Od niedzielnego wieczoru, gdy trzy okręty ukraińskie zostały zatrzymane przez siły specjalne Rosji w pobliżu Krymu, to już kolejne oświadczenie międzynarodowej instytucji krytykujące posunięcia Moskwy.

"Te wydarzenia są nie do zaakceptowania. Oczekujemy, że Rosja natychmiast zwróci okręty i zwolni załogi, zapewniając konieczne wsparcie medyczne, tym ukraińskim marynarzom, którzy go potrzebują" - powiedział na konferencji prasowej w Brukseli po posiedzeniu kolegium komisarzy wiceszef KE Valdis Dombrovskis.

Przypomniał, że prawo międzynarodowe obliguje Rosję do zapewnienia niezakłóconej i wolnej przeprawy dla wszystkich statków przez Cieśninę Kerczeńską. "Oczekujemy, że Rosja przywróci swobodę przepływu przez Cieśninę Kerczeńską. UE nie uznaje i nie uzna nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję i potępia agresję wobec Ukrainy" - zaznaczył wiceszef KE.

Okręty, holownik Jany Kapu i małe kutry opancerzone Berdiańsk i Nikopol, płynęły z Odessy do Mariupola, ukraińskiego portu nad Morzem Azowskim. Rosjanie staranowali holownik i ostrzelali jednostki; według Rosjan ranne zostały trzy osoby, a według strony ukraińskiej - sześć. Zatrzymanych zostało 24 ukraińskich marynarzy, którym Rosja zarzuca nielegalne przekroczenie swojej granicy państwowej.

Rosja twierdzi, że ukraińskie okręty wpłynęły na jej wody terytorialne, czyli 12-milowy pas wód przybrzeżnych. Ukraińska marynarka wojenna ocenia, że jednostki dokonały tzw. nieszkodliwego przepływu, czyli dozwolonej przez prawo szybkiej i nieprzerwanej żeglugi przez morze terytorialne.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)