Czuję. Kadyrow jest w tym zresztą znakomity. Lista osób, które w ten sposób wykorzystał, jest bardzo długa. Byli u niego Gérard Depardieu czy Mike Tyson. Ostatnim przykładem takiego politycznego PR była zmiana nazwy miejscowego klubu piłkarskiego. Od niedawna w rosyjskiej lidze gra Achmat Grozny, nazwany tak od imienia ojca czeczeńskiego lidera. Najgorszą rzeczą jest dla mnie to, że FIFA i cały świat zachodni w ogóle dopuściły do tego, że mundial rozgrywa się w Rosji, co daje jej możliwość nadawania mu dodatkowych znaczeń politycznych.
W Rosji jest więcej sportów narodowych. Statystyki wyszukiwań w Yandex.ru mówią, że w Czelabińsku wygrywa hokej, w Czeczenii – sztuki walki, a w Rosji europejskiej – futbol, hokej i koszykówka. Ale Rosja to nie Indie czy USA, gdzie piłka nożna jest nowością. To ważny sport, choć jego popularność nie przekłada się na wyniki. Poza przebłyskiem 2008 r., gdy Sborna dotarła do półfinału mistrzostw Europy, sukcesów brak. Z jednej strony – obok Ukrainy to jedna z dwóch poradzieckich reprezentacji, które jakkolwiek funkcjonują w międzynarodowej piłce i posiadają przyzwoite ligi. Z drugiej – to jedna z najsłabszych reprezentacji obecnego Mundialu. Nikt od nich nie oczekuje nawet wyjścia z grupy. Jeśli wyjdzie, już będzie sukces.
Nie. Dobrą robotę zrobił tu Witalij Mutko, do niedawna minister sportu.
Mutko do grudnia 2017 r. był szefem Rosyjskiego Związku Piłkarskiego, niezależnie od afer dopingowych i zakazu wjazdu na igrzyska w Pjongczangu w 2018 r. (jeszcze jako minister sportu zadbał o tuszowanie dopingowego wsparcia rosyjskich zawodników na Igrzyskach w Soczi w 2014 r.). Ciekawe są wspomnienia jednego z jego poprzedników Wiaczesława Kołoskowa. Spisał je dziennikarz sportowy Igor Rabinier w książce „Kak Rossija połucziła czempionat mira po futbołu – 2018” (Jak Rosja otrzymała mistrzostwa świata w piłce nożej 2018). Wcześniej była ona już wydrukowana pod innym tytułem – „Kak Rossija kupiła czempionat…”. Rabinier mówi, że poddano ją miękkiej cenzurze.
Nie. Kołoskow natomiast wspomina, że w pierwszej połowie lat 2000. na Pucharze Wspólnoty, rozgrywanym między reprezentacjami państw postsowieckich, gościł ówczesny szef FIFA Sepp Blatter i jego doradca Michel Platini. Kołoskow miał zorganizować spotkanie z Putinem, ale gdy się okazało, że ma się na nim pojawić tylko Blatter, Kreml postawił weto. Putin chciał się spotkać ze słynnym Francuzem, a nie jakimś urzędnikiem z FIFA, choć to Blatter był ważniejszy. Prezydent nie przywiązywał wielkiej wagi do futbolu. Istotne były hokej i sporty walki. I wtedy do akcji wszedł Mutko, znajomy Putina jeszcze z lat 90. To on zaczął tłumaczyć prezydentowi, czym jest piłka nożna. Putin szybko to pojął. Jeszcze w połowie lat 2000., gdy Rosja starała się o Soczi, nie traktował sportu jako ważnego narzędzia propagandowego. Mutko pokazał, że można. Putin zaprzyjaźnił się z Blatterem, a gdy ten ostatni stracił posadę szefa FIFA w wyniku afery korupcyjnej, powiedział, że Szwajcar zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla.
To ten sam mechanizm. Putin wynagradza lojalność. W 2009 r., kiedy pojawiła się rosyjska kandydatura, ówczesny premier był już do niej przekonany. Rzucił ogromne środki na tę inwestycję, zaangażował się osobiście. Spotkał się z dużą częścią członków Komitetu Wykonawczego FIFA. Dla kogoś, kto jest szefem jakiejś małej piłkarskiej federacji z Afryki, spotkanie z Putinem to wielka rzecz. Oni się na to łapali. Są poszlaki wskazujące, że doszło do pewnych nadużyć, ale nie ma na to dowodów. Był raport byłych funkcjonariuszy brytyjskiego MI6, którzy wykazali, że działaczom FIFA podarowano obrazy z petersburskiego Ermitażu. Rabinier pisze jednak, że na przyznaniu turnieju zaważył lobbing i bliskie relacje Putina z działaczami. Nie ma co jednak Rosji za wszelką cenę demonizować. Na jej korzyść działały też obiektywne przesłanki.
Blatter mówił, że dwa wielkie kraje – Rosja i USA – mają dostać mundial w 2018 i 2022 r. Ostatecznie w tym drugim terminie dostał Katar, ale Amerykanie do spółki z Kanadą i Meksykiem zorganizują mistrzostwa cztery lata później. Jeśli patrzymy z perspektywy 2010 r., czemu Rosja miałaby ich nie dostać?
Przyjazdu na igrzyska w 1980 r. odmówiło 66 państw, ale bojkotów politycznych zaprzestano wraz z końcem zimnej wojny. Po 2014 r. trzeba było odebrać Rosji mundial, a wówczas nie ponieślibyśmy sportowych kosztów bojkotu. Bojkot oznaczałby, że Robert Lewandowski zapewne już nigdy nie zagrałby na mundialu. FIFA i Zachód skompromitowały się w 2014 r. Nie było na tyle silnych nacisków polityków, by zmienić gospodarza imprezy.
Odbiły się na budżetach klubowych, które zmalały o kilkadziesiąt procent. To nie jest aż tak tragiczne, bo wielkie pieniądze szkodzą rosyjskiej piłce.
Zawodnikom nie opłaca się wyjeżdżać. W rosyjskiej kadrze poza Rosją gra tylko Dienis Czeryszew i Władimir Gabułow. To sytuacja odwrotna od polskiej. U nas w Ekstraklasie gra tylko czterech reprezentantów. Reszta – za granicą. A po co Rosjanie mają wyjeżdżać, skoro można grać w domu za znakomite pieniądze?
Lepiej być gwiazdą w Rosji niż grzać ławkę na Zachodzie. To generuje problemy. Wyjazd na Zachód to transfer wiedzy na temat taktyki, sposobu gry. Rosyjski futbol się zasiedział. Pieniądze są nieproporcjonalne do poziomu. Piłkę buduje się tu od góry. Wielkie stadiony są świetne, ale brakuje pracy z młodzieżą. Kluby są niestabilne, zależne od oligarchów albo państwa. A jeśli przyjdzie nowy gubernator, może postawić na biathlon zamiast piłki i zespół znika. O ile jeszcze da się zbudować klub z dnia na dzień, jak to się na początku wieku stało z Zienitem Petersburg, o tyle z reprezentacją jest już trudniej.
Pośrednio tak. Moi rozmówcy z Petersburga przekonywali, że zakup Zienitu przez Gazprom nie był decyzją Putina. To było istotne dla szefa Gazpromu Aleksieja Millera, kibica tego klubu. Pośrednia korzyść polega na tym, że gdyby nie znajomość z Putinem, Miller nie zostałby szefem Gazpromu i nie mógłby łożyć na klub.
Ona de facto obowiązuje do dzisiaj. Pierwszym wyjątkiem był Brazylijczyk Hulk, który przeszedł do Zienitu w 2012 r., choć niektórzy mówią, że został zaakceptowany przez kibiców tylko ze względu na relatywnie jasny odcień skóry. W swoim manifeście kibice Zienitu napisali wprost, że nie życzą sobie w klubie czarnoskórych, homoseksualistów, osób nadużywających alkoholu i narkotyków. Klubowi to może przeszkadzać, ale nikt nie chce iść na wojnę z kibicami. To znakomicie zorganizowana grupa. Uczestniczyła choćby w burdach w Marsylii w 2016 r., gdy podczas Euro kilkuset rosyjskich kiboli zmasakrowało tysiąc Anglików. Kreml długo romansował z kibicami, widząc, jak wielką siłę stanowią. To niebezpieczne miejskie bojówki. Pokazali to ukraińscy kibice na Majdanie. Dlatego Kreml wolał mieć rosyjskich chuliganów po swojej stronie. Po 2016 r. zaczęto im jednak przykręcać śrubę. Zbliżał się mundial, zaczęły się procesy, przeszukania domów, wydłużyła się lista zakazów stadionowych. Niektórzy kibice na czas mistrzostw wyjeżdżają z Rosji, by zdobyć pieczątkę w paszporcie i w razie czego udowodnić, że byli poza krajem.
Zobaczymy po mistrzostwach. Kreml może wykorzystać dla swoich celów, gdy rosyjscy kibice biją się w Warszawie czy Marsylii. Ale w Rosji ma być porządek. Zbyt duże środki na to idą. Igrzyska w Soczi pokazały, że Moskwa radzi sobie z organizacją takich imprez. Gdyby nie wydarzenia na Ukrainie, zapamiętalibyśmy tę imprezę jako znakomicie zorganizowaną.
A potem sportowe emocje przyćmiła afera dopingowa, która zmiotła Rosję z pierwszego miejsca olimpijskiej klasyfikacji medalowej. Tym niemniej Kreml zrobi wszystko, żeby na mistrzostwach było bezpiecznie. Państwo policyjne ma swoje plusy i minusy.
Pierwszy mecz gramy z Senegalem na stadionie Spartaka Moskwa. Tuż obok stoi ławeczka z pomnikiem czwórki braci Starostinów. Pewnie zobaczymy ich w telewizji. Bracia są symbolem uwikłania sportowców w politykę wbrew ich woli. Urodzili się w Rosji carskiej, szczyt ich kariery przypadł na lata stalinizmu. Najbardziej znany był najstarszy Nikołaj, który zmarł w 1996 r. Zaczynał za caratu, potem był zawodnikiem sowieckiej reprezentacji, twórcą i dyrektorem Spartaka Moskwa, wreszcie tworzył podwaliny poradzieckiej ligi rosyjskiej. Nikołaj Starostin budował Spartaka, gdy był to jeden z najlepszych klubów ZSRR. Jego pechem było to, że drugie było Dinamo Moskwa.
W 1936 r. powstała liga radziecka. Kluby bezpieczniackie podlegały Ławrientijowi Berii, wielkiemu kibicowi piłkarskiemu. Beria umiał zadbać, by jego zespoły odnosiły sukcesy. Ale Spartaka nie potrafił zazwyczaj pokonać i rozprawić się z braćmi. Może dlatego, że córka Nikołaja była najlepszą przyjaciółką córki komisarza spraw zagranicznych Wiaczesława Mołotowa. Jendak po 1941 r. Starostinowie trafili do łagrów. Dla trzech z nich, w tym Nikołaja, była to względnie lekka kara, bo w jej ramach trenowali kluby piłkarskie. A te w archipelagu GUŁag były bezpieczniackie, czyli były Dinamami. Starostinowie za karę, że rywalizowali z Berią, zostali zesłani, by trenować podlegające mu zespoły.
Gdy Nikołajowi skończył się wyrok, wezwał go do siebie syn Stalina, wówczas dowódca lotnictwa moskiewskiego okręgu wojskowego, a co za tym idzie, patron lotniczego klubu piłkarskiego WWS Moskwa. Stalin junior ściągnął Starostina, by trenował WWS, choć ten miał formalny zakaz osiedlania się w Moskwie.
Zaczęła się nowa odsłona walki o Starostina. Nikołaj zamieszkał u syna Stalina. Sam twierdził, że dla bezpieczeństwa spał z nim w jednym łóżku. Kiedy Wasilij wyjeżdżał w delegację, odstawiał go do bazy wojskowej, by siły Berii go nie odbiły, a gdyby próbowały, zezwalał na otwarcie ognia. To była prawdziwa zimna wojna. Tak wyglądał stalinowski rynek transferowy. Starostin mógł odetchnąć, gdy zmarł Stalin senior i skończyły się kariery Berii i Wasilija. Później przez niemal 40 lat był kierownikiem Spartaka.
Piłka nożna pojawiła się w Rosji w połowie XIX w., ale początkowo grali w nią zachodni gastarbeiterzy, głównie w miastach portowych, jak Odessa, Petersburg czy Suchumi. Przez pierwsze 30–40 lat piłka była domeną Anglików, Niemców czy Szkotów, ale nie Rosjan, którzy zaczęli grać w futbol dopiero na przełomie XIX w. i XX w. Pierwsze rosyjskie kluby dołączyły do rozgrywek zdominowanych przez obcokrajowców dopiero na początku XX w. W 1912 r. na igrzyska do Sztokholmu miała dotrzeć świeżo powołana kadra Rosji. Żeby na nie pojechać, trzeba było być członkiem FIFA. Ale akces do federacji zgłosiły dwa środowiska. Jedno złożone z Brytyjczyków pracujących w Rosji, a drugie z samych Rosjan. Ci pierwsi niekoniecznie chcieli się godzić, by ktoś obcy grał w ich sport. Ale to tak, jakby Polacy pracujący w Londynie stworzyli dziś reprezentację Anglii. FIFA była skonfundowana. Rosjanie długo wyjaśniali, że to oni mają większe prawo, by reprezentować Rosję. Tak się ostatecznie stało, Rosjanie zdekolonizowali swoją piłkę, ale nie wspominają tych igrzysk dobrze. Najpierw przegrali z własną prowincją Finlandią 1:2, a potem zostali rozbici przez Cesarstwo Niemieckie 0:16.
Od jakiegoś czasu pojawiały się i znikały organizacje mające na celu zebranie zespołów nieuznawanych przez FIFA. ConIFA jest pierwszą stabilną organizacją tego typu. Zorganizowała trzy mistrzostwa świata i dwa mistrzostwa Europy. To są różne kadry: twory separatystyczne, jak Abchazja czy Cypr Północny, ale i drużyny bez ambicji niepodległościowych, jak Laponia czy Seklerszczyzna (region Rumunii zamieszkany przez Węgrów). Albo Wyspy Czagos, których mieszkańcy zostali wysiedleni ze swojego archipelagu, gdy Amerykanie chcieli stworzyć tam bazę wojskową, i poprzez udział w takim turnieju chcą po prostu opowiedzieć swoją historię. Mundiale ConIFA są organizowane na coraz wyższym poziomie. Ostatni turniej przeprowadzono na dziewięciu stadionach z udziałem reprezentacji ze wszystkich kontynentów poza Ameryką Południową. To impreza na dużą skalę, ciesząca się nawet sympatią FIFA. Bo FIFA nie może działać np. w Abchazji, więc nieformalnie deleguje tę robotę na ConIFA. Daje to tym narodom pewne poczucie godności. Gdy byłem w Abchazji w 2016 r., obok mnie byli dziennikarze Al-Dżaziry czy „Guardiana”. Dla Abchazów to wiele znaczyło. Teraz, gdy turniej wygrało Zakarpacie, szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin stwierdził, że służby powinny sprawdzić źródła finansowania zespołu składającego się z miejscowych Węgrów. Ukrainie nie podoba się zwłaszcza to, że w eliminacjach mistrzostw zagrały drużyny DRL i ŁRL – Donieckiej Republiki Ludowej oraz Ługańskiej Republiki Ludowej.
Na mistrzostwa w Laponii w 2014 r. miała przyjechać reprezentacja Abchazji. Jak twierdzą sami Abchazowie, u władz Szwecji musiała interweniować Gruzja, bo część zawodników i trener nie dostali wiz. Wiele państw traktuje to bardzo poważnie, ale gospodarze się znajdą. Dobrym przykładem była Wielka Brytania, która nie przeszkodziła w przyjeździe na ostatni mundial kadrze Abchazji, a przecież Londyn sam obawia się separatyzmów. ConIFA ma łatkę organizacji dla separatystów. Jest pytanie o granice. Będąc w Abchazji, pytałem władze organizacji, czemu przyjęli DRL. Powiedzieli, że tak się zakończyło głosowanie. Zapytałem w takim razie, czy przyjęliby Państwo Islamskie. Odparli, że nie. Czyli granice istnieją, ale DRL się jeszcze łapie. Przeszło mi przez myśl, żeby zorganizować reprezentację Śląska. Ale uznałem, że to by Ślązakom zaszkodziło. Pojawiłoby się wiele głosów, że to dowód na piątą kolumnę.
„Putinowscy separatyści grają ze Śląskiem”. Ale jeśli pytasz o separatystów, masz koronny przykład, gdy UEFA zaakceptowała ligę Krymu, motywując to tym, że nie chcą, by piłka na półwyspie zniknęła. A przecież było to faktyczne uznanie, że Krym nie jest ukraiński.
Opisuję w „Królach strzelców” historię reprezentacji Kraju Basków, która w 1937 r., podczas wojny domowej w Hiszpanii, zorganizowała tournée po Europie. Byli we Francji, w Polsce i ZSRR. Zagrali wtedy także z kadrą Śląska.
Baskowie 4:3.
Oczywiście, że Polska. Osiągamy sukcesy co dwa pokolenia. Pierwsze przyszły pod koniec 20-lecia międzywojennego, dwa pokolenia po narodzinach piłki w austro-węgierskiej wówczas Galicji. Potem był 1974 r. Po kolejnych dwóch pokoleniach mamy wyjątkowe roczniki z Robertem Lewandowskim na czele. Jak widzisz, mam na swoją tezę matematyczne dowody (śmiech).
>>> Polecamy: Czy organizacja Pucharu Świata się opłaca? Gospodarze inwestują miliardy
