Tekst pochodzi ze specjalnego wydania DGP "Nie ma przyszłości bez przedsiębiorczości"

Polki eksport w 2017 r. wyniósł 206,6 mld euro (około 231 mld dol.). W tym samym okresie wywodzący się z USA champion internetowego handlu – Amazon – wypracował przychody ze sprzedaży na poziomie blisko 178 mld dol., co w jego przypadku oznacza wzrost o prawie 1/3 wobec obrotów sprzed roku. We wcześniejszych latach firma ta mogła się pochwalić dodatnią dynamiką przekraczającą 20 proc. rocznie.

Naszym największym partnerem handlowym były i pozostają Niemcy. Eksport do zachodnich sąsiadów osiągnął na koniec 2017 r. wartość 56,8 mld euro. To ponad 27 proc. naszych obrotów zagranicznych. Ta sama w sobie istotna wartość nabiera dodatkowego znaczenia, jeśli skonfrontujemy ją z eksportem do innych krajów, np. do USA sprzedajemy 10 razy mniej – eksport z Polski do tego kraju miał wartość 5,5 mld euro. Co ciekawe, nasz eksport do sąsiednich Czech był o ponad 240 proc. większy niż do Stanów Zjednoczonych i wyniósł 13,3 mld euro. Republika Czeska była bowiem naszym drugim co do wielkości partnerem eksportowym w Europie, tuż przed Wielką Brytanią, do której wyeksportowaliśmy towary o wartości 13,298 mld euro. Do Niemiec sprzedajemy zatem ponad cztery razy więcej towarów niż do naszego kolejnego na liście partnera.

Co więcej, jeśli rozpatrywać naszą i czeską gospodarkę, widać jeszcze dobitniej, że rozwój obu tych krajów i każdego z osobna jest ściśle powiązany z gospodarką niemiecką. Tym samym zapowiedzi Donalda Trumpa o wprowadzeniu ograniczeń importowych na towary z Chin czy z Europy z całą pewnością odbiją się negatywnie na rynku niemieckim, a więc i naszym – nie tylko na polskim eksporcie do Niemiec, ale też i do Republiki Czeskiej i do innych krajów Unii Europejskiej.

Patrząc szerzej, naszym głównym partnerem eksportowym jest Unia Europejska, do której wysłaliśmy towary za 162,4 mld euro, co stanowi prawie 80 proc. całego naszego eksportu. Te liczby pokazują główny kierunek, w którym podążają nasze firmy oraz inwestorzy zagraniczni, którzy ulokowali swoje pieniądze w naszym kraju. Polski rząd, tak jak każdy inny, powinien dbać, aby nasi przedsiębiorcy i firmy, które ulokowały swoje aktywa w naszym kraju, miały sprzyjające warunki do rozwoju. Państwo powinno być pragmatyczne – dbać i zabiegać o to, aby mogły się one rozwijać, a co bardziej istotne – wspierać szczególnie te firmy, które są miejscem powstawania nowoczesnych technologii i innowacyjnych produktów. Państwa Unii wspomagają swoich przedsiębiorców, wykorzystując do tego powołane przez siebie organizacje czy urzędy, np. odpowiedniki naszego UOKiK. Tymczasem w Polsce praktyka pokazuje, że u nas system wsparcia nie działa. Pomimo przemian ustrojowych w dalszym ciągu przedsiębiorcy są w defensywie.

Naszym głównym partnerem eksportowym jest Unia Europejska

Dlaczego zatem polskie firmy transportowe są numerem jeden w transporcie międzynarodowym w Europie? Nie dlatego, że nam się pomaga, ale dlatego, że szczęśliwie dla tej branży zapomniano o niej i dopiero wprowadzenie przez poszczególne kraje Europy regulacji dotyczących płacy minimalnej pokazały, że aby rozwinąć tę gałąź biznesu, wystarczyło nie przeszkadzać. Czy te zmiany mocno uderzą w branżę? Trochę tak, ale głównie administracyjnie, bo konieczność prowadzenia rozliczeń jest kolejnym administracyjnym kosztem, za który zapłacą klienci, głównie ci z Zachodu. A co z płacą? No cóż, ona i tak jest już zbliżona do tej wymaganej za naszą zachodnią granicą. Kierowcy, których na rynku rocznie brakuje około 30 tys., po podwyżki już przyszli i w większości je dostali. Świadczy o tym również wzrost kosztów transportu w mierzonej od początku roku inflacji – według GUS w czerwcu 2018 r. ceny usług transportowych wzrosły o 8,6 proc. wobec analogicznego okresu rok wcześniej (patrz: wykres).

Mimo wzrostu znaczenia tego czynnika inflacja w Polsce jest nadal relatywnie niska. Jednym z wielu powodów utrzymywania się tego stanu są zapewne sklepy internetowe, których działalność konkuruje w dużej mierze z tradycyjnym handlem. Niemiecka organizacja handlowa Handelsverband Deutschland (HVD) podała kilka miesięcy temu, że blisko połowa, bo aż 46 proc. ubiegłorocznej sprzedaży online w Niemczech, wartej około 48,9 mld euro, została zrealizowana za pośrednictwem Amazona. Jednocześnie po drugiej stronie globu swoją pozycję umacnia inny internetowy gigant, również platforma sprzedażowa, Alibaba (552 mln klientów i przychody w wysokości blisko 40 mld dol. – wzrost o 58 proc. w stosunku do poprzedniego roku). To właśnie handel internetowy dokonuje na naszych oczach rewolucji, a na znaczeniu zyskują globalne platformy sprzedażowe. Globalizacja i rozwój handlu internetowego idą w parze, powodując przyspieszenie procesów i zmuszając firmy do budowania nowych strategii rozwoju.

Kluczem jest zrozumienie logiki globalizacji i właściwe rozpoznanie głównych rozgrywających, przynajmniej we własnej branży. Dzięki otwarciu się Amazona na polskich dostawców w maju 2016 r. wiele rodzimych firm mogło wyjść poza lokalny rynek. Takie działanie tego globalnego gracza pozwoliło nawet mniejszym firmom znaleźć dla siebie miejsce w globalnych łańcuchach dostaw i wchodzić na kolejne rynki jako ich uczestnik. Jednym z bardziej popularnych narzędzi mających na celu wsparcie rozwoju polskiego eksportu były do tej pory misje gospodarcze. Polscy przedsiębiorcy wyjeżdżali do zagranicznych destynacji, np. w Afryce czy Azji, licząc na to, że w ten sposób uda im się nawiązać nowe kontakty biznesowe i zaistnieć na nowych rynkach. Tymczasem takie geograficzno-terytorialne postrzeganie rozwoju eksportowego może okazać się przestarzałe, a co za tym idzie – nieskuteczne. Karty na światowym rynku rozdają bowiem globalne koncerny, właśnie takie jak Amazon, Alibaba, Apple, a nie państwa. Więcej wysiłków należałoby włożyć więc w dostarczanie narzędzi przedsiębiorcom w postaci wiedzy na temat funkcjonowania mechanizmów napędzanego przez internet globalnego rynku i wprowadzać ułatwienia oraz wsparcie w tych obszarach, zamiast organizować egzotyczne wycieczki zagraniczne.

>>> Czytaj też: Nadchodzi boom na stacje ładowania aut. Kto zagarnie ten ogromny rynek?