Polacy rzucili się na MdM. BGK wstrzymał przyjmowanie wniosków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 sierpnia 2017, 15:43
mieszkanie
Mieszkanie/Media
Dodatkowe środki na finansowanie programu Mieszkanie dla Młodych w 2017 r. uruchomione we wtorek zostały wyczerpane - wynika z informacji zamieszczonej na stronie internetowej Banku Gospodarstwa Krajowego. Od środy BGK wstrzyma przyjmowanie wniosków w ramach MdM w 2017 r.

BGK wydał komunikat o wstrzymaniu wniosków w ramach programu

We wtorek zostało uruchomione dodatkowe 67 mln zł na dofinansowanie kredytów w MdM. Było to możliwe dzięki nowelizacji ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi.

Przed nowelizacją BGK był zobowiązany wydać komunikat o wstrzymaniu procedury naboru wniosków, jeżeli w bieżącym roku, którego dotyczy limit, łączna pula wniosków złożonych przez nabywców do BGK osiągnie 95 proc. limitu. 95-procentowe ograniczenie zostało zniesione, bowiem - jak wskazywano podczas prac nad nowelizacją ustawy o MdM - w praktyce dochodziło do tego, że nie wszystkie zgłoszone wnioski były finalizowane w postaci zawartych umów, albo też część wnioskujących wycofywała się z kredytu.

Udostępniona we wtorek kwota została wykorzystana w kilka godzin.

"Miliony złotych na dopłaty do kredytów zniknęły tak szybko jak się pojawiły. Decydowała kolejność zgłoszeń, a więc pośpiech był wskazany. Niestety w wirze formalności łatwo było popełnić kosztowny błąd" - pisze Bartosz Turek, analityk Open Finance.

Analityk tłumaczy, że o tym czy konkretna osoba dostanie pieniądze czy nie decyduje kolejność zgłoszeń. "Jeśli więc czyiś wniosek o dopłatę został zarejestrowany za późno – w momencie, w którym limit był już wyczerpany, taka osoba trafia na listę rezerwową. Może starczyć na takich beneficjentów pieniędzy tylko jeśli szczęśliwcy zarejestrowani wcześniej zrezygnują z zakupu albo nie dostaną kredytu. Będąc na liście rezerwowej trzeba więc być świadomym ryzyka, że z banku może przyjść informacja o tym, że pieniędzy zabrakło" - mówi Bartosz Turek.

"W takim przypadku kwotę, która miała pochodzić z dopłaty trzeba będzie uzupełnić przeważnie z własnych środków. To zła informacja nie tylko dlatego, że oznacza konieczność poszukiwania w kieszeni brakujących tysięcy. Osoby, które nie otrzymają finansowania, a zapłaciły już za umowę notarialną i wpłaciły zadatek, mogą stracić niemałe pieniądze" - dodaje.

>>> Czytaj też: Dług z tytułu mieszkaniowych kredytów frankowych spadł o ponad 16 mld zł

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj