Turcja: ONZ: 2 tys. ofiar operacji policyjnych, tym 800 funkcjonariuszy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 marca 2017, 14:47
Od lipca 2015 r. do grudnia 2016 r. w operacjach sił bezpieczeństwa na południowym wschodzie Turcji zginęło ok. 2 tys. ludzi, w tym 800 funkcjonariuszy - wynika z opublikowanego w piątek raportu Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka.

Wśród ok. 2 tys. ofiar śmiertelnych, o których mowa w raporcie, ok. 800 to członkowie sił bezpieczeństwa; nieznana liczba spośród pozostałych 1200 osób mogła być zamieszana w działania przeciw państwu - czytamy w dokumencie.

W omawianym okresie przesiedlonych mogło zostać od 355 tys. do nawet pół miliona ludzi, w większości Kurdów.

Operacjom, o których mowa w raporcie oenzetowskiej agencji, towarzyszyły poważne przypadki łamania praw człowieka. Podkreślono również, że zrównywano z ziemią całe dzielnice i miasteczka w południowo-wschodniej części kraju. Zdjęcia satelitarne pokazują "na obszarach zamieszkanych ogromną skalę zniszczeń, których dokonano przy użyciu broni ciężkiej" - informuje raport.

Wysłannicy ONZ udokumentowali liczne zabójstwa, zaginięcia i przypadki stosowania tortur.

W raporcie podkreślono, że tureckie władze nie dały pracownikom ONZ dostępu do opisywanych terenów, a w ciągu ostatniego miesiąca ONZ nie otrzymała od Ankary żadnej oficjalnej odpowiedzi na sygnalizowane przez organizację obawy.

Wysoki komisarz ONZ ds. praw człowieka Zeid Ra'ad Al-Hussein oświadczył w piątek, że Turcja "podaje w wątpliwość wiarygodność bardzo poważnych zarzutów" zawartych w raporcie. Jednocześnie wyraził szczególne zaniepokojenie faktem, iż wydaje się, że Ankara nie wszczęła żadnego wiarygodnego śledztwa w sprawie setek zabójstw. Dodał, że przeprowadzenie niezależnego śledztwa to sprawa pilna i zasadnicza. "Wydaje się, że (w związku z tymi zabójstwami) nie schwytano ani jednego podejrzanego i nie ścigano ani jednej osoby" - powiedział komisarz.

Raport cytuje również informacje otrzymane od tureckiego rządu; według władz członkowie zdelegalizowanej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) "przeprowadzili liczne brutalne ataki, które doprowadziły do ofiar śmiertelnych i rannych m.in. wśród członków tureckich sił bezpieczeństwa". Zdaniem tureckich władz PKK jest również odpowiedzialna m.in. za porwania dzieci oraz uniemożliwia pracę służbom medycznym. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj