Prof. Szulc: Alkohol, narkotyki, dopalacze. To używki, o których można z pewnością powiedzieć, że prowadzą do przemocy [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
22 stycznia 2019, 09:18
Często pada takie sformułowanie – tylko chory psychicznie mógłby coś takiego zrobić. Nic bardziej mylnego: zapomina się o istnieniu zła jako takiego. Ludzie bywają po prostu źli. I tacy, którzy popełniają potworne czyny. To jest praca dla etyków, dla służb chroniących społeczeństwo, ale nie dla psychiatrów - mówi w wywiadzie prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

4114732-prof.jpg
Prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego fot. materiały prasowe

Tak jest. Jako Polskie Towarzystwo Psychiatryczne od lat walczymy o to, żeby inaczej postrzegać choroby psychiczne. Chodzi głównie o to, żeby nie łączyć automatycznie zaburzeń psychicznych z różnego rodzaju zbrodniami. Takie stawianie równości między zbrodnią a chorobą jest niebezpieczne i dyskryminujące.

Oczywiście, że tak. Bezmyślnie po jakimś spektakularnym ataku pojawia się mnóstwo opinii i hipotez o chorobie psychicznej – niepopartych żadnym medycznym potwierdzeniem. Tak było również teraz w przypadku zabójstwa prezydenta Gdańska. I najczęściej jest tak, że im bardziej spektakularne i dramatyczne morderstwo, tym częściej mówi się o ataku wariata. To bardzo krzywdzące.

Bywa i tak, i tak. Tego typu czynu może dokonać osoba chora psychicznie, ale także zdrowa. Nie o to chodzi. Ważne, żeby nie utrwalać absolutnie nieprawdziwego i stygmatyzującego stereotypu, że nasi pacjenci, czyli osoby, które leczą się psychiatrycznie, stanowią zagrożenie i że sam fakt choroby może albo wręcz musi świadczyć o tym, że taka osoba zdolna do wszystkiego.

No właśnie – to jest ten stereotyp, z którym staramy się walczyć. Posiadanie rozpoznania psychiatrycznego, ze statystycznego punktu widzenia, zmniejsza ryzyko dokonania czynu zabronionego. Nie, nie jest tak, że w grupie takich osób chorych jest więcej osób niebezpiecznych. Często pada takie sformułowanie – tylko chory psychicznie mógłby coś takiego zrobić. Nic bardziej mylnego: zapomina się o istnieniu zła jako takiego. Ludzie bywają po prostu źli. I tacy, którzy popełniają potworne czyny. To jest praca dla etyków, dla służb chroniących społeczeństwo, ale nie dla psychiatrów. My leczymy osoby z problemami psychicznymi. I można powiedzieć, że częściej w tej grupie osób dochodzi do agresji – ale skierowanej przeciwko sobie. Choroba psychiczne wiąże się często z potwornym cierpieniem i bólem, i bywa że takie osoby mogą się okaleczać, próbują lub popełniają samobójstwa (takie ryzyko jest faktycznie kilkanaście razy większe niż w przypadku osób bez zaburzeń psychicznych).

Nie zaprzeczam, że się zdarzają i bywają bardzo spektakularne. Przyciągają wtedy uwagę mediów. Ale, tak jak mówiłam, sama choroba nie równa się niebezpieczeństwu. Natomiast fakt analizowania na podstawie zajścia, które zostało sfilmowane, czy zabójca był chory czy nie, jest nie tylko nieetyczne, ale także właściwie niemożliwe. Owszem, biegły będzie oceniał taki materiał jako jeden z elementów informacji na temat zabójcy, ale na pewno nikt poważny i odpowiedzialny nie odważyłby się wydać opinii na podstawie materiałów telewizyjnych. To tylko kawałek rzeczywistości. Dlatego odcinamy się od komentarzy jednego z psychiatrów sądowych, który się na ten temat publicznie wypowiadał.

Nie podjęłabym się stawiania żadnej diagnozy. Pamiętam, że proszono mnie i wielu kolegów, by skomentować zachowanie młodej kobiety, która tragicznie zginęła w Egipcie. Były nagrania m.in. z monitoringu. Ale nikt nie odważył się tego zrobić. W USA jest nawet taka zasada, że psychiatrzy nie diagnozują osób publicznych, głównie polityków. Na to się mówi diagnoza kanapowa i warto, żeby w Polsce też były zachowane takie standardy.

Tutaj również było wiele diagnoz. Końcowa ocena, po wielu badaniach i obserwacjach specjalistów wskazała, że był w chwili czynu poczytalny. Ale wracając do agresywnych zachowań – z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że tak jak nie można ich bezpośrednio wiązać z chorobą, to na pewno jest czynnik, który ma na to przeważający wpływ.

Uzależnienie od jakichkolwiek substancji psychoaktywnych – alkoholu, narkotyków, dopalaczy. To używki, o których można z pewnością powiedzieć, że prowadzą do przemocy. I tu pojawia się pewien kłopot – tak jak na leczenie alkoholizmu jesteśmy przygotowani, mamy już doświadczenie, tak uzależnienie od nowych substancji psychoaktywnych powoduje, że musimy zmienić myślenie i postępowanie. Nowe narkotyki mogą powodować bardzo szybko zmiany w mózgu i wywoływać bardzo dziwne stany. Obraz kliniczny jest trudny do odróżnienia od zaburzeń psychicznych, np. takich jak schizofrenia, pojawiają się psychozy, halucynacje słuchowe, paranoje i właśnie agresja. Zmiany w mózgach pojawiają się już u bardzo młodych ludzi, którzy zażywali dopalacze. I bardzo trudno je leczyć, bo trzeba podejść dwutorowo – leczyć z zaburzenia psychicznego i uzależnienia.

W kodeksie karnym nie ma pojęcia poczytalności – jest natomiast odpowiedni artykuł, który opisuje wyłączenie odpowiedzialności karnej w przypadku chorych psychicznie. Przepisy brzmią następująco: „Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem. Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Przepisów § 1 i 2 nie stosuje się, gdy sprawca wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał albo mógł przewidzieć”. Mówiąc prościej – osoba chora psychicznie, która w związku z objawami choroby popełnia czyn zabroniony – jest niewinna, np. ktoś słyszy głosy, które każą mu kogoś zabić, wtedy, po uzyskaniu odpowiedniej opinii sąd decyduje najczęściej o umieszczeniu danej osoby na tzw. detencji w szpitalu psychiatrycznym. Jest to oczywiście przykład uproszczony. Schizofrenik, który popełni jakiś czyn zabroniony, np., kradzież, nie musi automatycznie mieć zniesionej poczytalności. O tym, jak wspomniałam, decyduje sąd lub prokurator po uzyskaniu opinii biegłych.

Tak. I być leczonym w związku ze swoją chorobą w warunkach zakładu karnego.

Szczerze mówiąc, nawet jeżeli są jakieś luki prawne w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego lub kodeksie postępowania karnego, to wprowadzanie zmian w kontekście głośnych zbrodni utrwala właśnie ten stereotyp, z którym walczymy. Tak jak nie zgadzamy się w pełni z tzw. ustawą o bestiach, która została wprowadzona w trybie doraźnym w momencie, kiedy się okazało, że na wolność wychodzą groźni przestępcy i trzeba szybko coś z tym zrobić.

Chodzi o to, żeby nie wciągać medycyny w mechanizm więzienno-karny. Nie chcemy, żeby psychiatra był kojarzony z przymusem, karą, więzieniem, przestępstwem. Chcielibyśmy właśnie zdjąć odium z psychiatrii, a po raz kolejny to lekarze mają stać ramię w ramię z policjantami.

Czyli raport mniejszości. My, lekarze, mamy jak w słynnej książce Dicka – przewidzieć, kto może popełnić przestępstwo i prewencyjnie kierować go na przymusowe leczenie czy do zamkniętego szpitala? Mam wątpliwości. Naszym celem jest pomoc ludziom i chorym, a nie obrona społeczeństwa przed zagrożeniem. Do tego są inne służby: policja, prokuratura, nie lekarze.

>>> Czytaj też: Nasze dzieci w psychicznej rozsypce. Tak źle nie było jeszcze nigdy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj