Przyglądając się dyskusji o redefinicji polskiego systemu medialnego, warto mieć na oku to, co dzieje się u naszych bliższych i dalszych sąsiadów. Gdy u nas padają hasła repolonizacji czy dekoncentracji, z czeskiego rynku mediów wycofuje się ostatni duży zagraniczny gracz. Zarazem Czesi badają możliwości inwazji na media francuskie.

Nieustraszony

– Ja niczego się nie boję – deklarował w rozmowie z DGP premier Czech Andrej Babiš, pytany o to, czy nie martwi go perspektywa monopolizacji czeskiego rynku medialnego. Babiš komentował w ten sposób informacje o tym, iż kontrolowana przez niego do niedawna spółka Mafra przejmuje portfolio czasopism należących do niemieckiego potentata medialnego Bauer Media. I to nie tylko w Czechach, lecz także na Słowacji. W ten sposób holding stworzony przez najważniejszego czeskiego polityka dotrze do nowego odbiorcy: czytelniczek kolorowych i luksusowych magazynów („Claudia”, „Cosmopolitan”, „Esquire”, „Harper’s Bazaar”, „TV14”, „TV Max”, „Tina”, „Chwila dla Ciebie” czy „Top Gear” – składają się one w sumie na pulę 43 mln egzemplarzy, które miesięcznie czyta 3,4 mln osób w tym dziesięciomilionowym kraju). Zdaniem Babiša przedstawianie tej sytuacji jako zagrożenia dla demokracji jest elementem narracji wrogo do niego nastawionych dziennikarzy – bo przecież, jak tłumaczył, „wolność istnieje”, „przecież są media społecznościowe”.

>>> CAŁY TEKST PRZECZYTASZ W MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