Ceny w Wenezueli wzrosły w czerwcu średnio o ok. 46 tys. procent w porównaniu do czerwca ub.r. (dane zebrane przez Reuters). Ekwiwalent płacy minimalnej wynosi obecnie 1 USD. Ale to nie koniec - bieżący poziom inflacji może do końca roku zwiększyć się do miliona procent, zgodnie z szacunkami Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Zabiedzony eksporter ropy

Wstępne założenia mówiły o usunięciu trzech zer z boliwara, jednostki płatniczej Wenezueli. Stanęło jednak na tym, że usuniętych będzie pięć. Prezydent Nicolas Maduro ogłosił, że konwersja waluty nastąpi 20 sierpnia. W dodatku wartość tej “nowej” waluty ma zostać powiązana z państwową kryptowalutą petro, która z kolei zależy od ceny baryłki ropy.

Reklama

Wenezuela jest członkiem OPEC i eksporterem “czarnego złota”, ale kryzys powoduje, że możliwości wydobywcze i eksport systematycznie spadają. Ciężko sobie wyobrazić, by denominacja boliwara i powiązanie z Petro wyprowadziły Wenezuelę z kryzysu. Biorąc pod uwagę dotychczasowe dokonania wenezuelskich władz w gospodarce, zaufanie do kryptowaluty Petro jest bardzo niskie.

Pod presją sankcji

Kryptowaluta Wenezueli powstała jednak także po to, by obejść sankcje nałożone przez USA. Z tego samego powodu swoją własną kryptowalutę zamierza wprowadzić Iran. W jej tworzenie zaangażował się m.in. irański bank centralny, ten sam, który w kwietniu zakazał instytucjom finansowym obrotu kryptowalutami...

Kryptowaluta Iranu ma być powiązana z rialem, tradycyjną walutą tego kraju, i zostanie oparta na technologii blockchain, na której bazuje bitcoin. Zostanie ponadto zaimplementowana do krajowego systemu bankowego, co ma umożliwiać irańskim bankom rozliczenia transakcji. Oczywiście głównym jej zadaniem jest pominięcie globalnego systemu finansowego i wspomnianych sankcji USA, które zaczną obowiązywać 4 listopada.

Nie tego potrzeba rynkowi kryptowalut

Kryptowalutowe projekty Iranu i Wenezueli prawdopodobnie nie pomogą, ani też w istotny sposób nie wpłyną na cały rynek kryptowalut. Oba zamierzenia więcej mają wspólnego z chwytaniem się brzytwy przez tonącego, niż z entuzjazmem krajów, które widzą szansę i przyszłość we wdrażaniu i rozwoju nowych technologii.

Zupełnie inaczej mogłaby wyglądać sytuacja, gdyby narodową kryptowalutę wprowadzał kraj należący do światowych liderów gospodarki. Tyle że w ciągu najbliższym czasie prawdopodobieństwo wystąpienia takiego scenariusza jest bliskie zeru.

>>> Polecamy: Postkryzysowa trauma. Millennialsi boją się giełdy