Arendarski: Może pomóc w zmianie polskiego wizerunku za granicą

Szef KIG odniósł się do czwartkowej decyzji Komitetu Politycznego PiS, który przyjął rezygnację premier Beaty Szydło z funkcji. Jednocześnie Komitet wysunął na stanowisko premiera kandydaturę Mateusza Morawieckiego.

"W mojej opinii premierem powinien zostać lider partii rządzącej Jarosław Kaczyński, bo to przecież on podejmuje wszystkie najważniejsze decyzje. Ale kandydatura Mateusza Morawieckiego nie jest zła - przede wszystkim dlatego, że ma on obycie międzynarodowe, potrafi poruszać się w środowisku biznesowym. To atuty, które mogą pomóc w zmianie polskiego wizerunku za granicą, szczególnie w Unii Europejskiej" - powiedział Arendarski.

Reklama

Jak podkreślił prezes KIG dla polskiego biznesu najważniejsze jest, by nowy premier realizował taką politykę, która będzie wzbudzała zaufanie przedsiębiorców; dzięki temu "może wreszcie ruszą inwestycje, które - jak wiadomo - są słabe".

Z listopadowych danych GUS wynika, że inwestycje w III kwartale wzrosły o 3,3 proc. rok do roku, zaś popyt krajowy wzrósł o 3,9 proc. rdr. Ekonomiści ankietowani przez PAP spodziewali się, że inwestycje wzrosły o 5,2 proc.

Orłowski: Ambitny program strategii gospodarczej

Mateusz Morawicki, aby nie być "malowanym premierem" powinien zacząć realizować zapowiadany wcześniej przez siebie program gospodarczy, czyli zwiększanie oszczędności i inwestycji, do tej pory rząd zwiększał konsumpcję kosztem oszczędności - powiedział w rozmowie z PAP prof. Witold Orłowski.

Ekonomista, rektor uczelni Vistula prof. Witold Orłowski zwrócił uwagę, że Morawiecki, obejmując funkcję premiera rządu, będzie musiał zacząć realizować zapowiadany wcześniej przez siebie program gospodarczy. Zauważył, że do tej pory w rządzie była w tej sprawie rozbieżność.

"Morawiecki zaproponował bardzo interesujący program strategii gospodarczej. On jest kontrowersyjny - nie chcę powiedzieć, że wszyscy się z nim zgadzają we wszystkich punktach - ale bez wątpienia jest to program ambitny, nastawiony na rozwój. To co się działo przez ostatnie dwa lata, to sytuacja, w której Morawiecki mówił o swoim programie i ograniczonymi siłami ministerstw sobie podległych starał się z grubsza go realizować, natomiast wszyscy pozostali ministrowie działali w stronę dokładnie odwrotną niż to co było zapisane w tym programie" - powiedział profesor.

Dodał, że generalnie tzw. plan Morawieckiego mówił o konieczności zwiększania oszczędności i inwestycji, natomiast pozostali ministrowie zajmowali się zwiększeniem konsumpcji - kosztem oszczędności.

Orłowski przyznał jednocześnie, że realizacja przez Morawieckiego zapowiadanego programu gospodarczego w krótkim okresie może ograniczyć dynamikę konsumpcji. Jego realizacja zależeć też będzie od politycznej siły obecnego wicepremiera.

"Pytanie, czy będzie 'malowanym premierem', czy będzie rzeczywistym premierem. Jeśli będzie rzeczywistym premierem, to jest absolutnie jasne co powinien robić, bo sam to deklarował. Jeśli nie będzie tego robił, będzie to oznaczało, że albo sam nie wierzy w swój program, albo jest 'malowanym premierem'" - stwierdził.

Według ekonomisty, jednym z wyzwań stojącym przed nowym premierem będzie poprawa otoczenia gospodarczego dla firm, tak by zaczęły one szybciej inwestować.

"Inwestycje publiczne na pewno będą rosły. Problemem są jednak inwestycje przedsiębiorstw. Trzeba poprawić klimat gospodarczy w tej sprawie. Nie ma co się oszukiwać, z jakiegoś powodu firmy zarówno bardzo duże jak i bardzo małe są bardzo niechętne w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych" - podsumował Orłowski.

Kaźmierczak: Cele społeczne zostały osiągnięte, czas na rozwój

Zmiana premiera oznacza przesunięcie akcentów ze spraw społecznych - które w dużej mierze zostały załatwione - na sprawy gospodarcze i rozwojowe - ocenił prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.

„Wydaje mi się, że PiS uznał, iż pewne cele bardziej społeczne zostały osiągnięte, a w tej chwili nasza pozycja musi się budować na wzroście gospodarczym. I pewnie PiS uznał, że Mateusz Morawiecki jest najlepszą gwarancją, żeby taki wzrost osiągnąć” - powiedział PAP Kaźmierczak. Jego zdaniem, rząd Beaty Szydło spowodował, że „pewne sprawy społeczne zostały załatwione”. Jak mówił, z jego perspektywy wygląda to tak, że pewne drastyczne rzeczy w Polsce się skończyły, jak np. „że przestaliśmy zbierać na biedne dzieci, bo nie ma biednych dzieci, przynajmniej w mojej gminie”. „PiS uznał, że misja premier w tym zakresie została wyczerpana i kurs teraz będzie mocno skierowany na rozwój” - dodał.

Jednocześnie Kaźmierczak ocenił, że przed serią wyborów PiS być może chce sięgnąć po wyborców środka, a „Mateusz Morawiecki jest chyba do tego dobrą osobą”. Zauważył też, że przyspieszenia mogą doznać pewne inicjatywy Morawieckiego jako ministra, jak choćby „konstytucja dla biznesu”, o których wiadomo, że dotychczas były blokowane i opóźniane.

Zaznaczył jednocześnie, że gabinet premier Szydło nie jest źle oceniany przez przedsiębiorców. „Za jej rządów był wzrost, ona nie zrobiła nic złego przedsiębiorcom, ani gospodarce. Świadczą o tym wszystkie wyniki gospodarcze” - powiedział. „Nikt, kto uczciwie patrzy, nie może powiedzieć, że premier Szydło czy minister Kowalczyk (Henryk szef Komitetu Stałego Rady Ministrów - PAP) szkodzili gospodarce, bo nie szkodzili” - dodał Cezary Kaźmierczak.

Michałowski: Nowe otwarcie z wyraźnym akcentem gospodarczym

Specjalista od spraw gospodarczych zostaje premierem – to jest wyraźny znak, nowe otwarcie z wyraźnym akcentem gospodarczym – powiedział PAP Jerzy Michałowski, ekonomista z KUL.

„To bez wątpienia cezura z wyraźnym akcentem nie tyle politycznym, co gospodarczym, biznesowym. Jest to bardziej ruch technokratyczny niż polityczny” – ocenił Michałowski.

Dodał, że PiS i decydenci wyraźnie postawili na tego typu priorytety. „Zobaczymy, jak zareagują rynki finansowe i rynek walutowy. To niewątpliwie będzie jakiś prognostyk” - wskazał.

Ekspert podkreślił, że Morawiecki jest bez wątpienia praktykiem, wizjonerem. „Takie precedensy już były. Premierzy bywali ministrami finansów czy jednocześnie ministrami spraw zagranicznych. Ale z drugiej strony jest to bez wątpienia dodatkowe obciążenie” - zaznaczył.

Jak podkreślił, wicepremier Morawiecki miał wprawdzie ”coś w rodzaju eksterytorialności politycznej”, „jego imperium było niepodzielne”, ale bez wątpienia pozycja premiera jest dużo silniejsza.

Zdaniem ekonomisty Mateusz Morawiecki skupi się na priorytetach gospodarczych. „W związku z tym wzrośnie rola w rządzie pozostałych ministrów z innych dziedzin, bo wszystkim się premier Morawiecki zajmować nie będzie” – ocenił.

Jak podkreślił Michałowski, jest szereg nadziei, że wykorzystał swoje stanowisko, by realizować politykę nie tyle obietnic, co stymulacji, „bardziej prorynkową w sensie klasycznym, nastawionym na oddolne działanie podmiotów gospodarczych prywatnych”.

