Bułgaria: Prezydent o referendum w Katalonii: pałki policyjne nie rozwiążą problemu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 października 2017, 15:40
Policyjne pałki nie rozwiążą problemu Katalonii, a tylko pogłębią go - powiedział w poniedziałek prezydent Bułgarii Rumen Radew komentując niedzielne referendum niepodległościowe w tej hiszpańskiej prowincji.

„To jest ogromny problem nie tylko dla Hiszpanii, lecz dla całej Europy. Kryzys (finansowy) z 2008 roku wyraźnie zaostrzył egoizmy i siły odśrodkowe w Europie” – ocenił.

W komentarzach w bułgarskich mediach przeważają dwa stanowiska: pierwsze, że tego typu inicjatywy są destrukcyjne dla Europy, a drugie, że prawdziwym dążeniem polityków Katalonii nie jest odłączenie się od Hiszpanii, lecz większa autonomia w ramach kraju.

W Bułgarii ujawniły się też obawy, że przykład Katalonii może wywołać analogiczne nastroje w kraju, gdzie od lat panuje strach przed separatyzmami w regionach, w których skupiona jest turecka mniejszość. Na początku lat 90. takie głosy pojawiły się w regionie Szumenu na północnym wschodzie Bułgarii oraz w okolicach miasta Kyrdżali, na południu, największego ośrodka bułgarskich Turków. Miasto to weszło w skład Bułgarii dopiero w 1912 roku, ponad 30 lat po wyzwoleniu z niewoli tureckiej. W sąsiedniej Turcji nie milkną głosy o odzyskaniu regionu kyrdżalijskiego, choć nie są one częścią oficjalnej polityki państwowej.

Bułgarskie obawy, że ludność w tym regionie może zainicjować referendum, pojawiają się podczas każdego analogicznego kryzysu w Europie w ostatnich latach – w Kosowie, na Krymie, a obecnie w Katalonii. „A co, jeśli Kyrdżali zachce się oddzielić” – często słychać było w radiu publicznym w ostatnich dniach. Właśnie obawą o ewentualne referendum w Kyrdżali w kwestii oddzielenia się do Bułgarii rząd w Sofii tłumaczył w 2014 roku poparcie dla Ukrainy w sprawie aneksji Krymu przez Rosję.

Bułgarskie media przypomniały, że w Europie oprócz Katalonii istnieje jeszcze wiele regionów, w których są silne tendencje separatystyczne m.in. Kraj Basków, Flandria, Południowy Tyrol, Korsyka, Bawaria, Siedmiogród, Wojwodina.

“Pytanie nie polega na tym czy wystąpi reakcja łańcuchowa, a na tym jakie będzie jej tempo po Kosowie, Krymie, Kurdystanie, Katalonii. Puszka Pandory jest otwarta” - napisał Nikołaj Słatinski, wykładowca Akademii Wojskowej i doradca byłego prezydenta Georgi Pyrwanowa.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj