Węgiel tanieje w Europie, ale drożeje w Polsce

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 kwietnia 2019, 06:21
Rynek chiny europa energia
Rynek chiny europa energia /Media
Węgiel kamienny na europejskich rynkach kosztuje najmniej od 2016 roku. Tymczasem w Polsce jest… najdroższy od sześciu lat.
4192727-ceny-wegla-kamiennego-na-europejskim.jpg
Ceny węgla kamiennego na europejskim rynku

Efektem są wyższe ceny energii elektrycznej i ogrzewania oraz rosnący import prądu. Jednak jeżeli polskie kopalnie zeszłyby z cen, tuż przed wyborami ponownie pojawiłby się problem ich rentowności.

Europejski indeks cen węgla kamiennego (sprzedawanego w portach Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) spadł na początku kwietnia do ok. 55 dolarów za tonę, w stosunku do blisko 100 dolarów jeszcze pół roku temu. Tak mało za węgiel płacono w Europie Zachodniej ostatni raz jesienią 2016 roku.

Tymczasem w Polsce, jak wynika z danych Agencji Rozwoju Przemysłu za luty, węgiel kamienny sprzedawanym do polskich elektrowni i elektrociepłowni był najdroższy od sześciu lat. Elektrownie płaciły za niego średnio ok. 256 zł/t, a ciepłownie blisko 308 zł/t.

Jednak węgiel sprzedawany w Polsce jest gorszej jakości, niż ten notowany na europejskich rynkach. Gdyby wystawić polski surowiec w portach ARA, jego wartość za tonę wynosiłaby niemal 300 zł w przypadku elektrowni i ponad 320 zł w przypadku ciepłowni. To o niemal połowę więcej, niż kosztuje na Zachodzie, gdzie jego wartość po przeliczeniu nieznacznie przekracza dziś 200 zł.

Ceny węgla w Polsce w większej mierze zależą od długoterminowych kontraktów, więc reagują na europejskie trendy z opóźnieniem i z mniejszą siłą. Jeszcze niedawno ceny na Zachodzie były nieznacznie wyższe, niż w Polsce. Jednak słabe dane z europejskiej, amerykańskiej i chińskiej gospodarki oraz duża produkcja energii ze źródeł odnawialnych sprawiają, że węgiel w portach ARA mocno tanieje.

Ceny węgla w Polsce wkrótce także powinny zacząć spadać. Tak w każdym razie powinno się dziać, gdyby energetycy kupowali węgiel na warunkach rynkowych, a nie – jak określił to wiceminister energii odpowiedzialny za górnictwo Grzegorz Tobiszowski – po cenach „kreowanych” przez rząd.

Jednak gdyby energetycy byli zmuszeni do kupowania węgla powyżej stawek rynkowych, zadziała inny mechanizm – energia elektryczna w Polsce będzie na tyle droga, że jeszcze bardziej wzrośnie import prądu z Europy. Już w 2018 roku był on najwyższy w historii. To z kolei byłoby drugim, po ustawie zamrażającej ceny prądu dla odbiorców, poważnym ciosem dla polskich koncernów energetycznych.

Czy energetyka zapłaci za węgiel? Dlaczego pomimo wysokich cen, część kopalń wciąż przynosi straty? Skąd importujemy brakujący węgiel? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

>>> Polecamy: Skandynawowie zbliżają się do końca epoki, która uczyniła ich jednymi z najbogatszych rejonów na świecie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj