Bułgaria mianuje swego komisarza UE po wyborach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 marca 2017, 15:45
Bułgaria mianuje swego unijnego komisarza na miejsce Kristaliny Georgijewej po przedterminowych wyborach parlamentarnych, wyznaczonych na 26 marca - poinformował w środę szef tymczasowego rządu prof. Ognian Gerdżikow.

Od 1 stycznia Bułgaria nie ma unijnego komisarza. W końcu ubiegłego roku wiceprzewodnicząca KE i bułgarska komisarz Kristalina Georgijewa odeszła do Banku Światowego. Chociaż zawiadomiła o tym trzy miesiące wcześniej, centroprawicowy gabinet ówczesnego premiera Bojko Borysowa nie wyznaczył jej następcy. W listopadzie ub.r. Borysow po porażce jego partii w wyborach prezydenckich podał się do dymisji i zostawił sprawę następcom.

Gerdżikow, który objął urząd w końcu stycznia, oświadczył, że komisarza powinien mianować regularny rząd, wybrany przez parlament. Ostatnio jednak słychać coraz więcej głosów, że kraj nie może być dłużej pozbawiony reprezentacji w Komisji Europejskiej, zwłaszcza w obliczu tak poważnych zadań, które stoją przed nią, jak negocjacje ws. Brexitu i wizja UE po wyjściu Wielkiej Britanii.

Na konieczność szybkiego mianowania komisarza wskazują również przypuszczenia, że wybory parlamentarne, sądząc z dotychczasowych sondaży, doprowadzą do sytuacji patowej, która pozostawi obecny rząd tymczasowy u władzy znacznie dłużej niż trzy miesiące. "Jeżeli do takiej sytuacji dojdzie, w kwietniu mianujemy komisarza" - zapowiedział w środę Gerdżikow. Podkreślił, że jest to ważne również w uwagi na fakt, że w pierwszej połowie 2018 r. przypada bułgarska prezydencja UE.

Według dwóch najnowszych sondaży, których wyniki opublikowano w tym tygodniu, różnica między dwiema podstawowymi siłami politycznymi – centroprawicową partią GERB Bojko Borysowa i lewicową koalicją BSP na rzecz Bułgarii, z Bułgarską Partią Socjalistyczną (BSP) na czele - jest znikoma.

Według sondażu Alpha Research różnica wynosi 1,9 punktu proc., z przewagą GERB, a według agencji Market Links – 0,6 punktu proc. prowadzi BSP. Obie partie otrzymają łącznie ok. 60-65 proc. miejsc w przyszłym 240-miejscowym parlamencie i porozumienie w sprawie utworzenia rządu będzie trudne. Do uzyskania większości potrzebna będzie co najmniej trójczłonowa koalicja, powołanie której będzie wymagać wielu kompromisów.

Wielu obserwatorów nie wyklucza powtórzenia wyborów na jesieni tego roku.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj