Jak zaznaczyła minister podczas VII Forum Jednolitego Rynku SIMFO 2018, niespełna 20 proc. to nasza wymiana handlowa z krajami innymi niż państwa Unii.

"Po 2004 r. orientacja gospodarcza Polski bardzo mocno się zeuropeizowała" - podkreśliła. "Można powiedzieć zupełnie śmiało, że to, co dzisiaj jest polskim rynkiem, to rynek europejski" - wskazała minister Emilewicz.

Zaznaczyła, że ciągle jest wiele barier na rynku UE, które w sytuacjach kryzysowych tworzą państwa. Jako przykład podała "głośno dyskutowaną" dyrektywę dot. mobilności, która, jak podkreśliła, "bardzo mocno ogranicza konkurencyjność" np. polskiego sektora transportowego na rynku europejskim.

"Ale także takie bariery, o których ciągle jeszcze nie słyszymy. To, że towary, które są produkowane na terenie Unii Europejskiej zgodnie ze standardami i dyrektywami, mimo to nie mogą wejść na rynek wewnętrzny np. niemiecki, ponieważ muszą podlegać wewnętrznej niemieckiej certyfikacji. A ta jest bardzo kosztowna i długa" - wymieniła.

Jak mówiła, Unia Europejska bazuje na czterech fundamentach: swobodzie przepływu towarów, osób, usług, danych. "Jednak ten rynek swobodny wcale do końca nie jest" - podkreśliła. Dodała, że tego typu "domknięć rynku wewnętrznego" jest bardzo dużo. "One rzeczywiście uderzają w polskich przedsiębiorców" - przyznała.

Reklama

Odnosząc się to tego, jak znosić te przeszkody i ułatwiać polskim przedsiębiorcom wchodzenie na jednolity rynek, Emilewicz wskazała, że można to robić m.in. poprzez wpływanie na ustawodawstwo europejskie, "żeby tych barier dodatkowych nie tworzyło".

"Wpływać również w taki sposób, aby europejski rynek zamówień publicznych był także otwarty, nie miał znaku narodowego" - podkreśliła.

Dodała, że zdarzały się często przypadki, kiedy polskie firmy wygrywały przetarg w innym państwie europejskim, to nagle był on unieważniany. "Czasami interwencja Komisji Europejskiej pomaga w tym, by przywrócić przetarg i aby dzięki temu firma, która go (...) wygrała, mogła go realizować" - powiedziała.

Minister Emilewicz zaznaczyła ponadto, że wyzwaniem dla Polski jest również wzbudzenie mody na eksport wśród polskich przedsiębiorców, którzy "ciągle bardzo często" zadowalają się obecnością na naszym lokalnym rynku. "Zarówno za sprawą wsparcia kredytowego, które pozwoli im wyjść na inne rynki, ale także doradczego, prawnego poprzez np. nową sieć biur handlowych, które budujemy dzisiaj dla przedsiębiorców" - zaznaczyła.

Obecny na forum szef gabinetu Elżbiety Bieńkowskiej, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MŚP, Tomasz Husak, zauważył, że rynek wewnętrzny jest "barometrem poziomu zaufania między państwami członkowskimi w Europie".

"Dzisiaj ten barometr wskazuje, że poziom braku zaufania między państwami jest niestety bardzo duży" - mówił. Podkreślił, że chodzi nie tylko o kraje Wschodu i Zachodu. "Między Niemcami a Francją również" - wyjaśnił.

Jak powiedział, kiedy rozpoczynał się mandat obecnej KE wyliczono ok. 800 naruszeń prawa w obszarze rynku wewnętrznego. "Dzisiaj przekroczyliśmy tysiąc" - przyznał. Podkreślił jednak, że KE podjęła działania, aby uporządkować te problemy. "Prowadzimy bardzo aktywny dialog z (...) państwami. Ale często jest brak świadomości w niektórych stolicach Europy, że takie a nie inne stosowanie prawa, nawet na poziomie regionu - np. w Niemczech, jeżeli chodzi o zamówienia publiczne - powoduje bardzo poważne problemy w dostępie dla firm z innych krajów i de facto oznacza to bariery na rynku wewnętrznym" - wyjaśnił. Dodał, że KE podjęła działania zmierzające do niwelowania barier w dziesięciu obszarach - "w szczególności zamówień publicznych".

Husak zaznaczył jednocześnie, że KE wspiera małych i średnich przedsiębiorców. Dodał, że tam, gdzie jest "ogromny potencjał zwrotu zainwestowanego każdego euro", KE starała się wprowadzić maksymalne ułatwienia dla MŚP. Wyjaśni, że chodzi m.in o cyfryzację, która odgrywa coraz większą rolę we współczesnej gospodarce.

"Dzisiaj nie powinniśmy się spierać, czy jest wolność w dostępie do usług, bo w świecie cyfrowym są one elementem naturalnego procesu również produkcyjnego i coraz więcej wartości dodanej tworzy się z tytułu właśnie tych usług" - zaznaczył.

Podkreślił, że w przyszłości rynek europejski będzie przez inwestorów postrzegany przez pryzmat m.in. umiejętności. "Na pewno nie będziemy w stanie konkurować w zakresie kosztów. Musimy myśleć o UE jako o miejscu, gdzie przede wszystkim będziemy rozwijać obszar bardzo wysokich umiejętności" - podkreślił.

Również polityka spójności, jak zaznaczył, ma być nastawiona na technologie. "W regionach powinna się odbywać rewolucja technologiczna, która będzie łączyć wszystkich aktorów od uniwersytetów (...) po firmy, by utrzymywać umiejętności w Europie. To będzie klucz do zachowania konkurencyjności UE, jak i małych i średnich przedsiębiorstw w przyszłości" - zaznaczył.

>>> Czytaj też: Bez poparcia Niemiec i Francji KE musiałaby zrezygnować z art. 7. "Zwyciężyła ideologia"