Pozyskiwanie wyposażenia dla pracowni przedmiotowych, współpraca z parafią i radą gminy czy przygotowywanie prezentacji multimedialnych na potrzeby PR-owskie szkoły – od takich kryteriów może zależeć . Wbrew pozorom to nie zmusza ich do takich działań. Resort co prawda zmienił system oceny pracy pedagogów, ale określił tylko ogólne kryteria, które powinien wziąć pod uwagę szef placówki oświatowej. W znowelizowanej Karcie nauczyciela MEN zobowiązało dyrektorów do tego, by generalne wytyczne uszczegółowili tak, żeby uwzględnić specyfikę pracy w danej szkole. Zarządzającym miało to zapewnić więcej swobody. Dla nauczycieli oznacza jednak więcej problemów. W jednym z przesłanych do redakcji regulaminów oceniania znalazł się choćby wymóg promowania szkoły w internecie, w innym organizowania warsztatów z zakresu psychologii rozwojowej dla rodziców. W kolejnym lepszą ocenę dostanie ten nauczyciel, który po pracy za darmo prowadzi dodatkowe zajęcia z uczniami.
– MEN w ogólnych kryteriach zobowiązuje nauczyciela do tego, żeby realizował „czynności i zadania zgodnie z potrzebami szkoły”. Ponieważ nie ma tu żadnych ograniczeń, dyrektor może uznać, że szkole potrzebne są czyste toalety lub cotygodniowe mycie okien, a dobrze oceniany nauczyciel to taki, który wypełnia właśnie te obowiązki – ironizuje Krzysztof Baszczyński, wiceprezes .
Zdaniem Baszczyńskiego to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o problemy z nowymi przepisami. – Skoro każdy dyrektor szkoły może przyjąć własne wytyczne do ministerialnych kryteriów, to w całej Polsce może funkcjonować ponad 25 tys. różnych pomysłów – ostrzega. – Dla dyrektorów doprecyzowanie wymogów to również wyzwanie – twierdzi jednak Marek Pleśniar, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. – Mogą oni ustalać wskaźniki pod konkretnych nauczycieli, faworyzując ich. Lub odwrotnie, rzucając kłody pod nogi nielubianym – dodaje wiceszef ZNP. To natomiast może mieć realny wpływ na ich dalszą ścieżkę zawodową. Sami nauczyciele obawiają się chaosu w systemie ocen, zwłaszcza że nierzadko pracują w dwóch różnych szkołach.
>>> Czytaj też: Zarabiali 1500 euro, dziś dostają 4793 zł zasiłku. Rośnie liczba Polaków, którzy w kraju pobierają zachodni socjal
