"(Netanjahu) to wspaniały sojusznik i przyjaciel, chciałbym mu pogratulować, mogę powiedzieć, że była to dobrze przemyślana walka" - podkreślił prezydent.

Po wtorkowych wyborach do parlamentu Izraela zarówno dotychczas rządzące prawicowe ugrupowanie Likud, jak i centrolewicowy sojusz Niebiesko-Białych mogą liczyć na co najmniej 35 mandatów w Knesecie; większość koalicyjną ma jednak partia premiera Benjamina Netanjahu.

Anglojęzyczny portal Times of Israel podaje, że Likud uzyskał ponad 26 proc. głosów (35 mandatów), co jest najlepszym wynikiem tej partii od wyborów w 2003 roku, kiedy zdobyła ona 38 miejsc pod wodzą Ariela Szarona, i najlepszym wynikiem w historii przewodnictwa w partii "Bibiego" Netanjahu.

W Izraelu misję sformowania rządu prezydent powierza niekoniecznie zwycięzcy wyborów, lecz temu, kto jest w stanie stworzyć większościową koalicję. Jak ocenia AFP, przy takich wynikach szanse, że prezydent Reuwen Riwlin powierzyłby tę misję komuś innemu niż Netanjahu, są niewielkie.

W czasie kampanii wyborczej - jak zauważa Reuters - Netanjahu podkreślał swoje bliskie związki z Trumpem. Agencja przypomina, że Trump w grudniu 2017 roku uznał Jerozolimę za stolicę Izraela, a w maju 2018 roku USA przeniosły do tego miasta swoją ambasadę, która znajdowała się w Tel Awiwie.

>>> Czytaj też: "Jerusalem Post": Izrael jest zmęczony Benjaminem "Bibim" Netanjahu