Konfrontacyjne podejście do rozwodu ujawnia się również w stosunku brytyjskich negocjatorów do zakończenia 45-letniego małżeństwa z Unią Europejską, czego właśnie byliśmy świadkami na kolejnym brexitowym szczycie (17–18 października).

Brytyjczycy wychodzą ze Wspólnoty głównie dlatego, że uznali, iż płacą za wiele do wspólnej kasy i że związek wymagał przyjmowania zbyt dużej liczby gości – ostatnio głównie z Polski – którzy zadomowili się u nich na stałe. Inne aspekty małżeństwa, przede wszystkim nieograniczony dostęp do unijnego rynku czy możliwość spędzania emerytur na Lazurowym Wybrzeżu czy Majorce, Brytyjczykom się podobają i nie wyrażają ochoty na zrezygnowanie z nich. Rząd w Londynie podchodzi więc do negocjacji rozwodowych z UE jak do pudełka czekoladek, z którego można wybrać smakowitsze słodkości, a pozostałe wyrzucić do kosza.


>>> CAŁY ARTYKUŁ W PIĄTKOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"