USA: Przeciwnicy Trumpa walczą o miejsca do protestu w czasie inauguracji prezydentury

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 grudnia 2016, 04:10
Przeciwnicy Donalda Trumpa protestują, że podczas uroczystości inauguracji jego prezydentury 20 stycznia w Waszyngtonie nie otrzymają odpowiednich miejsc, by demonstrować swe niezadowolenie.

Sposób rozdzielania miejsc przez zajmującą się tym Służbę Parków Narodowych (National Park Service - NPS) budzi kontrowersje. Z pretensjami wystąpiła m.in. lewicowa Answer Coalition. Zamierza ona zgromadzić w Waszyngtonie przeciwników Trumpa z całych Stanów Zjednoczonych.

Jak powiedziała w amerykańskim radiu publicznym NPR przedstawicielka koalicji Yasmina Mrabet, do stolicy USA przyjadą specjalne autobusy m.in. z Nowego Jorku, Chicago, Filadelfii i Bostonu by przeciwstawić się polityce przyszłej ekipy.

Koalicjanci są szczególnie zaniepokojeni perspektywą nakładania nowych ograniczeń, m.in. na imigrantów i muzułmanów.

Uczestnicy protestów chcieliby się zebrać wzdłuż trasy przejazdu prezydenta w dniu inauguracji, a następnego przemaszerować od Trump International Hotel w kierunku Białego Domu. Mówią o utrudnieniach ze strony NPS, która niemal rok temu przeznaczyły najlepsze miejsca dla komitetu inauguracyjnego prezydentury Donalda Trumpa.

Niezadowolonych nie satysfakcjonują wyjaśnienia NPS, że jest to procedura ustalona dawno na podstawie przepisów federalnych i stosowana niezależnie od tego, kto wygrał wybory. Zezwolenia dla 20 oczekujących na to grup będzie zaś można wydać dopiero kiedy komitet inauguracyjny Trumpa zdecyduje, jakie miejsca zajmie na własne potrzeby.

Uczestnicy planowanych protestów wystąpili do sądu z żądaniem zmian procedury. Mara Verheyden-Hilliard, prawnik z reprezentującego koalicję Partnership for Civil Justice Fund, twierdzi, że blokada protestujących na terenach federalnych jest niekonstytucyjna.

"Ludzie mają prawo pozostawać w takiej odległości od Białego Domu, by można ich widzieć i słyszeć. Nie powinni być zepchnięci o dwie mile dalej" – mówiła w radiu NPR.

Organizatorzy planowanego Marszu Kobiet w dzień po inauguracji spodziewają się ściągnąć do Waszyngtonu 200 tysięcy ludzi z całego kraju. Nie uzyskali jednak zgody na demonstrację pod Pomnikiem Lincolna i w innych miejscach w pobliżu Białego Domu. Mają natomiast pozwolenie na zgromadzenie w sąsiedztwie Kapitolu. Chcieliby przemaszerować w kierunku Białego Domu i wyrazić sprzeciw wobec polityki Trumpa zapowiadanej w trakcie kampanii wyborczej.

Inne organizacje wciąż czekają na pozwolenia od NPS, chociaż jedna grupa otrzymała zgodę na zajęcie małego parku wzdłuż trasy prezydenckiej parady, którego nie zarezerwował komitet inauguracyjny. Popierający Donalda Trumpa tzw. Bikers for Trump przewidują przybycie do Waszyngtonu 5000 motocyklistów, którzy będą celebrować jego wybór.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj