Sterty papierów, wątpliwości interpretacyjne i urzędniczy paraliż przy wydawaniu decyzji. W takiej rzeczywistości – po wejściu w życie pakietu odpadowego – budzą się nie tylko przedsiębiorcy gospodarujący śmieciami, ale i urzędy, które ich działalność nadzorują.

Wszystko z powodu administracyjnego trzęsienia ziemi, które zafundowało Ministerstwo Środowiska, opracowując w trybie pilnym nowelizacje dwóch ustaw: o odpadach (Dz.U. z 2018 r. poz. 992 ze zm.) i o inspekcji ochrony środowiska (Dz.U. z 2018 r. poz. 1471 ze zm.).

Zawarte w tych aktach regulacje miały być odpowiedzią na fale pożarów na wysypiskach. Po głośnych doniesieniach medialnych o czarnych chmurach dymu unoszących się z pogorzelisk w całej Polsce resort przykręcił śrubę firmom. Nie oszczędził też samorządów. Nałożył na nie masę pracy i nowych obowiązków.

Coraz więcej pracy

Urzędnicy zwracają uwagę, że choć sterta papierów do przerobienia rośnie, tego samego nie można powiedzieć o funduszach na nowe zadania. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że bez dodatkowych etatów się nie obędzie – słyszymy w kilku urzędach marszałkowskich.

To bowiem na marszałków spadło najwięcej zadań. Od teraz to oni – a nie starostowie, jak było przed reformą – wydają zezwolenia na zbieranie odpadów powyżej 3 tys. ton rocznie. Takie przeniesienie obowiązków o szczebel wyżej miało zwiększyć kontrolę nad wydawanymi decyzjami. A ten właśnie element – jak twierdził resort środowiska – szwankował najbardziej.

Efekt? – Nasze dotychczasowe zadania znacznie się rozszerzyły i wymagają teraz dodatkowego czasu, a potencjalnie także wydania nawet kilkuset nowych decyzji administracyjnych – mówi Łukasz Jucha z Biura Prasowego UM woj. zachodniopomorskiego.

Wyjaśnia, że wynika to ze spodziewanego już teraz wpływu dużej liczby dokumentów od firm, które muszą zaktualizować swoje wnioski o nowe wymagane prawem dane.

Podobne obserwacje mają samorządowcy z woj. warmińsko-mazurskiego. – Trudności polegają na zwiększeniu ilości pracy związanej z wzywaniem podmiotów o uzupełnienie wniosków, tak aby spełniały nowo wprowadzone wymagania – potwierdza biuro prasowe w tamtejszym magistracie.

Lawina papierów

Nasi rozmówcy nie kryją, że chociaż już teraz mają dużo dodatkowych zadań, to prawdziwe zatrzęsienie pism dopiero przed nimi. A to dlatego, że starostowie muszą przekazać akta w ciągu miesiąca od wejścia w życie ustawy, co daje termin 5 października. Na razie większość tego nie zrobiła.

– Do tej pory nie wpłynęła ze starostw żadna sprawa. Tymczasem tylko na terenie Mazowsza może być ich ok. 1,8 tys. W przypadku takiej liczby spraw niezbędne będzie zwiększenie zatrudnienia – mówi Marta Milewska, rzecznik mazowieckiego magistratu.

Wtóruje jej Marcin Gaweł z Biura Prasowego w UM woj. śląskiego. Informuje nas, że po interwencji marszałka do urzędu przekazana została tylko jedna sprawa od prezydenta miasta (a jednocześnie starosty).

– Należy jednak przyjąć, że obsługa tych przekazywanych wniosków będzie wymagała zaangażowania dodatkowej liczby pracowników – mówi.

Wiele niewiadomych

Równie naglącym problemem, na który utyskują zarówno samorządowcy, jak i firmy z branży, jest brak rozporządzeń do ustawy. Marcin Gaweł zwraca uwagę, że trudności związane z interpretacją zapisów ustawy, zwłaszcza przy braku aktów wykonawczych, rzutują na prace nie tylko przedsiębiorców, ale też samych urzędników procedujących postępowania.

Potwierdza to Marta Milewska z UM woj. mazowieckiego. – Obecne trudności wynikają m.in. z braku odpowiednich rozporządzeń dotyczących np. zabezpieczenia roszczeń, opracowanie operatu przeciwpożarowego, prowadzenia monitoringu miejsc magazynowania i składowania odpadów – wymienia rzeczniczka.

I dodaje, że problemem jest również wprowadzenie pojęć dotyczących podziału odpadów na obojętne i palne bez wskazania konkretnych kodów odpadów.

Jak już pisaliśmy, prace nad jednym z tych rozporządzeń (w sprawie zabezpieczeń roszczeń) trwają i toczą się w dość napiętej atmosferze. Przedsiębiorcy, dla których niższe lub wyższe stawki mogą oznaczać setki tysięcy złotych strat, walczą o jak najkorzystniejsze przepisy. Tymczasem wydawanie nowych decyzji stoi w miejscu, bo bez uwzględnienia we wnioskach informacji o kaucjach nie mogą się one pojawić. Dopiero wejście w życie rozporządzeń przerwie ten impas – mówią samorządowcy.

>>> Polecamy: Czy szturm na Sąd Najwyższy zostanie zatrzymany? Nominacje coraz bliżej