Ukraina: G7 wzywa do przestrzegania prawa w sprawie Saakaszwilego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 grudnia 2017, 19:54
Ambasadorowie grupy G7 akredytowani na Ukrainie wezwali w środę do przestrzegania ładu konstytucyjnego w tym kraju w związku z wydarzeniami wokół byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego, ściganego za współpracę z organizacjami przestępczymi.

„Uważnie śledzimy rozwój sytuacji. Apelujemy do wszystkich o przestrzeganie ładu konstytucyjnego i systemu prawnego Ukrainy, praw i obowiązków protestu pokojowego oraz o unikanie prób destabilizacji” – napisali dyplomaci siedmiu najbardziej wpływowych państw świata w oświadczeniu.

„Oczekujemy też, że śledztwo (w sprawie Saakaszwilego – PAP) zostanie przeprowadzone sprawnie i zgodnie z prawnymi zobowiązaniami Ukrainy” – głosi komunikat opublikowany na stronie internetowej ambasady Stanów Zjednoczonych.

Wcześniej prokuratura wydała list gończy za Saakaszwilim, który stoi na Ukrainie na czele opozycyjnej partii Ruch Nowych Sił i nawołuje do obalenia prezydenta Petra Poroszenki. Polityk ścigany jest z artykułu kodeksu karnego mówiącego o „współpracy z organizacjami przestępczymi i ukrywaniu działalności przestępczej”.

Ukraińskie władze poszukują Saakaszwilego w związku z podejrzeniem o finansowanie prowadzonych przez niego manifestacji antyrządowych przez otoczenie obalonego w 2014 roku prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Gruzin miał przyjąć pół miliona dolarów od ukrywającego się poza granicami Ukrainy młodego oligarchy Serhija Kurczenki. Za rządów Janukowycza uważany był on za skarbnika prezydenckiej rodziny.

We wtorek rano Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wkroczyła do mieszkania Saakaszwilego w centrum Kijowa, by go zatrzymać. Saakaszwili uciekł na dach 8-piętrowej kamienicy, w której mieszka, i zagroził, że jeśli ktoś się do niego zbliży, rzuci się w dół. Mimo to policjanci zdołali ściągnąć go z dachu, wyprowadzić z budynku i umieścić w furgonetce, która miała przewieźć go do aresztu.

Pojazd został jednak zablokowany przez tłum zwolenników Saakaszwilego, którzy po kilku godzinach rozbili szyby auta i wyciągnęli byłego prezydenta Gruzji na zewnątrz. Policja nie interweniowała.

Były prezydent Gruzji twierdzi, że zarzuty pod jego adresem są sfabrykowane. W środę przemawiał do swoich zwolenników, którzy od kilku tygodni mieszkają w miasteczku namiotowym przed parlamentem w Kijowie.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj