Kandydat SPD na kanclerza Martin Schulz w przemówieniu do 600 delegatów w sali widowiskowej Westfalenhalle w Dortmundzie oświadczył, że chce zostać kanclerzem. Zarzucił swojej rywalce w walce o fotel kanclerza Angeli Merkel dokonanie "zamachu na demokrację" oraz "arogancję władzy".

Schulz powiedział, że Merkel od 2009 roku zgodnie z zaleceniami swoich doradców umyślnie "usypia" wyborców, stosując taktykę nazywaną "asymetryczną demobilizacją".

Reklama

"Musimy sobie uświadomić, że centrala rządu, kwatera główna partii rządowej postanawia systematycznie unikać debaty o przyszłości kraju i mówi: zgadzamy się, by obywatele nie szli na wybory, a nawet świadomie popiera spadek frekwencji wyborczej, wiedząc, że działa to na niekorzyść drugiej strony" - mówił Schulz.

Delegaci przyjęli jednomyślnie, przy jednym głosie wstrzymującym się, program wyborczy "Czas na więcej sprawiedliwości: bezpieczna przyszłość, silna Europa".

Schulz powiedział, że warunkiem uczestnictwa jego partii w koalicjach powyborczych jest zaakceptowanie przez partnerów zasady małżeństwa dla wszystkich, także dla homoseksualistów.

Przyjęty program wyborczy przewiduje ulgi podatkowe dla osób o małych i średnich dochodach, a równocześnie podwyżkę (z 42 do 45 proc.) podatków dla osób o wysokich dochodach. Najbogatsi, których dochód roczny na osobę przekracza 250 tys. euro, musieliby zapłacić dodatkową daninę. SPD zapowiada stopniową likwidację opłat za przedszkola, podniesienie dodatków na dzieci, korzystne zmiany w systemie emerytalnym. Obiecuje, że nie zgodzi się na dalsze podniesienie wieku emerytalnego. Obecnie wprowadzany jest system stopniowego podnoszenia wieku emerytalnego do 67 lat.

Od 2013 roku SPD jest partnerem partii chadeckich CDU i CSU, z którymi tworzy rząd Merkel. W wyborach do Bundestagu wyznaczonych na 24 września socjaldemokraci i chrześcijańscy demokraci są rywalami.

Szef klubu parlamentarnego SPD Thomas Oppermann w swoim wystąpieniu powiedział, że "możliwości koalicji wyczerpały się".

Nominacja Schulza w styczniu br. spowodowała gwałtowny wzrost poparcia dla SPD, która w marcu przegoniła w sondażach CDU. Obecnie chadecy znów prowadzą z przewagą ok. 15 punktów procentowych nad swoimi rywalami. Zjazd programowy w Dortmundzie był jedną z ostatnich okazji do mobilizacji partii i odwrócenia niekorzystnego trendu.

Władze SPD zaprosiły do Dortmundu byłego kanclerza Gerharda Schroedera, cieszącego się opinią polityka walczącego do ostatka w kampaniach wyborczych. W 2005 roku Schroeder był bliski nadrobienia wynoszącej 20 pkt. proc. straty do CDU, przegrywając ostatecznie zaledwie jednym pkt. proc.

"Nic nie jest jeszcze przesądzone, walczcie do końca" - apelował Schroeder. "Czarni (CDU/CSU) uważają, że państwo należy do nich" - mówił.

Były kanclerz atakował Merkel za poparcie przez nią w 2003 roku wojny z Irakiem. Wezwał SPD do przeciwstawienia się Ameryce prezydenta Donalda Trumpa, szczególnie jego polityce zbrojeń oraz protekcjonizmowi gospodarczemu. Były kanclerz powiedział, że wzrost wydatków na zbrojenia do poziomu 2 proc. PKB "nigdy nie został uchwalony". Opowiedział się też za normalizacją relacji z Rosją.

Nawiązując do sytuacji w Europie, Schulz zarzucił Merkel bierność wobec rządów Węgier i Polski, kwestionujących jego zdaniem tolerancję i otwartość.

"Europa ma nowe problemy. Są w niej rządy, które kwestionują tolerancję i otwartość na świat - na przykład rząd w Budapeszcie, rząd Viktora Orbana, twórcy pojęcia +nieliberalna demokracja+, cokolwiek miałoby to oznaczać. Albo rząd w Warszawie, którego pierwszą czynnością urzędową było zakwestionowanie niezależności Trybunału Konstytucyjnego i atak na wolność mediów" - powiedział Schulz, przedstawiając program wyborczy swojej partii.

Zaznaczył, że od lat jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego, a obecnie szef SPD zwraca uwagę na te nieprawidłowości. "Poruszałem ten temat niezliczoną liczbę razy na (posiedzeniach) Rady Europejskiej i nigdy nie uzyskałem poparcia od szefowej niemieckiego rządu" - zauważył niemiecki socjaldemokrata.

Schulz podkreślił, że Merkel i minister finansów Wolfgang Schaeuble "bardzo konsekwentnie" forsowali postulaty dotyczące kwestii ekonomicznych. "Ale tam, gdzie chodziło o obronę praworządności i demokracji w Unii Europejskiej, nie można było od nich usłyszeć niemal nic lub zupełnie nic" - krytykował Schulz.

Kandydat SPD na kanclerza powiedział, że w pełni zgadza się ze stanowiskiem prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który powiedział w niedawnym wywiadzie, że UE nie jest supermarketem.

Schulz zaznaczył, że krajom, które korzystają z dopłat do rolnictwa i funduszy strukturalnych oraz domagają się solidarności wobec Rosji, lecz w sprawach dotyczących uchodźców lub podstawowych wartości takich jak tolerancja, wolność i praworządność mówią "nie, dziękujemy", należy powiedzieć: "Solidarność nie jest ulicą jednokierunkową".

"W przeciwieństwie do Merkel i (szefa bawarskiej CSU) Horsta Seehofera mówimy o tym w prostych niemieckich słowach" - powiedział Schulz, oklaskiwany przez delegatów na zjazd.

Wybory do Bundestagu odbędą się 24 września. Z sondaży wynika, że obecnie oprócz kontynuacji koalicji CDU/CDU i SPD możliwy byłaby jedynie rząd CDU/CSU z Zielonymi i liberalną FDP, która w obecnej kadencji jest poza parlamentem.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)