ArcelorMittal przygotował nową politykę, która będzie odpowiedzią na zmiany klimatyczne – poinformowano wczoraj na dorocznym spotkaniu z dziennikarzami. Przedstawiciele koncernu oświadczyli też, że nie widzą przyszłości bez stali.

– Emisja CO2, która towarzyszy produkcji naszego surowca, jest wyzwaniem, na które musimy odpowiedzieć. Świat potrzebuje transformacji w kierunku gospodarki niskoemisyjnej i obiegu zamkniętego, musimy iść w tym kierunku – mówił David Clarke, szef strategii i technologii ArcelorMittal. – Stal to kluczowy komponent, jest i w wieżowcach, i w agrafkach. Rdzewieje i wraca do natury, nadaje się do recyklingu w 100 proc., przez co wpisuje się w gospodarkę obiegu zamkniętego – dodał.

>>>> Czytaj też: Niemcy emitują 2 razy więcej CO2 niż Polska. Ale ich gospodarka jest 7 razy większa od naszej

Wszystko dla środowiska

Gospodarka cyrkularna, czyli obiegu zamkniętego, polega na tym, by produkować jak najmniej odpadów, a jeśli już powstają – należy wyrzucać ich jak najmniej, a jak najwięcej przetwarzać.

Podstawą tego jest wypracowana przez koncern koncepcja Steligence, która ma polegać m.in. na produkcji lżejszej stali (a więc wymagającej mniej koksu, a co za tym idzie węgla) i wielokrotnym przetwarzaniu komponentów budynków. Przykładem ma być nowa siedziba koncernu w Luksemburgu.

A co z CO2? Kilkanaście dni temu Komisja Europejska ogłosiła, że do 2050 r. ma nastąpić dekarbonizacja UE (a konkretnie wytwarzanie CO2 ma być równe z jego pochłanianiem). Dla przemysłu stalowego to ciężki orzech do zgryzienia. A Mittal ma duże zakłady m.in. w Polsce, teraz zakończył przejęcie włoskiej huty ILVA (co wiązało się z koniecznością sprzedaży dla Liberty House aktywów w Rumunii i Czechach, bo KE dopatrzyła się zbyt dużej koncentracji).

– W ostatnich dekadach mieliśmy bardzo szybki rozwój przemysłu. Potrójnie od 1990 r. wzrosła produkcja tworzyw i materiałów. Do przetapiania rudy żelaza trzeba użyć węgla lub gazu, co z kolei prowadzi do do emisji CO2. Jednak świat potrzebuje stali wytwarzanej ze źródeł pierwotnych. Chcemy zmniejszać emisję CO2, ale to ogromne wyzwanie. Czeka nas rewolucja technologiczna – mówił David Clarke. I wyliczył, że jeśli rozwinie się CCS (technologia wychwytywania i podziemnego magazynowania CO2), węgiel nadal będzie mógł być bazą do produkcji stali, ale społeczeństwo musi wtedy zaakceptować koszty wyższe o 20–30 proc. Podobnie będzie w przypadku zwiększenia zużycia odpadów i biomasy. ArcelorMittal chce zużywać 230 mln ton biomasy w Europie w skali roku i tym samym zmniejszać emisję CO2.

– Z kolei opieranie produkcji stali na wodorze oznaczałoby podwyżki o 50–100 proc. – przyznał Clark.

Carl de Mare, odpowiedzialny za strategię i technologię, przyznał, że są prowadzone badania nad zwiększeniem wykorzystania wodoru, ale do tego potrzeba zarówno dużo wody, jak i energii.

Przedstawiciele stalowego giganta podkreślali także, że to w UE płaci się za emisję CO2, co zmniejsza konkurencyjność produkowanej tu stali w porównaniu np. z Chinami.

– Wsparcie polityczne i zachęty dla rozwoju badań są niezbędne do transformacji przemysłu stalowego. On też się musi wpisać w dekarbonizację gospodarki – deklarował Clark. Koncern postuluje wyrównanie szans konkurencyjnych na rynkach międzynarodowych. Jak? Poprzez wprowadzenie wyrównawczej opłaty węglowej.

Ucieczka emisji na inne kontynenty

– Ten system nie zmieni tego, jak stal jest produkowana, tylko gdzie jest produkowana. Europa będzie potrzebować tyle tego materiału, ile dotychczas, ale prawdopodobieństwo jest takie, że jego większość będzie pochodzić z państw, w których nie obowiązuje restrykcyjna polityka klimatyczna – tłumaczył Aditya Mittal, prezydent oraz dyrektor finansowy ArcelorMittal. Jak mówił, w samej Europie emisja zostanie ograniczona, ale tym większa będzie gdzie indziej.

– Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie zmienić sytuację, jeśli zostaną wdrożone odpowiednie regulacje, które będą wspierać uczciwą konkurencję oraz inwestycje w nowe technologie. Mam szczerą nadzieję, że europejscy politycy widzą w tym również logikę i wezmą to pod uwagę – dodał.

Koncern zapowiedział, że w przyszłości zamierza się oprzeć na biowęglu. Materiał ten ma powstawać z przetwarzania odpadów drewnianych – jego produkcja miałaby ruszyć w 2020 r.

>>> Czytaj też: "Czysta planeta dla wszystkich". Bruksela przedstawia wizję gospodarki bez CO2

Dr Alan Knight, odpowiedzialny za zrównoważony rozwój w ArcelorMittal, podkreślił, że spółka zwraca szczególną uwagę na pochodzenie surowców wykorzystywanych w łańcuchu produkcyjnym.

– Nasi klienci, m.in. z branży motoryzacyjnej, pytają nas o ochronę środowiska. Czy stal, którą kupujemy, odpowiada standardom społecznym i środowiskowym? Czy źródła pierwotne są wydobywane w sposób odpowiedzialny? Jaki jest ślad węglowy? – wyliczał Knight.

ArcelorMittal Poland przypomniał, że w Polsce chce wydać 700 mln zł na inwestycje środowiskowe. Dotyczą stalowni, spiekalni oraz elektrociepłowni Tameh Polska. ©℗