"Wszystkie sygnały wskazują, że choć między Polską i Niemcami są problemy, to obie strony doszły do wniosku, że więcej je łączy niż dzieli. Z tego powodu (podczas wizyty niemieckiej kanclerz, a wcześniej nowego szefa MSZ Niemiec Heiko Maasa w Polsce - PAP) na drugi plan spychano to, co dzieli, a na pierwszy wyciągano to, co łączy" - ocenia warszawski korespondent "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Konrad Schuller.
Jeśli kierować się najnowszymi wypowiedziami kanclerz Merkel i premiera Mateusza Morawieckiego - pisze "FAZ" - "to modus vivendi w tej sprawie (przyjmowania uchodźców - PAP) mógłby wyglądać następująco: Miałoby to zostać zawarte w kolejnych wieloletnich ramach finansowych UE, które wejdą w życie w 2021 roku".
Taka "pragmatyczna linia" świadczy o możliwej zmianie myślenia w Warszawie - ocenia "FAZ". Gotowość polskiego rządu do ustępstw tłumaczy tym, że "po objęciu stanowisk przez Morawieckiego i szefa MSZ Jacka Czaputowicza chłodniej niż dotąd kalkuluje się, gdzie naprawdę leżą interesy kraju".
". Jej relacje z Rosją są w opłakanym stanie, z Francją są napięte (...). W ostatnim czasie niesnaski pojawiły się także (w kontaktach) z USA z powodu słów (polskiego) premiera o +żydowskich sprawcach+ podczas Holokaustu, które zostały w Waszyngtonie źle przyjęte. Obecnie Polska najbardziej obawia się odstawienia na boczny tor, gdyby miały zrealizować się pewne wizje Francji na rzecz wzmocnienia strefy euro. (...) Zarazem (Wielka Brytania) dotychczasowy wymarzony partner (Polski) właśnie opuszcza UE. W roli strategicznego partnera (...) zostają więc tylko Niemcy" - ocenia Schuller.
Jak dodaje, także Niemcom zależy na tym, by nie dopuścić do wykolejenia stosunków z Polską. "Berlin potrzebuje jedności UE - w negocjacjach w sprawie Brexitu, wobec Rosji, ale też z konflikcie handlowym z USA" - zaznacza "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
>>> Polecamy: "Przedwiośnie ludów". Bułgarzy, Rumuni, Słowacy i Czesi na ulicach
