne

Dolar, po uwolnieniu w 1971 r. przez prezydenta Richarda Nixona od pokrycia w złocie, stał się najważniejszą walutą świata jako waluta rezerwowa i transakcyjna i jak dotąd nie ma konkurenta, który by mógł przejąć jego pozycję. Czołowa pozycja dolara na pewno ma jednak związek z tym, że amerykańskie rezerwy złota są – oficjalnie – największe, zarówno bezwzględnie jak i względnie, w stosunku do ewentualnych konkurentów.

Co zagraża dolarowi

Wykres 2 ŚRODEK Realna wartość dolara 1120 – po pierwsze bardzo duża jego niestabilność, w stosunku do koszyka czołowych walut (waha się od 80 do 130 dolarów za uncję).

– po drugie dolar i amerykański system finansowy „podgryzany” jest ostatnio przez coraz częstsze i groźniejsze ataki zorganizowanych hackerów.

Tylko w 2015 r. portal The U.S. Office Personal Management i FBI stwierdziły, że przynajmniej dziewięć dużych banków i finansowych instytucji, włącznie z JPMorgan, zostało zaatakowanych i „wyciekły” stamtąd dane ponad 100 mln rachunków.

To tylko jedno z wielu zagrożeń destabilizacji systemu bankowego i finansowego. W razie następnych zaburzeń rynku finansowego, kolejnego kryzysu przewaga USA w wielkości rezerw złota może być zasadniczym orężem w obronie wiarygodności dolara.

– po trzecie, inne banki centralne także zwiększają zakupy złota i jego udział w rezerwach wzrasta;

– po czwarte wreszcie, coraz częściej pada pytanie: Czy USA rzeczywiście posiadają tyle złota ile deklarują?

Złoto dla zuchwałych

Aż 75 proc. oficjalnych rezerw walutowych w USA stanowi złoto i jest to największy współczynnik na tle innych państw. Te zapasy złota USA utrzymują się na niezmienionym poziomie od 2004 r. Tymczasem kraje „podgryzające” przewagę dolara, zwłaszcza Chiny i Rosja, zwiększają i to szybko posiadane przez ich banki centralne zapasy złota. Rezerwy złota Rosji sięgają już 1,5 tys. ton. Równie szybki jest przyrost zasobów złota w rezerwach przez Indie i Arabię Saudyjską.

Niektóre banki centralne krajów, zwłaszcza tych, które kontestują przewagę dolara na rynkach światowych, zaczęły gwałtownie zwiększać udział złota w swoich rezerwach. Nie znaczy to jednak, że rzucają one wyzwanie USA i chcą zastąpić dolara jako walutę rezerwową. Przewaga USA topnieje, ale nadal jest zbyt duża. Jest to raczej systematyczne umacnianie swojej strategicznej pozycji niż bezpośredni atak, przy założeniu, że przewaga USA ciągle topnieje i będzie topniała w przyszłości.

Jest jednak pewien problem z tymi danymi. Oficjalne oświadczenia rządów i banków centralnych są zbierane w World Gold Council i deklarowane do MFW. Nikt ich jednak nie sprawdza, nie mając do tego uprawnień.

Dostępne dane obejmują zarówno złoto w sztabach, złote monety, jak i złoto które oficjalnie zaksięgowane jest w bilansie danego banku centralnego lub leasingowane, czy też zamienione przez transakcje swap na inne aktywa.

Banki centralne dawno już zauważyły, że złoto leżące w skarbcu może pracować i przynosić zysk. Bank centralny wypożycza np. daną ilość złota do banku komercyjnego lub innej instytucji finansowej, a ta zaciąga pożyczkę i owo złoto jest zabezpieczeniem w tej transakcji. To dość rozpowszechniona praktyka.

W ten sposób złoto księguje się nieraz dwa razy – raz w bilansie banku centralnego, a potem w bilansie instytucji wypożyczającej złoto jako zabezpieczenie pożyczki czy kredytu (kolateral).

A gdyby, co może się zdarzyć, bank komercyjny czy instytucja nie zwrócił pożyczki, zabezpieczenie przepada. Nadal jednak złoto wypożyczone figuruje w bilansie banku centralnego i w oficjalnych danych. Powstaje wtedy pytanie: co to znaczy obecnie, że bank centralny ma złoto?

