Bony skarbowe – nowa bomba z opóźnionym zapłonem

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27 stycznia 2009, 03:00
Nowy azyl milionów inwestorów na świecie – rządowe obligacje wysoko rozwiniętych gospodarek świata, traktowane jako superbezpieczna lokata na trudne czasy, mogą sprawić niemiłą niespodziankę. Spadek ich rentowności przy ich rekordowych cenach może doprowadzić do kolejnej detonacji na rynkach finansowych.

Mechanizm wzbierania nowego krachu na rynkach finansowych jest stosunkowo prosty. Wraz z poprawą zaufania i wskaźników gospodarczych, inwestorzy będą równie masowo pozbywać się rządowych papierów na rzecz bardziej dochodowych aktywów – argumentuje Economist Intelligence Unit, firma analityczno-badawcza brytyjskiego tygodnika „The Economist”.

Bony skarbowe USA - najbardziej bezpieczna lokata na świecie

Rozwój wydarzeń na rynku Treasuries, amerykańskich bonów skarbowych sprawia, że debata wokół możliwości krachu na rynku obligacji, czyli pryśnięcia swoistej bańki, staje się jak najbardziej uzasadniona. I to nie tylko ze względu na wielkość, płynność i znaczenie tego rynku, ale także z uwagi na to, że inwestorzy nadal traktują dług amerykańskiego rządu za najbardziej bezpieczny ze wszystkich możliwych aktywów.

Część ekonomistów dostrzega w tym prawdziwą ironię. Stany Zjednoczone są bowiem epicentrum globalnego kryzysu a gigantyczne koszty pomocy dla amerykańskich banków i gospodarki (bilionowe pakiety stymulacyjne) powinny – przynajmniej w teorii – prowadzić do podważenia wiarygodności kredytowej.
Ale nad wszelkimi rozważaniami górę bierze pęd inwestorów do zdobycia bezpiecznej lokaty. Pomimo niskiej rentowności i perspektywy pogorszenia się pozycji fiskusa USA, dług amerykańskiego rządu pozostaje dla inwestorów niezwykle atrakcyjny.

Po raz pierwszy za przywilej trzeba płacić

Jak bardzo? Rentowność amerykańskich dziesięciolatek wynosi około 2,6 proc. To nieco wyżej niż w połowie grudnia, ale przed rokiem rentowność ta sięgała 3,8 proc. Zysk z obligacji spadł dramatycznie w czasie zawirowań na rynkach finansowych oraz po bankructwie we wrześniu ubiegłego roku banku inwestycyjnego Lehman Brothers. 

Apetyt inwestorów na amerykańskie papiery był tak ogromny, że w grudniu, po raz pierwszy w historii, rentowność trzymiesięcznych bonów Treasuries na rynku wtórnym okazała się ujemna. Innymi słowy, to inwestorzy płacili rządowi amerykańskiemu za sam przywilej wykupienia długu USA, czyli zaparkowania swoich pieniędzy w bezpiecznym miejscu.

Podobnie wygląda sytuacja w pozostałych rozwiniętych gospodarkach. 10-letnie obligacje brytyjskiego rządu mają obecnie rentowność na poziomie 3,3 proc., wobec 4,5 proc. przed rokiem. A na dwuletnich papierach dłużnych zysk skurczył się do zaledwie 1,1 proc, podczas gdy przed rokiem wyniósł 4,3 proc. Za niemieckie dwulatki płacono 6 stycznia 1,7 proc., wobec 3,8 proc. rok wcześniej.

Rządy pożyczają coraz taniej 

Dla rządów, które cieszą się względną wiarygodnością oznacza to, że mogą one zaciągać coraz tańsze pożyczki. A ponieważ inwestorzy bardziej cenią papiery amerykańskie od, na przykład, bonów skarbowych rządu włoskiego, spread, czyli różnica między dochodowością pierwszych i drugich powiększyła się do 212 punktów bazowych, wobec 124 punktów bazowych przed rokiem. Pożyczki dla kredytobiorców komercyjnych – firm czy banków – są natomiast rekordowo drogie.
Dlatego kluczowe jest pytanie, co stanie się, kiedy obecny boom na rządowe obligacje dobiegnie końca. Prędzej czy później awersja do ryzyka spadnie, a wraz z tym wzrośnie popyt na ryzykowne aktywa. Zresztą wszystkie działania jakie podejmują obecnie rządy dla uzdrowienia gospodarek są … szkodliwe dla rynku obligacji. Obligatariusze, posiadacze obligacji, są zagrożeni z obu frontów.

Czarny scenariusz

Po pierwsze – jeśli pakiety stymulacyjne zadziałają, zachęci to inwestorów do przeniesienia się na bardziej ryzykowne aktywa, co przyczyni się do spadku cen bonów skarbowych, które zdaniem niektórych ekonomistów są obecnie „śmiesznie” wysokie.

Po drugie – rozległe pakiety stymulacyjne, zaplanowane przez szereg gospodarek zachodnich, wymagają coraz większych pożyczek i emisji papierów dłużnych, które zaleją rynek i podetną ich ceny. 

Widmo chaotycznej korekty na rynku bonów skarbowych już zaczyna niepokoić, choćby ze względu na globalne skutki ostrej przeceny amerykańskich Treasuries, które są dość powszechnie nabywane przez zagraniczne rządy i banki centralne. Czarny scenariusz mówi, że inwestorzy instytucjonalni zaczną wyprzedaż bonów USA na upadającym rynku, a do nich dołączą władze takich krajów, jak Chiny, co jedynie spotęguje cały problem. Może się to zakończyć załamaniem dolara, drastycznym wzrostem stóp procentowych, a nawet zachwianiem wiarygodności kredytowej USA.

Ale obaw tych nie należy przeceniać – twierdzą analitycy EIU. Nawet jeśli programy stymulacyjne okażą się sukcesem i przejdą wszelkie oczekiwania, ostrość globalnego spowolnienia sprawia, że odrodzenie gospodarki będzie bolesne i długotrwałe. Rządowe obligacje nie utracą swoich walorów z dnia na dzień.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Tematy: USAobligacje
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj