Szef MSZ Iranu wzywa do "oczyszczenia" Idlibu z rebeliantów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 września 2018, 14:23
Przebywający z wizytą w Damaszku szef irańskiej dyplomacji Mohammad Dżawad Zarif oświadczył w poniedziałek, że syryjską prowincję Idlib należy "oczyścić" z kontrolujących ją dżihadystycznych rebelianckich bojowników.

"Całość terytorium Syrii musi być utrzymana", a grupy w tym kraju "powinny razem rozpocząć rekonstrukcję" Syrii - przekazał Zarif. Podkreślił, że "Idlib musi zostać oczyszczony z terrorystów", a region powinien "wrócić pod kontrolę Syryjczyków".

Od kilku tygodni siły lojalne wobec rządu w Damaszku przygotowują się do zbrojnej ofensywy na Idlib. Swoje działania prowadzą w koordynacji z Moskwą oraz Teheranem, sojusznikami prezydenta Baszara el-Asada w konflikcie syryjskim.

Na piątek w Teheranie zaplanowano rozmowy między prezydentami Iranu, Rosji oraz Turcji, Hasanem Rowhanim, Władimirem Putinem oraz Recepem Tayyipem Erdoganem - przekazała irańska agencja Fars.

Idlib jest częścią stref deeskalacji utworzonych w Syrii po wcześniejszych rozmowach pokojowych Rosji, Turcji i Iranu. Wojska Asada zwróciły się w kierunku tej enklawy po odbiciu, przy wsparciu rosyjskich sił zbrojnych, rebelianckich terytoriów na południu kraju. Wielu bojowników z tych regionów, w tym ze Wschodniej Guty, skierowano właśnie do Idlibu.

Turcja, która zgodnie z zeszłorocznym porozumieniem z Rosją i Iranem ma w tej prowincji posterunki wojskowe, ostrzega przed ofensywą na tę rebeliancką enklawę. Szef dyplomacji tego kraju Mevlut Cavusoglu mówił o możliwej "katastrofie humanitarnej" w przypadku "wojskowego rozwiązania".

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo zapowiedział w piątek, że Waszyngton będzie traktował atak sił lojalnych wobec Asada na Idlib jako eskalację wojny w Syrii. Departament Stanu zastrzegał z kolei, że USA zareagują na jakikolwiek atak chemiczny ze strony syryjskich sił rządowych.

Obecnie w Syrii rebelianci poza Idlibem, w którym są wspierani finansowo i wojskowo przez Ankarę, kontrolują jedynie pustynne tereny na wschodzie kraju przy amerykańskiej bazie wojskowej.

Eksperci oceniają, że liczba antyrządowych bojowników w Idlibie sięgać może nawet 100 tys. Wielu z nich zostało tam przewiezionych z innych części Syrii w ramach umów, którym patronowały Rosja i Turcja. Przez tereny przez nich kontrolowane biegną trasy łączące Aleppo z kontrolowaną przez Asada Latakią nad Morzem Śródziemnym.

Do jednodniowej wizyty Zarifa w Syrii, podczas której ma on odbyć rozmowy z Asadem, dochodzi w tydzień po podpisaniu porozumienia o współpracy wojskowej między Teheranem a Damaszkiem. (PAP)

mobr/ mal/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj