Jak poinformowało w komunikacie szefostwo katalońskiej policji, tzw. , zatrzymano osoby, które nie chciały wykonywać poleceń funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.
"Manifestanci całkowicie zablokowali wejście do budynku , siadając na prowadzących do niego schodach. Niektórzy z nich przykuli się łańcuchami do bramy wejściowej" - przekazało źródło w policji, zaznaczając, że podczas interwencji chwilowo został wstrzymany ruch na ulicach sąsiadujących z budynkiem sądu.
W wyniku manifestacji na ponad godzinę zablokowano wejście do TSJC. Uczestnicy blokady wznosili okrzyki . Część z nich przybyła na protest z transparentami, na których widniały hasła "To godzina ludu" i "Zatrzymajmy zamach stanu".
Piątkowa blokada odbyła się z inicjatywy separatystycznej organizacji o nazwie . Na portalach społecznościowych CDR wezwały do uczestnictwa w proteście zwolenników odłączenia się Katalonii od Hiszpanii. W zaproszeniu do udziału w manifestacji mówiono o "akcji-niespodziance".
Jak wyjaśnili organizatorzy protestu, jego celem było zażądanie uwolnienia osób przetrzymywanych w aresztach z powodu dążeń separatystycznych. Od listopada w aresztach w Madrycie przebywają czterej politycy z Katalonii opowiadający się za niepodległością regionu, w tym były wicepremier .
Z kolei były premier Katalonii wraz z czworgiem swoich ministrów przebywa w Belgii. Zapowiedzieli oni, że w najbliższym czasie nie zamierzają wracać do Hiszpanii z obawy przed aresztowaniem.
W środę Sąd Najwyższy w Madrycie wydał nakaz zatrzymania byłej deputowanej separatystycznej , gdyż nie odpowiedziała ona na wezwanie na przesłuchanie. Także ta lewicowa polityk, która od kilku dni przebywa w Szwajcarii, zapowiedziała, że nie wróci do kraju.
>>> Czytaj też: Brytyjski rząd ustalił stanowisko w sprawie Brexitu. "Zarządzane odejście" od prawa UE
