Wielki prawny bałagan. Nowi w Sądzie Najwyższym nie orzekają

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 października 2018, 09:00
Sąd Najwyższy
Sąd Najwyższy/ShutterStock
Dopiero co mianowani sędziowie nie wydają wyroków, bo mogłyby one być kwestionowane.

Dariusz Zawistowski, zastępujący I prezesa Sądu Najwyższego i prezes Izby Cywilnej tego sądu, na razie On sam nie podważa uprawnień prezydenta do ich nominacji, ale ma obawy, czy powinni orzekać.

– Nie można wykluczyć, że będą jakieś wnioski stron kwestionujące rozpoznawanie tych spraw. A poza tym, jeżeli zostaną wydane orzeczenia, a później TSUE się wypowie na temat procedury powołania tych osób na sędziów SN i stwierdzi, że była ona nieprawidłowa, to efekty będą bardzo trudne do przewidzenia – podkreśla Zawistowski w wywiadzie dla DGP.

Zdumiony taką interpretacją jest prezydencki minister Andrzej Dera. – Te obawy są bezpodstawne. Nie rozumiem kryterium decyzji prezesa, tzn. tego, że coś się może wydarzyć. Decyzje powinny być podejmowane, jeśli coś się stanie – podkreśla Dera.

Tak odmienne opinie pokazują, że spór, który do tej pory dotyczył najwyższych stanowisk i składu sądu, schodzi na poziom konkretnych spraw, w których ma rozstrzygać SN.

Decyzje dotyczące pozostałych izb leżą w gestii ich prezesów. Tyle że Zawistowski jest obecnie jedynym prezesem. Izbą Dyscyplinarną, zgodnie z przepisami przejściowymi w ustawie o SN, kieruje Jan Majchrowski jako najstarszy sędzia. Dla innych izb takich regulacji brak – Izbą Ubezpieczeń i Izbą Karną kierują sędziowie najstarsi stażem na zasadzie analogii do sądów powszechnych.

Kwestia nieorzekania przez nowe osoby to tylko jedna odsłona konfliktu między starymi a nowymi sędziami. Dotychczasowi uznają za I prezesa SN Małgorzatę Gersdorf. Nowo mianowani – czekają na wskazanie kandydatów do tej funkcji przez Zgromadzenie Ogólne. Na razie jednak, jak twierdzi prezes Zawistowski, nie ma kto go zwołać.

SN ma jeszcze jeden poważny problem. Z powodu zmian prawa i odsyłania sędziów w stan spoczynku jego prace gwałtownie zwolniły. Jeszcze rok temu na rozprawę w wydziale cywilnym czekało się dwa miesiące. Obecnie – rok i cały czas termin ten się wydłuża. 


>>> Polecamy: Wyścig na kruczki prawne nabiera tempa. Ziobro kwestionuje traktat UE

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj