Zondacrypto: co z pieniędzmi klientów? „Odzyskanie mało realne”

Ten tekst przeczytasz w 8 minut
dzisiaj, 13:54
Pieniądze klientów Zondacrypto ni edo odzyskania?
Pieniądze klientów Zondacrypto ni edo odzyskania?/Shutterstock
Nie brakuje osób, które na Zondacrypto ulokowały oszczędności życia. Procedura odzyskania pieniędzy może być jednak wyjątkowo długa i kosztowna, w wielu przypadkach nieskuteczna. Eksperci nie mają wątpliwości: wiele osób straciło swoje pieniądze bezpowrotnie.

Odzyskanie pieniędzy zainwestowanych przez klientów giełdy Zondacrypto może okazać się mało realne, a sama procedura dochodzenia roszczeń - skomplikowana i kosztowna - ocenił prof. SGH Tomasz Siemiątkowski.

Poszkodowani klienci Zondacrypto. Coraz więcej zgłoszeń

17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto oraz prania brudnych pieniędzy. Postępowanie jest prowadzone na podstawie zgłoszeń osób pokrzywdzonych, które mają trudności z wypłatą środków zdeponowanych w ramach kryptowalut na Zondacrypto. Jak podał portal money.pl, wątki śledztwa obejmują skomplikowane struktury biznesowe Zondacrypto rozciągające się na kilka krajów, w tym Estonię, Maltę, Cypr i Szwajcarię.

20 kwietnia Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przekazał PAP, że otrzymał ponad 200 sygnałów związanych z Zondacrypto. Dodał, że w styczniu 2025 r. Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające wobec operatora serwisu zondacrypto.com – estońskiej spółki BB Trade Estonia OU. Postępowanie jest prowadzone pod kątem ewentualnych naruszeń i klauzul niedozwolonych w umowach z klientami giełdy.

Jak przekazał PAP Tomasz Siemiątkowski, adwokat i prof. Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz kierownik Katedry Prawa Gospodarczego, odzyskanie pieniędzy zainwestowanych na giełdzie Zondacrypto jest zależne od tego, czy środki te istnieją i można je zlokalizować oraz od struktury spółek powiązanych z Zondacrypto, które są zarejestrowane w różnych krajach.

„Pozytywne ustalenia w tym zakresie otworzą dopiero drogę do dochodzenia roszczeń cywilnoprawnych, a na końcu będzie kwestia ewentualnej egzekucji” – podkreślił ekspert. Zaznaczył, że dochodzenie roszczeń może być dla klientów Zondacrypto kosztowne, a „przecież już ponieśli oni straty finansowe”.

Prokuratura apeluje do klientów Zondacrypto o składanie zawiadomień

Ekspert przekazał, że w przypadku dochodzenia roszczeń, nie powinno mieć znaczenia, w jakiej kryptowalucie osoba poszkodowana trzymała środki na giełdzie. „Roszczenia dotyczą przedmiotów w portfelu – ich wartości, nie konkretnego tokena” – sprecyzował.

„Jeśli weźmiemy pod uwagę, jak zakończył się krach giełdy kryptowalut Bitcurex w 2016 r., gdzie szkody wyniosły 3 mln zł i giełdy Bitmarket w 2019 r. (100 mln zł szkód), to jestem bardzo sceptyczny co do powodzenia dochodzenia roszczeń klientów Zondacrypto. Niestety, jeśli brak jest pokrycia aktywów i okaże się, że była to inwestycja oparta na kontrakcie, którego druga strona nie zrealizowała, to być może inwestycję tę trzeba będzie spisać w straty. Rzecz jasna, nie wykluczam tego, że wierzyciele zostaną zaspokojeni, ale oszacowanie prawdopodobieństwa tego zaspokojenia wymaga wielu ustaleń i analiz” – ocenił prof. Siemiątkowski.

W poniedziałek rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach Michał Binkiewicz zaapelował do osób pokrzywdzonych w sprawie Zondacrypto, aby składały zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w prokuraturze lub policji, w najbliższym miejscu swojego zamieszkania.

„Organy te będą badać, czy są przesłanki przestępstwa oszustwa, przywłaszczenia lub prania pieniędzy. Policja i prokuratura mają też szanse na uzyskanie dostępu do danych i informacji o przepływach pieniężnych i o osobach odpowiedzialnych za niewykonanie zobowiązań” – wyjaśnił prof. Siemiątkowski. Dodał, że prokurator może w sprawie Zondacrypto zająć środki pieniężne czy przedmioty w Polsce, niezależnie do którego podmiotu należą. „Zajęte środki czy przedmioty mogą, choć nie muszą, stanowić punkt wyjścia dla zaspokojenia wierzycieli” – przekazał ekspert.

Adwokat przypomniał, że osoby poszkodowane mogą też składać wnioski do UOKiK. „Urząd ten bada praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów, ale w żaden sposób nie gwarantuje zwrotu środków” – zaznaczył. Wskazał też, że osoby poszkodowane mogą składać reklamacje ws. środków z giełdy do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), ale – jak wyjaśnił – reklamacje takie mają walor informacyjny dla organu. „KNF nie zastępuje podmiotów dokonujących rozliczeń pieniężnych i nie gwarantuje zwrotu środków. Może jedynie pomóc w wyjaśnieniu sytuacji i precyzyjnym ustaleniu stanu faktycznego” – sprecyzował adwokat.

Przykład

Zauważył, że w Polsce Generalny Inspektor Informacji Finansowej (GIIF) ma możliwość blokowania pieniędzy pochodzących z przestępstwa, jeżeli są ku temu podstawy. Jednak GIIF, który sprawuje nadzór nad rynkiem finansowym w ramach procedur AML (z ang. Anti-Money Laundering, zapobieganie praniu pieniędzy), nie odpowiada za cywilny zwrot środków osobom poszkodowanym.

19 kwietnia troje członków rady nadzorczej estońskiej spółki BB Trade Estonia OU, prowadzącej giełdę Zondacrypto, złożyło rezygnacje ze stanowisk. Zdaniem prof. Siemiątkowskiego „to bardzo niepokojący sygnał, który powinny natychmiast uwzględnić prokuratura, GIIF i KNF”. Według eksperta rezygnacja ta oznacza aktualny brak nadzoru nad spółką, sugeruje nieporozumienia wewnętrzne i wskazuje na to, że mogło dojść do naruszenia obowiązków nadzorczych, w szczególności starannego nadzoru. „Gdyby naruszenia się potwierdziły, wierzyciele będą mogli poszukiwać zaspokojenia od byłych członków rady nadzorczej, z tytułu ich błędów w nadzorze. Jednak patrząc realistycznie, odzyskanie w ten sposób środków, to mrzonka” – ocenił adwokat.

W czwartek byli członkowie rady nadzorczej BB Trade poinformowali, że złożyli do estońskiej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa oraz powiadomili estoński wywiad finansowy.

Ekspert na pytanie, pod prawo którego z krajów podlegają osoby poszkodowane, odpowiedział, że na ten moment nie da się tego jednoznacznie określić. „Może wchodzić w grę zarówno prawo polskie, jak i estońskie, w zależności, na co umówiły się strony, tj. Zondacrypto i jej klienci. Takie kwestie rozstrzygają regulaminy świadczenia usług. Natomiast, jeśli przy niewykonaniu zobowiązań przez Zondacrypto doszło do przestępstwa, to będzie działało polskie prawo karne” – wskazał Siemiątkowski.

Pytany, czy przy dochodzeniu roszczeń może mieć zastosowanie arbitraż międzynarodowy na mocy unijnego prawa, profesor ocenił, że teoretycznie jest on możliwy, ale tylko wówczas, jeśli był przewidziany w regulaminie świadczenia usług. „Konsumenta nie można zmusić do arbitrażu. Najprawdopodobniej tą sprawą będą zajmowały się sądy powszechne” – dodał.

Odniósł się także do pytania, czy osobom poszkodowanym może pomóc w odzyskaniu środków unijne rozporządzenie MiCA ws. rynku kryptoaktywów. Jego przepisy wdrażały ustawy zawetowane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Przewidywały m.in. środki nadzorcze, np. umożliwiały Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut.

Profesor ocenił, że wdrożenie tych regulacji „to zabezpieczenie uczestników rynku na przyszłość, a nie zabezpieczenie sytuacji zastanych lub byłych”. Zauważył, że rozporządzenie to wprowadza obowiązek uregulowania giełd kryptoaktywów, ich licencjonowania oraz nadzorowania. Regulacja wymaga również oddzielenia środków inwestorów od środków giełdy; a także przejrzystości klientów, czyli wyłączenia ich anonimowości oraz wykluczenia transakcji anonimowych.

„Jednak, jeżeli okaże się, że giełda nie ma środków, to samo podleganie MiCA nie zmieniłoby sytuacji. Rozporządzenie to bowiem nie daje 100 proc. gwarancji ochrony w przypadku przechowywania kryptowalut na serwerach giełdy” – ocenił ekspert. Zauważył przy tym, że klienci, zamiast przechowywać środki na giełdzie, mogą je umieścić na elektronicznych nośnikach, „co jest bezpieczniejsze, ale niestety mniej praktyczne”.

„Tak to jest, że łatwe rozwiązania są bardziej ryzykowne” – ocenił prof. Siemiątkowski. Jego zdaniem, wdrożenie MiCA poprzez ustawę o rynku kryptoaktywów jest „bezwzględnie konieczne”.

Afera Zondacrypto - co do tej pory udało się ustalić?

O tym, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków – podali dziennikarze.

Po wszczęciu postępowania przez prokuraturę kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł, ale - jak zaznaczyli w tym tygodniu śledczy - rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych. W tym tygodniu prokuratura apelowała do poszkodowanych o robienie zrzutów ekranu na swoim koncie w portalu Zondacrypto. Od czwartku oficjalna strona internetowa zondacrypto.com jest nieaktywna.

Jak stwierdził w połowie kwietnia prezes giełdy Zondacrypto Przemysław Kral, do podmiotu ma należeć portfel 4,5 tys. bitcoinów warty ponad 300 mln dol., ale - według Krala - klucze do niego ma mieć zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Suszek, określany mianem „króla kryptowalut”, zaginął w marcu 2022 r.

Unijne rozporządzenie w sprawie rynku kryptoaktywów (Markets in Crypto-Asset, MiCA) weszło w życie w czerwcu 2023 r. i co do zasady zaczęło obowiązywać w krajach członkowskich w 2024 r. W Polsce rozporządzenie miało być wdrożone ustawą o rynku kryptoaktywów, ale dwukrotnie zawetował ją prezydent Karol Nawrocki, twierdząc m.in., że przepisy przyjęte przez Sejm są nadregulacją. Rząd pracuje nad trzecim projektem ustawy, swój projekt w tej sprawie złożyła też Polska 2050. Monika Blandyna Lewkowicz (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj