Woś: Chcecie zrozumieć polską prawicę? Przeczytajcie książkę "Polska jako Jason Bourne" [RECENZJA]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 października 2017, 07:49
Budynek Sejmu
Budynek Sejmu/ShutterStock
Kawa na ławę. „Polska jako Jason Bourne” to naprawdę świetna i warta przeczytania książka. Godna lektury przynajmniej pod dwoma względami - pisze Rafał Woś.
3137885-dariusz-karlowicz-polska-jako.jpg
Dariusz Karłowicz, „Polska jako Jason Bourne”, Teologia Polityczna, Warszawa 2017

Po pierwsze, dlatego że świetnie się ją czyta, a autor – filozof i publicysta Dariusz Karłowicz – stylistą jest znakomitym. Czytanie go jest trochę jak wizyta w prawdziwym barokowym kościele. Nie tam żadnym wiejsko-polskim bieda baroku. Tylko tym baroku, co ma wiernego (i niewiernego też) od razu rzucić na kolana. Jak nie z szacunku wobec Pana Boga, to z onieśmielenia ilością zdobień i przepychem. Fraza Karłowicza jest bowiem przebogata, a słownik, z którego korzysta, o dobre trzy czwarte grubszy od tego, którym się posługują zwykli śmiertelnicy.

Ale jeszcze ważniejszy jest punkt drugi, dla którego Karłowicza czytać warto. „Polska jako Jason Bourne” to nie tylko zbiór felietonów publikowanych przez autora w latach 2015 – 2017 (głównie na łamach tygodnika „Sieci”). To przede wszystkim nie tak znowu częsta okazja do zapoznania się ze stanem ducha i wizją świata intelektualisty sympatyzującego z PiS-owską „dobrą zmianą”. Mam wrażenie, że autorowi chyba udało się tu ubrać w słowa i wyrazić szerszy trend. Krótko mówiąc: jeśli chcecie zrozumieć polską prawicę dwa lata po jej podwójnym historycznym zwycięstwie, to czytajcie Karłowicza.

Od razu uderza atmosfera wszechogarniającego samozadowolenia. Nareszcie! Nareszcie wszystko to, o czym mówiliśmy od lat, potwierdziło się. Mówiliśmy, że robienie z Polaków na siłę kosmopolitów i Europejczyków się nie przyjmie? I proszę. Nie przyjęło się! Krytykowaliśmy położoną na wadliwym fundamencie III RP? No to się właśnie z hukiem zawaliła! Pisaliśmy, że Michnik przegra z tymi swoimi jękliwymi moralnymi szantażami? I właśnie stracił polski rząd dusz!

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja się akurat z tą częścią prawicowej opowieści o Polsce po 1989 r. nawet zgadzam. Jednocześnie w tekstach Karłowicza odnajduję jednak ten charakterystyczny dla zwycięzców brak umiaru w pisaniu swojej wersji historii. Nagle okazuje się bowiem, że to prawica była w III RP jedynym obrońcą sprawiedliwości społecznej i nieustraszonym bojownikiem z neoliberalnym konsensem.

Dobrym wyrazem tego typu myślenia jest felieton pt. „Lewica i bieda”. łaje tu za brak społecznej wrażliwości nie tylko lewicę postkomunistyczną (to żaden news), lecz także nową lewicę. Nazywa ją latte lewicą. A za jedynego obrońcę szarego człowieka uznaje Kościół katolicki. No i oczywiście PiS. Nie kwestionuję roli Kościoła w przeciwstawianiu się bezwzględnej logice polskich przemian. Sam o niej dużo piszę. Nie mam też problemu z chwaleniem rewolucyjnej logiki programu 500 plus. Ale jest coś głęboko niesprawiedliwego, gdy publicysta zza biurka jednym ruchem skreśla cały dorobek ruchów lokatorskich, dzikich związków zawodowych walczących o prawa pracownicze w specjalnych strefach ekonomicznych czy szykanowanych za brak ortodoksji ekonomistów heterodoksyjnych. Nie wiem, jakie poglądy na te sprawy miał10 i 20 lat temu. Nie wydaje mi się jednak, by dysponował dorobkiem, który uprawnia go do tak wyższościowej postawy.

I to jest chyba szerszy problem całej dzisiejszej prawicy. Jej samozadowolenie i pazerności na zaszczyty (to my i tylko my!) są nieznośne. A wiara w stworzone na własne potrzeby fantomy („obóz lewicowo-liberalny”, „latte lewica”) przygnębiająca. Przypomina to wszystko lustrzane odbicie niegdysiejszego samouwielbienia liberałów. Tych, którzy uważali, że na nich kończy się historia. Ale się przeliczyli.

>>> Czytaj też: Trwa wielki eksperyment. Czy da się zrobić z Polski państwo opiekuńcze, nie podnosząc podatków?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj