Z ankiety przeprowadzonej przez firmę Retail Economics wynika, że tylko 21 proc. Brytyjczyków planuje wziąć udział w tegorocznych wyprzedażach. Rok temu wartość ta wynosiła 25 proc. Spośród osób zainteresowanych kupnem przecenionych zabawek i telewizorów aż 74 proc. osób zamierza wydać mniej niż w poprzednim roku.

- Konsumenci z Wielkiej Brytanii zdają się być coraz bardziej zmęczeni wydarzeniem – mówi Richard Lim, prezes Retail Economics. – Co więcej, nasze badania pokazują, że istnieje rozbieżność pomiędzy postrzeganiem Czarnego Piątku wśród detalistów i kupców – dodaje.
Około 40 proc. brytyjskich detalistów spodziewa się wzrostu popytu, podczas gdy tylko 14 proc. kupujących zapowiada, że zamierza zwiększyć wydatki.

Badanie przeprowadzone w zeszłym miesiącu objęło ponad 2 tys. osób oraz 20 firm, które odpowiadają łącznie za 45 proc. całkowitej sprzedaży detalicznej.

Wraz ze zbliżającym się szczytem sezonu sprzedażowego rosną obawy firm. Słabnący funt zwiększył inflację, natomiast detaliści będą musieli się zmierzyć z rosnącymi kosztami, które będą konsekwencją wprowadzenia nowej płacy minimalnej.

Czarny Piątek stał się częścią handlowego brytyjskiego pejzażu w 2014 roku. Pierwsza jego edycja spotkała się z wielkim zainteresowaniem. Również w wersji online, co spowodowało zawieszenie się wielu sklepowych serwerów.

Amerykańscy detaliści już zaczęli zmieniać swoje podejście. W ostatnich latach sklepy zaczynały wyprzedaże już dzień przed Świętem Dziękczynienia. W tym roku duże sieci (np. Nordstrom Inc.) pozostaną zamknięte nawet w święto.

>>> Polecamy: Alma planuje kolejne zwolnienia grupowe. Sieć handlowa tonie