„Trzeba dbać o ten silnik, który jest w pełni rozwoju. Mamy 4,4 za III kw. i myślę, że rząd oraz Morawiecki zdają sobie sprawę, że to nie musi długo trwać. Będzie nowa baza i ciężko będzie w kolejnych latach osiągnąć tak wysokie tempo” – podkreślił ekspert.

I dodał: „w związku z tym trzeba będzie wzmocnić kierunki bardziej inwestycyjne, bo wiemy, że silnik inwestycyjny trochę kuleje, nie jest rozkręcony”. Jak zaznaczył, teraz jest czas „na politykę propodażową”. „Przejście z polityki socjalnej na politykę bardziej wolnorynkową. To się nie kłóci z tym, co zostało zrobione. Ale nie można programu zamknąć tylko na realizacji aspektu redystrybucyjnego” - ocenił.

„Mam nadzieję, że premierostwo Morawieckiego będzie szansą na zrealizowanie tego typu polityki” – podsumował ekonomista.

Gomułka: Pozytywna zmiana dla inwestorów

Z punktu widzenia inwestorów krajowych i zagranicznych oraz przedsiębiorców, taka zmiana na stanowisku premiera będzie odczytana jako coś pozytywnego – ocenił główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka.

Jak powiedział PAP Gomułka, prawdopodobnie dojdzie do ponownego podziału ministerstw finansów i rozwoju, a w resortach tych, podobnie jak i w ministerstwie infrastruktury szefami zostaną ludzie całkowicie oddani premierowi Morawieckiemu. Jego zdaniem, Mateusz Morawiecki jest też znacznie lepiej przygotowany do pełnienia najważniejszych funkcji w państwie niż Beata Szydło i będzie działał znacznie bardziej efektywnie.

„Z punktu widzenia inwestorów krajowych i zagranicznych oraz przedsiębiorców, ta zmiana będzie odczytana jako coś pozytywnego. Tak na ogół jest, że kiedy premierem zostaje były minister finansów to jest to dobra wiadomość dla rynków finansowych i przedsiębiorców, dla przyszłej polityki gospodarczej” - ocenił ekonomista.

Wskazał jednocześnie, że będą wątpliwości czy Morawiecki będzie miał rzeczywiste uprawnienia, żeby rządzić krajem, również w sferze gospodarczej. „Wiemy, że de facto szefem rządu jest Jarosław Kaczyński. Tutaj jest problem, jak się ułożą relacje między nim, a nowym premierem” - powiedział.

W ocenie prof. Gomułki, prawdopodobnie nie będzie znaczącej zmiany polityki gospodarczej. „W szczególności nie będzie poprawy. Ale nie powinno być pogorszenia. Wydaje się więc, że ta decyzja może nie będzie odczytana entuzjastycznie, ale na pewno pozytywnie przez środowiska gospodarcze” - powiedział.

Jak dodał ekonomista, ma wrażenie, że Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, że wszystkie realizowane dotychczas programy kosztują i mogą mieć poważne, negatywne skutki gospodarcze.

„Zresztą sam mówił że jest gotowy zaakceptować skutki swoich reform, nawet kosztem obniżenia tempa wzrostu gospodarczego” - przypomniał. Jego zdaniem, nie jest wykluczone, że chodziło o to, by premierem został ktoś, kto spowoduje, że te koszty nie będą zbyt duże, że nie dojdzie do jakichś problemów gospodarczych. „I to raczej chodzi o to, żeby zmniejszyć ryzyko jakiejś dużej destabilizacji w najbliższych dwóch latach i żeby zwiększyć szansę wyborcze za dwa lata. Być może taka jest kalkulacja prezesa PiS” - ocenił prof. Gomułka

Modzelewski: Po dwóch latach dialogu z przeszłością zwrócenie się w przyszłość

Powołanie na premiera Mateusza Morawieckiego oznacza, że po dwóch latach rozliczenia z przeszłością rząd PiS będzie się koncentrował na przyszłości, bo tak należy odczytywać położenie jeszcze większego nacisku na gospodarkę - komentuje kandydaturę na nowego szefa rządu prof. Witold Modzelewski.

Zdaniem prof. Witolda Modzelewskiego z Instytutu Studiów Podatkowych i Uniwersytetu Warszawskiego, taka właśnie zmiana premiera oznacza "położenie nowych akcentów w polityce rządu".

Skoro premierem zostaje człowiek odpowiedzialny do tej pory za gospodarkę, oznacza to, zdaniem Modzelewskiego, że następne dwa lata działalności rządu mają być w jeszcze większym stopniu skoncentrowane na sprawach gospodarczych.

A to oznacza, uważa Modzelewski, że "po dwóch latach, które były rozliczeniem z przeszłością", następuje zwrot w kierunku przyszłości. Bo większe akcentowanie polityki gospodarczej zawsze jest koncentrowaniem się na przyszłości.

Modzelewski dodaje, że dotychczasowe dwa lata rządu, które były "dialogiem z przeszłością", były zarazem zmianą większości sfer życia, a także czasem uwypuklenia innych wartości. To nowe wartości to m.in. odejście od "paradygmatu samoregulacji" na rzecz większej roli rządu w polityce gospodarczej.

Teraz, pod kierunkiem premiera Mateusza Morawieckiego, rząd nadal będzie pełnił rolę inicjatora zmian w gospodarce i będzie się starać budować państwo, w ramach którego możliwy będzie sojusz między władzą publiczną, a obywatelami-podatnikami.

"Ta nominacja to także wyraz uznania dla osiągnięć Mateusza Morawieckiego i roli, jaką odegrał w dotychczasowych przemianach" - dodaje prof. Modzelewski.

Benecki: Nie będzie znacznej reakcji rynku

Nie będzie znacznej reakcji rynku na zmianę na stanowisku premiera, bowiem inwestorzy zdają sobie sprawę z tego, że ośrodek decyzyjny nadal jest poza rządem - ocenił główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki.

"Premier Morawiecki nie jest szefem partii rządzącej i pod tym względem niewiele się zmieni. Inwestorzy mają tego świadomość, że ośrodek decyzyjny jest cały czas poza rządem. To argument za tym, że nie będzie znacznej reakcji rynku na tę zmianę" - uważa Benecki.

Jego zdaniem, w decyzji tej widać jednak umiarkowane dwa pozytywne aspekty.

"Pierwszy to większa spójność polityki i polityki gospodarczej. Mam wrażenie, że wicepremier - do niedawna - Morawiecki bardzo dużo robił i zabiegał o przyciągnięcie inwestorów zagranicznych. Natomiast niektóre działania MSZ w tym nie pomagały" - uważa ekonomista.

Benecki sądzi, że teraz mamy szansę na trochę większą koordynację tych dwóch obszarów. "Ona byłaby bardzo potrzebna" - podkreślił.

Ekonomista wyjaśnił, że drugi plus spodziewanej zmiany dotyczy polityki budżetowej i spodziewanej przed najbliższymi wyborami nowej fali wydatków budżetowych.

"Lepiej jest, że premierem, a nie tylko wicepremierem, będzie w takich warunkach ktoś, kto odpowiadał za budżet i ma pełną świadomość niebezpieczeństw z tym związanych" - powiedział Benecki.

Zastrzegł, że te plusy "są małe", bowiem nominacja nie zmienia faktu, iż premier nie jest szefem partii rządzącej. "Jego siła sprawcza wciąż jest znacząco mniejsza niż szefa partii rządzącej" - powiedział.

Dodał, że obawy może natomiast budzić obsadzenie stanowiska ministra finansów. "Trzy stanowiska (premiera, ministra rozwoju i ministra finansów - PAP) może być ciężko pogodzić" - dodał.

Starczewska-Krzysztoszek: Morawiecki ma solidne umiejętności zarządcze

Mateusz Morawiecki ma bardzo solidne doświadczenia zarządcze i mam nadzieje, że wykorzysta je, by poszczególne ministerstwa zaczęły ze sobą współpracować, by rząd przestał być "zbiorem silosów" - powiedziała w czwartek PAP Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Konfederacji Lewiatan.

Główna ekonomistka Lewiatana odniosła się do decyzji Komitetu Politycznego PiS, który przyjął w czwartek rezygnację Beaty Szydło z funkcji premiera; jednocześnie Komitet Polityczny wysunął na stanowisko premiera kandydaturę dotychczasowego wicepremiera, ministra finansów i rozwoju Mateusza Morawieckiego.

Starczewska-Krzysztoszek zaznaczyła, że choć z ocenami należy poczekać na expose kandydata, to zmiana na stanowisku szefa rządu może oznaczać zwrot w kierunku gospodarki i przedsiębiorczości. "Do tej pory rząd deklarował, że najważniejsze są cele społeczne. Rozumiem, że teraz trzeba myśleć o tym, jak zrealizować owe cele" - powiedziała ekonomistka.

Zauważyła, że choć gospodarka ma się dobrze, o czym świadczą "wyśmienite" wyniki za trzeci kwartał 2017, to jednak wzrost opiera się na konsumpcji indywidualnej.

Według GUS, PKB w II kwartale 2017 wrósł o 4,9 proc. rok do roku.

"Wielką bolączką naszej gospodarki są inwestycje. W średnim okresie nie ma wzrostu gospodarczego bez inwestycji" - powiedziała. Jak dodała, nie udało się odblokować inwestycji prywatnych, zaś ze względu na wysokie wydatki - jak program 500 plus czy niższy wiek emerytalny, jest problem z wydatkami elastycznymi, stąd "słabe uruchomienie" funduszy europejskich wymagających krajowego współfinansowania. Jak podkreśliła ekonomistka odblokowanie inwestycji jest jednym z najbardziej kluczowych zadań.

Z listopadowych danych GUS wynika, że inwestycje w III kwartale wzrosły o 3,3 proc. rok do roku, zaś popyt krajowy wzrósł o 3,9 proc. rdr.

Ekonomistka Lewiatana oceniła ponadto, że rząd Beaty Szydło - podobnie jak poprzednie rządy - z wyłączeniem gabinetu, w którym wicepremierem odpowiedzialnym za sprawy gospodarcze był Jerzy Hausner - jest "zbiorem silosów", w którym każdy z ministrów "rzepkę sobie skrobie" i tworzy swoją politykę.

"Bardzo liczę na to, że premier Morawiecki, który - jak sądzę - wielokrotnie doświadczał sytuacji, w których poszczególni szefowie resortów realizują swoje polityki, zechce coś z tym zrobić. Ma bardzo solidne doświadczenia zarządcze i mam nadzieję, że wykorzysta te umiejętności, by ministerstwa zaczęły współpracować" - powiedziała.

Gornowicz: Wyzwaniem poprawa wizerunku Polski za granicą

Wyzwaniem dla Morawieckiego będzie poprawa wizerunku Polski za granicą, szczególnie w UE- ocenił w rozmowie z PAP ekonomista, prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego Mirosław Gornowicz. Dodał, że gospodarki nie da się odseparować z całokształtu działalności rządu.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek poinformowała w czwartek wieczorem, że premier Beata Szydło na ręce Komitetu Politycznego PiS złożyła rezygnację z pełnionej przez siebie funkcji, rezygnacja została przyjęta. Komitet Polityczny wysunął na stanowisko premiera kandydaturę Mateusza Morawieckiego, czyli obecnego wicepremiera ministra rozwoju i finansów.

"Wielkich rewolucji się nie spodziewam. Mateusz Morawiecki i tak rządził gospodarką, finansami. Pojawia się jednak parę niewiadomych np. ile będzie miał samodzielności, na ile będzie odporny na wpływy polityczne - myślę tutaj o partii" - ocenił w rozmowie z PAP Gornowicz.

Zwrócił uwagę, że Morawiecki po objęciu funkcji premiera będzie musiał wziąć odpowiedzialność również za "bardziej kontrowersyjne sfery rządzenia".

"Mam na myśli Ministerstwo Sprawiedliwości, politykę zagraniczną, obronę narodową. To są sfery, które budzą sporo emocji w społeczeństwie i - delikatnie rzecz ujmując - budzą kontrowersje. Do tej pory Morawiecki nie musiał wprost się do nich odnosić. Teraz jako premier będzie musiał to robić" - zauważył ekonomista.

Gornowicz dodał, że pytaniem jest również to jak Morawiecki będzie sobie radzić z takimi silnymi osobistościami jak szef MON Antoni Macierewicz, czy minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Ekonomista ocenił, że wyzwaniem dla nowego premiera będzie poprawa politycznych relacji m.in. z UE, które to mają wpływ na gospodarkę.

"Na razie dopisuje szczęście w postaci dobrej koniunktury gospodarczej w Europie, zwłaszcza w Niemczech, ale to kiedyś się skończy (...) Gospodarki nie da się jednak odseparować z całokształtu działalności. Jeżeli miałbym się czegoś obawiać - to izolowanie się na arenie międzynarodowej. Polityka zagraniczna nie szła nam ostatnio, nie mamy dobrego obrazu w UE, a ze Wschodem to już kompletnie się poróżniliśmy. Poprawa tych stosunków będzie wyzwaniem" - podkreślił.

Gornowicz dodał, że na poprawę wizerunku Polski będzie musiał działać cały rząd.

"Wszyscy będą musieli działać na poprawę wizerunku Polski, bo on nie zależy tylko od gospodarki. Te sprawy, które się dzieją wokół sądownictwa, wymiaru sprawiedliwości budzą - delikatnie mówiąc - kontrowersje w świecie. Jeżeli Polska miałaby być postrzegana jako kraj nie w pełni demokratyczny, byłoby to jakieś zagrożenia dla naszej gospodarki, na postrzeganie Polski" - wskazał ekonomista.

Mech: Morawiecki powinien uważać na zagrożenia

Powołanie Mateusza Morawieckiego na premiera może oznaczać zmniejszenie konfliktów, ale niesie też za sobą pewne zagrożenia - uważa były wiceminister finansów Cezary Mech.

Premier Beata Szydło złożyła w czwartek Komitetowi Politycznemu PiS rezygnację z pełnionej przez siebie funkcji, Komitet przyjął jej rezygnację i wysunął na stanowisko premiera kandydaturę Mateusza Morawieckiego - poinformowała rzecznik PiS Beata Mazurek.

Ekonomista i były wiceminister finansów Cezary Mech przyznaje w rozmowie z PAP, że Mateusz Morawiecki zostaje premierem w sytuacji bardzo dobrej koniunktury gospodarczej i hossy na wielu rynkach, a także przyspieszenia obrotów handlowych.

"Można powiedzieć, że jest w sytuacji komfortowej, tym bardziej, że hossa może potrwać parę lat" - mówi Mech.

Jego zdaniem również nominacja dla Morawieckiego może oznaczać osłabienie konfliktów zewnętrznych, także tych z UE.

Niesie ze sobą zarazem pewne zagrożenia - uważa Mech. Np. takie, że Polska nie wykorzysta dobrej koniunktury gospodarczej, by zredukować różnego rodzaju "napięcia finansowe". Jest też zagrożenie, że możemy wpaść w "pułapkę średniego rozwoju", przed którą ostrzegał sam Morawiecki w "Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju" i nadal opierać gospodarkę "na produkcji komponentów o niskiej wartości" dla wielkich koncernów, za niewielka płacę.

Będzie tak, mówi Mech, jeśli kontynuowany będzie np. program "Ukraina plus", za który ekonomista uważa ściąganie siły roboczej z Ukrainy, zamiast podnoszenia płac i efektywności pracy. Obecnie bowiem, dodaje, płace rosną zaledwie kilka procent rocznie, a powinny rosnąć kilkanaście procent.

Czytaj więcej o rekonstrukcji rządu:

Beata Szydło złożyła rezygnację. Morawiecki kandydatem na premiera

Od prezesa BZ WBK do szefa rządu. Oto życiorys Mateusza Morawieckiego

Operacja sukcesja, czyli jak zmieniał się układ sił w rządzie

Zmiana miejsc w rządzie. Beata Szydło ma objąć funkcję wicepremiera

"Nikt nie jest lepszym kandydatem od Morawieckiego" [POLITYCZNE KOMENTARZE]

Rekonstrukcja rządu: Po dymisji premiera prezydent ma dwa tygodnie na powołanie nowego szefa rządu

Twarz zwycięskiej kampanii PiS. Co udało się osiągnąć Beacie Szydło? [SYLWETKA]