Polska i Ukraina utrzymają politykę konfrontacji wobec Rosji. "Logika nakazuje rozejm"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 grudnia 2017, 09:08
Ukraina, Kijów
Ukraina, Kijów /ShutterStock
Rozbieżności historyczne między Polską i Ukrainą mogą stać się dla ich sojuszu problemem nie do pokonania. Jednak oba kraje utrzymają politykę konfrontacji wobec Rosji, choć być może będą ją prowadzić już nie razem, a w pojedynkę - pisze w środę "Kommiersant".

Rosyjski dziennik komentuje w ten sposób rozpoczynającą się tego dnia wizytę polskiego prezydenta w Charkowie, gdzie spotka się on z prezydentem Ukrainy .

"Prezydent Polski nie po to przylatuje na Ukrainę, aby stawiać akcent na rozbieżnościach. Jego celem jest choćby częściowe ich złagodzenie. Faktycznie, nie jest naturalne, by dwa kraje, zajmujące w Europie najbardziej nieprzejednane stanowisko wobec Rosji, angażowały się we wzajemne waśnie. Logika nakazuje potrzebę zawarcia przez Kijów i Warszawę choćby czasowego rozejmu" - pisze "Kommiersant".

Ale - jak dalej zastrzega - "w polityce logika nie zawsze bierze górę". "Czasami górę biorą emocje, szczególnie w krajach, w których władze opierają się na elektoracie +patriotycznym+ i nierzadko oddziałują na niego metodami populistycznymi. W tym sensie Polska i Ukraina są do siebie podobne jak siostry-bliźniaczki" - dodaje rosyjski dziennik.

Następnie zauważa, że w poprzednich latach przywódcy w Polsce "starali się nie stawiać akcentu na rozbieżnościach historycznych", dotyczących takich postaci jak Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz czy też bojowników Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA). Ci ostatni - pisze "Kommiersant" - "zgodnie z ideologicznym wektorem rozwoju Ukrainy" uważani są tam za "bojowników o wolność". Z kolei dla wielu ludzi w Polsce "takie podejście jest nie do zaakceptowania"; bojownicy UPA "to nie bohaterowie, a ludzie, którzy w 1943 roku przeprowadzili na Wołyniu rzeź, której ofiarami stały się dziesiątki tysięcy Polaków" - wskazuje gazeta.

Dziennik zaznacza, że w Polsce "obecne władze z partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) opierające się na elektoracie +patriotycznym+ nie tłumią bolesnego tematu, a wręcz przeciwnie, w pewnych momentach świadomie go zaostrzają". Władzom Ukrainy trudno było przez długi czas uwierzyć, że "Warszawa tak poważnie odnosi się do rozbieżności historycznych, że nie jest to PR przedwyborczy, a konsekwentna polityka".

"Komiersant" przypomina, że Polska, pod rządami zarówno lewicy, prawicy, jak i liberałów "była główną lobbystką Ukrainy w Europie i zarazem najbardziej konsekwentną oponentką Rosji". "Czy z powodu wydarzeń sprzed 70 lat ta polityka może zostać zrewidowana? Wydawało się to niewiarygodne" - zauważa dziennik.

Teraz dla sojuszu Polski i Ukrainy "Wołyń i Szuchewycz, wbrew zdrowemu rozsądkowi, mogą okazać się problemem nie do przezwyciężenia" - konkluduje Kommiersant". Zaznacza przy tym, że Moskwa "nie powinna żywić specjalnych złudzeń", bowiem Warszawa i Kijów nadal będą znajdować się w konfrontacji wobec Rosji, "jednak - być może - w pojedynkę".

>>> Czytaj też: Lelonek, Maciążek: Eksperci w służbie kremlowskiej dezinformacji [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj