Koniec amerykańskiej misji Kepler poszukującej planet pozasłonecznych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 listopada 2018, 12:58
Ziemia widziana z kosmosu
Ziemia widziana z kosmosu/ShutterStock
Po dziewięciu latach spędzonych w przestrzeni kosmicznej teleskopowi Keplera skończyło się paliwo. W związku z tym NASA zdecydowała o zakończeniu misji i pozostawieniu obserwatorium na dotychczasowej, bezpiecznej orbicie okołosłonecznej, daleko od Ziemi.

Dzięki misji Kepler naukowcy odkryli ponad 2600 planet pozasłonecznych. Była to pierwsza misja NASA, której celem było poszukiwanie planet krążących wokół gwiazd niż Słońce. Pozwoliła dowieść, że planety są w kosmosie powszechne.

Według najnowszych analiz naukowcy sądzą, że od 20 do 50 procent gwiazd widocznych na nocnym niebie prawdopodobnie posiada niewielką planetę, być może skalistą i podobną rozmiarami do Ziemi, a dodatkowo krążącą w tzw. strefie życia, czyli w odległości od swojej gwiazdy, w której warunki pozwalają na występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni planety.

Najpowszechniejszym rozmiarem planet odkrywanych przez Kosmiczny Teleskop Keplera są światy o wielkości plasującej je pod względem rozmiarów pomiędzy Ziemią a Neptunem. Okazało się także, iż w przyrodzie (w kosmosie) występują bardzo mocno zagęszczone układy planetarne, nawet z kilkoma planetami na orbitach tak blisko swojej gwiazdy, że nasza wewnętrzna część Układu Słonecznego wydaje się przy tym bardzo rozległa.

"Gdy 35 lat temu zaczęliśmy myśleć o tej misji, nie była znana żadna planeta poza Układem Słonecznym. A teraz, gdy wiemy, że planety są wszędzie, misja Kepler dała nam nowe szanse, pełne nadziei dla przyszłych pokoleń na eksplorację Galaktyki" - powiedział William Borucki, pełniący funkcję kierownika na początku misji Kepler.

Teleskop Keplera został wystrzelony 6 marca 2009 roku. Jego zadaniem było dokładne mierzenie jasności bardzo wielu gwiazd. Początkowo zakładano obserwacje 150 tysięcy gwiazd w jednym obszarze nieba w gwiazdozbiorze Łabędzia. Ostatecznie udało się w ten sposób zbadać ponad pół miliona gwiazd.

Informacje dla tak dużej liczby gwiazd pozwoliły astronomom lepiej zrozumieć własności tych obiektów, co jest kluczowe do badań nad planetami. Oprócz samej tematyki planet, uzyskane wyniki pozwoliły na postęp także w innych dziedzinach astronomii, takich jak badania historii Drogi Mlecznej czy początkowych stadiów supernowych.

W kwietniu b.r. NASA wystrzeliła następcę misji Kepler. Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) ma poszukiwać planet wokół 200 tysięcy najjaśniejszych i najbliższych nam gwiazd. Obiecujące kandydatki będą później badane pod kątem oznak istnienia na nich życia m.in. przy pomocy Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST), który będzie następcą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a.

Warto dodać, iż tuż po wyczerpaniu paliwa w obserwatorium Kepler, podobny los spotkał amerykańską bezzałogową sondę kosmiczną, która badała planetę karłowatą Ceres i planetoidę Westę w Układzie Słonecznym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj