"Tak, doszło do kolejnego spotkania z gen. Kraszewskim w dniu dzisiejszym" -powiedział Bączek w TV Republika. "To nie jest długotrwała procedura, tak jak niektórzy komentatorzy, publicyści i dziennikarze oraz niestety niektórzy politycy wskazują. Różne postępowania sprawdzające trwają nawet do półtora roku i kończą się w zależności od informacji, które służba wtedy podejmuje - SKW albo ABW - wydaniem poświadczenia, albo cofnięciem takiego certyfikatu dostępu do informacji" - dodał.

Jak mówił, postępowanie sprawdzające wobec dyrektora departamentu zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi BBN wszczęto po uzyskaniu nowych informacji dotyczących generała. Według szefa SKW wtorkowe spotkanie było "chyba drugim". Bączek podkreślił, że może być wiele przesłanek, które nakazują służbie ochrony państwa wszczęcie takiej procedury, która kończy się wydaniem poświadczenia albo cofnięciem certyfikatu.

Wyraził przekonanie, procedura wobec gen. Kraszewskiego może zakończyć się "w najbliższych tygodniach - dniach". "Tak jak już mówiłem kilka razy w wypowiedziach publicznych, ta długotrwałość wynika z faktu, że należy przeprowadzić sprawdzenie w różnych zasobach informacyjnych, w różnych archiwach innych służb, innych instytucji innych organów państwa" - dodał.

O tym, że we wtorek w siedzibie Służby Kontrwywiadu Wojskowego doszło do rozmowy funkcjonariuszy SKW z gen. Jarosławem Kraszewskim podał wcześniej portal wPolitce. Portal przypomniał, że to sprawy postępowania SKW wobec Kraszewskiego dotyczyły słowa prezydenta Andrzeja Dudy o tym, że jeżeli szef MON "będzie wobec uczciwych oficerów stosował takie ubeckie metody, jak Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko".

We wtorek zastępca szefa BBN Dariusz Gwizdała za prowokacyjną uznał wypowiedź Bączka, który mówił, że prezydenccy ministrowie "powinni sobie odpowiedzieć, czy chcą stać we wspólnym froncie z Platformą Obywatelską przeciwko SKW". Gwizdała podkreślił, że prezydent ani BBN nie otrzymali żadnych informacji, które podważałyby wiarygodność gen. Kraszewskiego.

Reklama

"Zastanawiam się, jak ja mam skomentować postawę ośrodka prezydenckiego, który od kilku miesięcy blokuje nominacje na pierwszy stopień oficerski funkcjonariuszy SKW" - powiedział Bączek.

Przypomniał, że nominacje na stopień podporucznika podpisuje prezydent. Dodał, że chodzi o kilkadziesiąt osób, które od lipca czekają na mianowanie. Bączek powiedział, że mimo pytań SKW nie uzyskała odpowiedzi o brak mianowań. "Ja mówię o szczeblu dyrektorskim, pan prezydent może nawet nie wiedzieć o takiej sytuacji, a ona rzutuje na przyszłość" - dodał, mówiąc, że chodzi także o późniejsze awanse. Zapewnił, że nie chodzi o "osoby z naboru Bączka bądź Macierewicza", lecz takie, które przyszły do służby w ciągu kilkunastu lat i ukończyły odpowiednie kursy.

Trudne relacje między MON a BBN zinterpretował jako "odpowiedź na postępowanie kontrolne wobec generała Kraszewskiego".

Postępowanie sprawdzające wobec gen. Kraszewskiego Służba Kontrwywiadu Wojskowego wszczęła w czerwcu. Wszczęcie postępowania - które zgodnie z przepisami ustawy o ochronie informacji niejawnych może trwać do 12 miesięcy - oznacza czasowe odebranie dostępu do informacji niejawnych, a tym samym - jak stwierdziło Biuro - uniemożliwienie generałowi wykonywania w pełnym zakresie obowiązków służbowych w BBN.

Między BBN i MON jest różnica zdań w sprawie zapowiedzianych przez szefa MON zmian w systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi. Rozbieżności wiążą się z prerogatywami prezydenta i ministra obrony.

>>> Czytaj też: PiS broni Macierewicza: Nasze siły zbrojne podnoszą się z kolan, pomimo wściekłego ataku PO