Uzasadnione jest w tej sytuacji pytanie o wiarygodność oficjalnych danych USA o posiadanym złocie. Nie po raz pierwszy stykam się w analizach ekonomicznych z pytaniem: Czy USA rzeczywiście posiada tyle złota ile oficjalnie deklaruje – ale trzeba przyznać że ilość zgromadzonych wątpliwości i sprzeczności w danych nie pozwala przejść nad tymi wątpliwościami do porządku.

Wobec już istniejących światowych nierównowag, zmienności na rynku pieniężnym i grożących w tych warunkach gwałtownych kryzysów realne posiadanie deklarowanej ilości złota w rezerwach jest gwarancją wiarygodności dolara i jego roli w światowym systemie walutowym. Jeśli okaże się że ta deklarowana oficjalnie ilość jest mniejsza grozi to gwałtownym załamaniem wiarygodności i w końcu kursu dolara.

USA od 2004 r. deklarują niezmienną ilość dolara w rezerwach – 8 133,46 ton metrycznych złota. Jest to ilość zadeklarowana przez rząd. Problem (nie tylko w USA) polega na tym że nie ma organu ani procedury sprawdzenia tej informacji. Traktaty rozbrojeniowe zaopatrzone są w procedurę weryfikacji, np. liczby posiadanych rakiet. W przypadku złota poprzestać trzeba wyłącznie na deklaracjach. Ostatni audyt United States Bullion Depository w Fort Knox miał miejsce w 1953 r.

Było w przyszłości kilka inicjatyw przeprowadzenia ponownego audytu, m. in. przez Ron Paula i senatora Orrin Hatch z Utah w 2013 r. Ten ostatni skierował zapytanie do Departmentu Skarbu czy możliwa jest sprzedaż części złota by uniknąć grożącego wówczas (2013 r.) przekroczenia limitu deficytu, ale otrzymał odpowiedź wykluczającą sprzedaż. Departament Skarbu obawiał się destabilizacji światowego systemu finansowego.

Wbrew potocznej wiedzy amerykańska Rezerwa Federalna nie posiada w ogóle złota a tylko certyfikaty złota. The Gold Reserve Act z 1934 r. wymaga od Fed transferu złota do Departamentu Skarbu, w zamian za co administracja emituje certyfikaty złota dla Fed-u o wartości przekazanego złota.

Certyfikaty złota są denominowane w dolarach USA – w wartości złota przyjętej w 1934 r. Od tego czasu nie była ona zależna od wahań ceny złota na rynkach. Certyfikaty te nie dają też prawa Fedowi prawa do żądania wymiany dolarów na złoto, ani nie podlegają sprzedaży. W tym sensie są raczej „finansowymi artefaktami”, podstawą do formalnego zapisu w księgach Fed.

Departament Skarbu przechowuje zapas złota w dwu miejscach. Po pierwsze nowojorski bank Rezerwy Federalnej działa jako strażnik (custodian) części złota posiadanej bezpośrednio przez rząd USA, inne rządy i centralne banki czy międzynarodowe instytucje. Żadne prywatne podmioty nie mogą korzystać z tego skarbca zlokalizowanego przy 33 Liberty Street na Manhattanie.

Pozostała część złota (nie wiemy jaka) jest przechowywana w United States Bullion Depository w słynnym Forcie Knox, w Kencucky, który jest na terenie zmilitaryzowanym. Ostatni audyt był przeprowadzony za czasów prezydenta Eisenhowera, w 1953 r. Audytowi temu podlegało jedynie 5 proc. złota.

Dziwna historia niemieckiego złota w USA

Niemcy są drugim po USA posiadaczem rezerw złota w wysokości 3 390 ton (dane na kwiecień 2016 r.). Z tego 45 proc. niemieckiego złota znajduje się w przechowaniu w banku Fed w Nowym Yorku. Zmagazynowanych jest tam ok.1 536 ton metrycznych złota. W Niemczech znajduje się tylko 1 036 ton złota.

W 2012 r. Federalny Sąd Niemiec nakazał centralnemu bankowi Niemiec przeprowadzenie audytu niemieckiego złota i fizycznej inspekcji, włącznie ze zlotem przechowywanym w USA. Przedtem Bundesbank całkowicie polegał na pisemnym potwierdzeniu z USA.

Nie była to pierwsza próba audytu niemieckiego złota w USA. W 1920 r. ówczesny prezydent banku centralnego Niemiec, Hjalmar Schacht wizytował bank Fed w Nowym Yorku i jego prezydenta Benjamina Stronga w celu inspekcji złożonego tam niemieckiego złota.

Do inspekcji nie doszło i Schacht musiał się zadowolić ustnym potwierdzeniem. Do kolejnego audytu nie doszło, ale Bundesbank podjął negocjacje z rządem USA w sprawie repatriacji do Niemiec 300 ton złota. Efektem rokowań była końcowa data repatriacji – rok 2020.

Równocześnie kilka innych centralnych banków m. in. Holandii i Wenezueli przeprowadziło w kilka miesięcy udaną repatriację przechowywanego w USA złota. Poprzedni asystent Sekretarza Skarbu USA, Paul Craig Roberts stwierdził w 2014 r. wprost: Fed od dawna nie ma żadnego złota.

„Oni nie mają żadnego złota. Dlatego właśnie przekazali Niemcom tylko 5 ton z 1 500 ton, które przechowują. Kiedy rząd Niemiec poprosił o przekazanie w następnym roku, Fed odmówił… Ale było powiedziane (uzgodnione) możemy wam zwrócić 300 ton….(Fed) powiedział: możemy zwrócić 20 proc. złota przez następne 7 lat, nie jesteśmy w stanie zwrócić wam zaraz. Oni (Fed) nie mają (złota) bo gdyby mieli pozwoliliby przeprowadzić audyt u siebie”.

Z samym zwrotem, pomijając termin, też jest problem. Złote sztaby w banku Fed w Nowym Jorku muszą być przetopione, usuwając wszelkie ślady (sztaby są znakowane) by wzmocnić zaufanie, że przechowywane sztaby są dostępne i zamienne. Ta zamienność przechowywanych sztab złota stoi z kolei w sprzeczności z oficjalnie artykułowaną polityką Fed, że audyt umożliwia identyfikację konkretnego właściciela złota.

źródło: Inne

Pojawia się tu problem wypożyczania złota przez banki centralne. Pożyczają one lub leasingują przechowywane złoto za opłatą. Żadne szczególne oznakowania danej partii złota nie może być znane publicznie. Nowojorska Rezerwa nie wskazuje też w żadnym raporcie lub rocznym sprawozdaniu finansowym nazwy kraju, którego złoto przechowuje. Podobne wymagania raportowania nie rozróżniają złota posiadanego realnie i poddanego umowom swapowym. Departament Skarbu oznajmia po prostu, że „posiada złoto, włączając w to złoto znajdujące się w depozycie i złoto w umowach swapu”.

Problem z kontrolą posiadanego złota przez Fed w Nowym Jorku pojawiał się już wcześniej. W 1968 r. Bank Anglii miał problem z wycofaniem z Fed 172 sztab złota ponieważ okazało się, że Rezerwa nie miała (chwilowo) sztab tylko złote monety. Byłoby w tej sytuacji poważnym problemem gdyby banki centralne innych krajów chciały wycofać przechowywane złoto równocześnie.

Dochodzimy do konkluzji: jeśli inwestorzy wybierający złoto (a jest ich obecnie coraz więcej) dojdą do przekonania, że rząd USA przechowując złoto innych krajów nie jest wiarygodnym depozytariuszem, ceny złota (pomijając obecny trend wzrostowy) mogą gwałtownie pójść w górę. Spowoduje to gwałtowny spadek kursu dolara względem innych walut.

Ponieważ żadna waluta w obecnym systemie pieniądza opartego tylko na zaufaniu (fiat money) nie może zastąpić dolara jako głównej waluty rezerwowej i transakcyjnej to jedyną alternatywą dla pełnienia roli pieniądza jako miernika wartości może być złoto. Ponieważ ruch cen złota na rynku i indeksu dolara do głównych walut działa odwrotnie to zarówno spadek udziału złota w rezerwach USA jak i wątpliwość co do realnego stanu posiadanego złota może spowodować dynamiczny wzrost ceny złota – i upadek zaufania do dolara.

Dziwi, że rząd USA nie podejmuje żadnych kroków, choćby propagandowo, rozwiewających wszystkie te wątpliwości. A może rzeczywiście Paul Craig Roberts ma rację: król jest goły?