Giertych: Kaczyński już powinien się bać. Tak postępuje Putin i komunistyczni przywódcy [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 października 2016, 20:11
Giertych
Giertych/DGP
Chciałbym w następnym Sejmie być szefem komisji śledczej do spraw funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w latach 2015-2019. Myślę, że taka komisja miałaby sporą rangę w sensie publicznym i państwowym, i sprawiedliwe oceniłaby czyny oraz słowa w okresie błędów i wypaczeń, w którym się obecnie znajdujemy. Byłbym bezstronny - mówi w wywiadzie dla Magazynu Dziennika Gazety Prawnej Roman Giertych.

Na razie on nie ma żadnych zarzutów.

A Donald Tusk się do mnie nie zgłaszał. I mam nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, kiedy przewodniczący Rady Europejskiej w swoim macierzystym kraju będzie potrzebował jakiegokolwiek obrońcy. Zresztą najpierw Jarosław Kaczyński musiałby znaleźć prokuratora gotowego na kilkuletnią odsiadkę, bo jeśli ktoś stawia zarzuty bez żadnej podstawy prawnej, musi się liczyć z tym, że będzie za to odpowiadał karnie.

Jeśli pani przyszła pytać mnie o sprawy adwokackie, to jest to chybiony pomysł.

I Kaczyński już powinien się bać. Już publicznie zapowiedział użycie środków prawno-karnych przeciwko swojemu rywalowi politycznemu, którego po prostu nie lubi i z którym przegrał kilka razy wybory. To jest zemsta niespotykana w żadnym cywilizowanym kraju. Tak postępuje Putin, tak postępują komunistyczni przywódcy. To jest działanie z piekła rodem.

Nie, nie straszę. Stwierdzam fakty. Jeśli ktoś wykona dyspozycję prezesa, będzie odpowiadał karnie. I nieważne, czy to będzie Ziobro, czy Święczkowski, czy inny zaufany. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

Nie wiem, czy Donald Tusk ma do mnie zaufanie.

Pełnomocnictwa podpisali mi Katarzyna Tusk i Michał Tusk, a nie ich ojciec.

To stare dzieje.

Mogę wracać, tylko jaki to ma związek z tym, co się teraz dzieje?

I życzę mu, żeby wygrał te wybory. I jeśli się zdecyduje kandydować, może liczyć na moje wsparcie.

Jaka miłość? Współpracowałem z Donaldem Tuskiem w czasie, gdy byłem szefem LPR. Zaczęło się w 2001 r. Nie wiem, czy pani pamięta, ale w okresie, kiedy rządziło SLD, to Liga Polskich Rodzin, PiS, PSL i PO stworzyły coś, co można nazwać koalicją sejmową.

Pełna treść wywiadu w weekendowym wydaniu Magazynu Dziennika Gazety Prawnej lub w e-DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj