To mógł być każdy z nas - od zeszłej niedzieli to zdanie przestało być banałem [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 stycznia 2019, 20:32
Sejm oddał hołd Pawłowi Adamowiczowi. Na sali zabrakło m.in Jarosława Kaczyńskiego
Sejm oddał hołd Pawłowi Adamowiczowi. Na sali zabrakło m.in Jarosława Kaczyńskiego/PAP
Trzeba skończyć z premiowaniem „zaorywujących” wypowiedzi czy nagłaśnianiem radykalnych stwierdzeń. I to jest możliwe wyłącznie jako działania wspólne i podjęte w celu autentycznej naprawy sytuacji, a nie pognębienia przy okazji politycznego czy ideowego przeciwnika.

Od poniedziałku jesteśmy w stałym kontakcie z politykami wszystkich opcji. Pytamy nie tylko o ich plany, staramy się też wyczuć emocje naszych rozmówców. Dostrzec można autentyczny wstrząs, jaki wywarło na nich . Parlamentarzyści, nawet ci znani z bezkompromisowych opinii i wchodzenia w ostre polemiki, rozmawiają cichszym głosem. Nikt nie jest skory do ostrej konfrontacji, nerwy trzymane są na wodzy.

Ale w tej atmosferze zadumy wyczuć można także . Poczucie zagrożenia. To nie są tylko przeczucia, to słowa, które – choć nieoficjalnie – można usłyszeć od naszych rozmówców. To obawa o rodziny czy szukanie środków bezpieczeństwa. Nie mówimy o czymś, co uderza od razu czy paraliżuje, ale obawie, która pojawiła się w widoczny sposób. Politycy zdali sobie sprawę z tego, że granica wzajemnego zwalczania się została przekroczona i ktoś za to zapłacił najwyższą cenę. Padło na prezydenta Gdańska, ale przeświadczenie jest takie, że mógł to być każdy polityk – zwłaszcza znany i (niekoniecznie) lubiany. Może się znaleźć następny zwichrowany psychicznie Stefan W., który w imię wyimaginowanej zemsty poszuka popularnego polityka. – do tej pory hipotetyczne – nagle stało się namacalne.

Na osobistą ochronę liczyć mogą najważniejsze osoby w państwie – prezydent, premier, byłe głowy państwa. A rolą posła czy samorządowca jest bycie możliwie blisko ludzi (przynajmniej w wariancie idealnym). Odgrodzenie się od wyborców, zaszycie w biurach czy Sejmie nie wchodzi w grę, bo oznacza koniec kariery.

Nastroje skutecznie podsycają internetowi hejterzy. Nienawistne wpisy zachęcające do zrobienia krzywdy innym urzędnikom – m.in. prezydentom Warszawy, Wrocławia, Olsztyna czy Poznania, a także prezydentowi RP – zalały internet. Na szczęście zaczęły być wreszcie traktowane serio. Dotąd policja wyłowiła kilkanaście osób posługujących się mową nienawiści – jak się spekuluje, zrobiła to na polecenie szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego (sama policja przekonuje, że to jej inicjatywa). Do tej pory tego typu sprawy traktowane były po macoszemu. We wrześniu 2017 r. powołano w komendach wojewódzkich komórki do zwalczania przestępstw z nienawiści w cyberprzestrzeni. Ile spraw do tej pory podjęto? 143 (stan na połowę stycznia). Dużo? Niech każdy sam oceni.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj