"Z naszych analiz wynika, że wzrost cen energii dla odbiorcy końcowego do poziomu ok. 330 zł/ MWh wydaje się być uzasadniony. Jednak oferowanie odbiorcom cen dochodzących od 380 nawet do 500 zł za MWh jest w ocenie prezesa URE nieuprawnionym wykorzystywaniem możliwości stwarzanych przez aktualny kształt rynku" - powiedział Bando, cytowany w komunikacie. 

Podkreślił, że w trudnych warunkach rynkowych oczekiwania spółek energetycznych co do zysku powinny zostać zrewidowane.

URE podał, że obecnie - jak wynika z analizy zawartych transakcji dotyczących kontraktów terminowych z oferty producentów za 11 miesięcy br. na Towarowej Giełdzie Energii na 2019 rok – średnia cena z tych kontraktów oscyluje wokół 240 zł netto za MWh. Także cena energii z przeprowadzonych przez URE w tym roku aukcji OZE wyniosła ok. 240 zł/ MWh. 

"Jeżeli doliczymy do tej ceny koszty akcyzy, kolorowych certyfikatów, koszty własne oraz jednostkowy zysk uzyskujemy cenę na poziomie ok. 330 zł/ MWh. Cena taka powinna zapewniać wytwórcom i przedsiębiorstwom obrotu pokrycie ich kosztów uzasadnionych oraz uzyskanie zysku uwzględniającego sytuację rynkową. W ocenie regulatora proponowanie na wolnym rynku wyższych cen energii nie znajduje uzasadnienia w obecnej sytuacji rynkowej" - podał także Urząd. 

Prezes URE poinformował także o zakończeniu postępowania dotyczącego skoku cen w kontraktach notowanych w pierwszej połowie br. mającego na celu ustalenie czy zachodzi uzasadnione podejrzenie manipulacji na rynku określone w przepisach rozporządzenia REMIT. To postępowanie regulator zarządził w czerwcu br. Dokumentacja zgromadzona w  postępowaniu została skierowana do prokuratury. Regulator zarządził także kolejne postępowanie w ramach rozporządzenia REMIT dotyczące działań uczestników rynku na TGE w odniesieniu do kontraktów z dostawami energii elektrycznej na 2019 r.

>>> Czytaj też: Sullivan: Bezpieczeństwo energetyczne jest silnie związane z bezpieczeństwem narodowym