Czarne chmury nad polskim słońcem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 lipca 2018, 20:26
Skumulowane moce w energetyce słonecznej w Polsce na koniec 2017 roku
Skumulowane moce w energetyce słonecznej w Polsce na koniec 2017 roku/Media
Energia ze słońca mogłaby latem wesprzeć polski system elektroenergetyczny. Dla branży przełomem były aukcje OZE, dzięki którym kilkaset farm słonecznych może powstać w tym i przyszłym roku. Sytuacja jest jednak w wielu przypadkach krytyczna, gdyż nie wszystkim udało się zdobyć finansowanie.

Energetyka słoneczna rozwija się najszybciej z odnawialnych źródeł energii (OZE), ale w polskim systemie elektroenergetycznym jest niemal niezauważalna. Potrzeba ok. 2 GW, by elektrownie słoneczne pokryły letnie szczyty zapotrzebowania na energię w środku dnia. Niestety mamy ich sześć razy mniej. Przełomem były zorganizowane w 2016 i 2017 roku aukcje OZE, dzięki którym obecne moce w fotowoltaice mają się podwoić. Do tej pory powstało jednak raptem kilkanaście procent ze zwycięskich projektów. I zaczyna się wyścig z czasem inwestorów, którzy mają problemy ze zdobyciem finansowania.

W grudniu 2016 roku w aukcji zwyciężyły 84 projekty farm słonecznych i wiatrowych, w czerwcu 2017 roku wybrano 352 inwestycje. Razem to niespełna 400 MW. W przypadku energii słonecznej, zgodnie z warunkami, inwestorzy mieli 24 miesiące na uruchomienie produkcji.

- Sytuacja jest krytyczna, ponieważ znowelizowana ustawa o OZE została z powodu brakującej notyfikacji przyjęta bardzo późno. Czekały na nią banki, wstrzymując się z udzieleniem finansowania projektów inwestycji w OZE. Ale teraz okazuje się, że zalecana jest dodatkowo interpretacja przepisów przez URE. Chodzi zwłaszcza o art. 72a dotyczący giełdowego obligo – wskazuje dr Christian Schnell, radca prawny z kancelarii Solivan.

Wyjaśnia, że projekty, które wygrały aukcje OZE w grudniu 2016 roku mają czas do końca roku, by wejść do systemu. W praktyce to oznacza, że wcześniej powinny zostać podłączone do sieci, dostać pozwolenie na użytkowanie i koncesję, a to trwa około trzech miesięcy. – Szacuję, że nawet połowa inwestorów z pierwszej aukcji nie zrealizowała jeszcze projektów. W dobrej sytuacji są ci, którzy uzyskali dofinansowanie z regionalnych programów operacyjnych oraz duzi inwestorzy, którzy realizują na przykład 10 farm słonecznych i mogą liczyć na finansowanie z funduszy inwestycyjnych – dodaje dr Christian Schnell.

Jak poinformował nas Urząd Regulacji Energetyki, do końca czerwca w odniesieniu do instalacji „nowych”, które wygrały aukcje przeprowadzone w grudniu 2016 r. oraz czerwcu 2017 r., produkcję energii elektrycznej, potwierdzoną przez operatora systemu dystrybucyjnego, rozpoczęło 57 instalacji OZE o łącznej mocy 41,112 MW, z czego 55 to instalacje wykorzystujące energię promieniowania słonecznego, których łączna moc wynosi 39,462 MW, natomiast 2 to instalacje wykorzystujące energię wiatru na lądzie o mocy 1,650 MW.

Komu udało się zamknąć projekt i uruchomić produkcję? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

>>> Polecamy: Węglowa dziura rośnie. Będziemy marznąć zimą?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj