Łukasz Kazek, regionalista: Są większe skarby niż złoty pociąg [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
30 sierpnia 2018, 20:10
Łukasz Kazek Fot. Maksymilian Rigamonti
Łukasz Kazek - laureat Złotego Delfina w Cannes za film „Ludzi z klisz” Fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
O skomplikowanych losach społeczności polsko-niemieckiej zamieszkującej okolice Gór Sowich z Łukaszem Kazkiem - regionalistą, autorem książek i filmów - rozmawia Magdalena Rigamonti.

Ponad dwudziestu. Nie ze wszystkimi się widziałem. Z niektórymi rozmawiałem przez telefon, potem wysłałem paczkę, oni napisali list. Raz znalazłem listy z frontu wschodniego. Wszystkie od dwóch braci do ojca. Ojciec był zawiadowcą stacji. To był chyba największy w moim życiu zbiór. Wszystko w idealnym stanie. Dużo myślałem o tych chłopakach. Nie dawali mi spokoju. W tym zbiorze było zdjęcie, na którym byli myśliwi z Gór Sowich. I jeden facet rozpoznał na fotografii swojego ojca. Po nitce do kłębka razem znaleźliśmy jednego z autorów listów. Zadzwoniłem do niego. Sądziłem, że będę mówił jak zawsze, że jestem z Walimia, to też jest moja mała ojczyzna, jestem przewodnikiem z Gór Sowich.

Nie udało się, blokada. Słyszę, że co ja od niego chcę, skąd mam telefon i że on ma 89 lat, i zaraz zadzwoni na policję. Miałem te listy przed sobą i czytam: „Russland, Maine Liebe Eltern” i potem dalej, i dalej. Po drugiej stronie cisza. Nagle pyta, skąd to mam. Mówię mu, że znalazłem…

W latrynie dworca kolejowego w Walimiu. Jeden facet miał tam taką komórkę. Do ściany była przymocowana płyta żelazna, która mu przeszkadzała. Wyrwał ją, coś się zaczęło sypać – wyleciały jakieś koperty. Zawołał mnie, bo wiedział, że dla mnie skarby to listy, zdjęcia, dokumenty. Dwa duże worki z tej skrytki się nazbierały.

Nie, ale wiem, jak wyglądał od kołyski, przez dzieciństwo, szkołę, Hitlerjugend aż do czasu, gdy był na froncie wschodnim. Nie wiem, jak wygląda teraz. Wiem, że żyje. Ma prawie sto lat. Umówiliśmy się, że nie będziemy się spotykać.

Już wtedy mnie zapytał, co zamierzam zrobić ze zdjęciami, z listami, czy chcę je wykorzystać przeciwko niemu. Chciałem mu oddać. To są jego rzeczy.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj