Bezrobocie na najniższym poziomie w największych gospodarkach nie wywołało gwałtownego wzrostu płac ani inflacji. Taka sytuacja dezorientuje ekspertów, jako że liczba bezrobotnych spada z miesiąca na miesiąc. Bezrobocie jest na najniższym poziomie od 48 lat w USA, w Niemczech osiągnęło historycznie najniższy poziom, a w Wielkiej Brytanii – najniższy od 43 lat. W Japonii, gdzie rynek pracy ma swoje dziwactwa, bezrobocie jest na poziomie 2,4 proc.

Dziesięć lat po upadku Lehman Brothers i następującym po nim kryzysie gospodarczym wciąż patrzymy na to w niewłaściwy sposób. A jeśli problem tkwi nie tylko w strukturze ograniczonego rynku pracy, ale i w winowajcach globalizacji, robotyzacji i w słabszych związkach zawodowych? Andy Haldane, główny ekonomista Bank of England, ma kilka pomysłów.

Wiele zależy od rozwikłania zagadki braku podwyżek. Lepsze zarządzanie wynagrodzeniem pozwoliłby bankom centralnym na prawidłowe zaplanowanie swojej polityki. Prognozowanie zachowania stóp procentowych na podstawie wcześniejszego zachowania wzrostów, cen i miejsc pracy może spowodować, że urzędnicy będą wyznaczać za wysokie stopy. Z drugiej strony, brak podniesienia stawek, gdy wynagrodzenie ostatecznie wzrośnie, zmusiłoby później do podjęcia bardziej drastycznych działań.

Haldane twierdzi, że zbadanie dużych zmian w kulturze zatrudnienia, organizacji miejsca pracy i umów – a nie tylko liczba miejsc pracy każdego miesiąca – są od dawna potrzebne do przeprowadzenia prawidłowej analizy. W swoim przemówieniu przyznał, że ludzie, którzy porzucili pracę, aby udać się do innego pracodawcy, otrzymywali większe podwyżki. Ci, którzy pozostali w swoim miejscu pracy, raczej nie zyskali.

„Pomimo zaostrzającej się sytuacji na rynku pracy, firmy jak dotąd nie odczuwały potrzeby zwiększenia wynagrodzeń, by zatrzymać pracowników” – powiedział Haldane . „W ostatnim okresie na rynku pracy naciski na podniesienie wynagrodzenia były w dużej mierze nieobecne”. Jako bankier, Haldane nie może powiedzieć tego bez ogródek, więc pomogę: nagłówki gazet porównujące obecny, najniższy poziom bezrobocia od czasów jeszcze przed Thatcher mogą odnosić się równie dobrze do innej planety. Bycie zatrudnionym nie jest tym, czym było – teraz, gdy poziom i wzrost płac jest tak nierówny.

Haldane wskazuje również na zmiany w umowach. Gig economy, trend ekonomii wolnych strzelców, był modnym pomysłem łączącym tradycyjną pracę z pracą tymczasową, pracą agencyjną lub samozatrudnieniem. Niektórzy ludzie rozwijają się w tak elastycznych warunkach, ale o wiele więcej jest przytłoczonych niepewnością. Haldane zastanawiał się, dlaczego firmy nie widzą potrzeby, by zapłacić więcej i zatrzymać pracowników – tak, jak w przeszłości? Dlaczego spada wartość obecnych pracowników?

Jednym z możliwych wyjaśnień jest niedawna zmiana w umowach o pracę. Chociaż stopień niepewności związanej z zatrudnieniem spadł, ponieważ ludzie nie obawiają się już tak bardzo utraty pracy, mógł pojawić się wzrost niepokoju wobec struktury zatrudnienia – pracownicy stali się bardziej niepewni swoich godzin i dochodów w pracy. Dotyczy to głównie rynku w Wielkiej Brytanii, ale nasuwają się również korelacje ze Stanami Zjednoczonymi. Jeśli Haldane ma rację, inflacja może nie nabrać tempa w znaczący sposób, bez względu na to, jak niskie jest bezrobocie. W porządku, jeśli mówimy o bezrobociu na poziomie 3 proc. Ale jak zareaguje gospodarka, gdy bezrobocie spadnie do 2 lub 1 proc.?  

>>> Czytaj też: Paradoks polskiego rynku pracy: brak rąk do pracy i rzesza biernych zawodowo [WYWIAD]