Pekin rości sobie prawa do niemal całego obszaru , przez które przebiegają kluczowe dla międzynarodowego handlu trasy transportowe. Swoje roszczenia do części tego akwenu wysuwają również Brunei, Malezja, Wietnam, Filipiny i Tajwan, który sam uważa się za niezależny od ChRL.
Marynarka USA regularnie prowadzi na Morzu Południowochińskim działania, które określa jako operacje ochrony swobody żeglugi. Wywołuje to stanowcze protesty Pekinu, który widzi w nich zagrożenie dla swojej suwerenności.
„Morze Południowochińskie nie należy do żadnego jednego kraju i możecie być pewni: USA będą w dalszym ciągu pływać i latać wszędzie, gdzie pozwala na to międzynarodowe prawo i wymaga tego nasz interes narodowy” - ocenił wiceprezydent Pence na forum regionalnym w Singapurze.
Pence wprost skrytykował Chiny za ich działania na spornym akwenie – wynika z opublikowanych wcześniej na stronie internetowej Białego Domu punktów przemówienia wiceprezydenta, przygotowanych na piątkową sesję plenarną Szczytu Azji Wschodniej.
„Pozwólcie, że wyrażę się jasno: chińska militaryzacja i ekspansja terytorialna na Morzu Południowochińskim jest nielegalna i niebezpieczna. Zagraża suwerenności wielu narodów oraz dobrobytowi świata” - podkreślił Pence.
W Pekinie rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying oświadczyła w piątek, że żaden kraj, w tym USA, nie przedstawił żadnego dowodu na istnienie problemów ze swobodą żeglugi lub przelotów nad Morzem Południowochińskim. Przypomniała, że USA nie ratyfikowały Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, i oceniła, że powinny to jak najszybciej uczynić.
Podpisana w 1982 roku na Jamajce konwencja określa zasady, na jakich państwa nadmorskie mają prawo utrzymywać wody terytorialne i wyłączne strefy ekonomiczne. Chiny podpisały i ratyfikowały porozumienie.
Chińskie władze odrzuciły jednak międzynarodowy arbitraż w sprawie sporów terytorialnych z innymi krajami o obszary Morza Południowochińskiego. W 2016 roku międzynarodowy trybunał arbitrażowy w Hadze uznał, że Chiny naruszają suwerenność Filipin swoimi działaniami w ekskluzywnej strefie ekonomicznej tego państwa.
Pence sygnalizował w październiku zaostrzenie kursu USA wobec Chin, oskarżając je o „złośliwą kampanię” i próby wpływania na wewnętrzną politykę Stanów Zjednoczonych, w tym na niedawne wybory środka kadencji i wybory prezydenckie w 2020 roku. Zdaniem Pence’a Pekin nie chce, aby w Waszyngtonie rządzili Republikanie i obecny prezydent Donald Trump ze względu na ich stanowczą postawę w sprawach handlowych.
Oto trzy powody, dla których możemy się obawiać kolejnej „Wielkiej Wojny” [OPINIA]
