Wróbel: Po komoruskiej stronie mocy [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 lutego 2017, 19:02
Tak wyglądał Europejski Kongres Gospodarczy w 2010 roku. Na zdjęciu były prezydent RP Lech Wałęsa, który także w tym roku będzie obecny na Kongresie. Fot. materiały prasowe
Tak wyglądał Europejski Kongres Gospodarczy w 2010 roku. Na zdjęciu były prezydent RP Lech Wałęsa, który także w tym roku będzie obecny na Kongresie. Fot. materiały prasowe/Forsal.pl
W kwestii Wałęsy sprawa jest dość prosta – ktoś miał rację, ktoś jej nie miał. Rację mieli np. Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz i im należą się po prostu przeprosiny ze strony licznych tych, którzy imputowali autorom głośnej książki o Wałęsie wszystko, co najgorsze.

Przeprosiny łatwe nie będą. Obu panów nietrudno usytuować po jednej ze stron światopoglądowego i politycznego konfliktu – niemiła musi być świadomość, że biegnąc z przeprosinami, jednocześnie wzmacnia się Obóz Wroga. Wyjścia jednak nie ma. Lech Wałęsa był wielkim bohaterem, ci, którzy bronili go przed „podłymi” i „małostkowymi” zarzutami o „rzekomą współpracę z SB”, są nieraz bardzo przyzwoitymi i zasłużonymi ludźmi, z kolei wielu atakujących Wałęsę robiło to z intencją polityczną lub z zawiści wobec tzw. salonu, do którego prawem kaduka wrzucono nagle pierwszego przewodniczącego Solidarności. Nie wynika jednak z tego, żeby w jakiejkolwiek sprawie opinia akurat dominującej w mediach grupy środowiskowej miała zamykać usta drążącym prawdę historykom, z prawicy czy z lewicy. Cenckiewicz i Gontarczyk dotarli do niewygodnych dokumentów i napisali niewygodną prawdę. Lepiej, by się pomylili, ale się nie pomylili. Próba podtrzymywania postawy moralnego oburzenia wobec nich stanowi li tylko objaw moralnego schorzenia sporej części dawnej elity opinii publicznej. Z jednej strony elita ta chętnie rozdrapywała narodowe (najchętniej właśnie narodowe) rany, kiedy jej to odpowiadało, z drugiej wściekała się, kiedy rany rozdrapywał ktoś nieautoryzowany. Panie i panowie, ta gra w monopol skończona.

Wielu jest chętnych, aby tzw. salon zniszczyć do końca. Im kto bardziej był zasłużony w walce z komuną, lecz potem opowiedział się po „złej”, umownie mówiąc, komoruskiej stronie mocy, tym bardziej kusi, by stać się celem. etc., etc. będą nieraz potrzebować uczciwej obrony. Nie mogą być jednak skutecznymi obrońcami ci, którzy największe pretensje mają nie do swoich bohaterów, lecz do naukowców działających bez pozwolenia elit III RP.

>>> Czytaj też: Polacy to antysemici, a uchodźcy to terroryści. Hołd dla politycznej poprawności [FELIETON]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj