Ministra Marta Cienkowska podpisała nowelizację rozporządzenia dotyczącego opłat od urządzeń i nośników służących do utrwalania utworów oraz opłat od tych urządzeń i nośników z tytułu ich sprzedaży przez producentów i importerów
Czym jest opłata reprograficzna? To dodatkowa opłata w wysokości 1–2% ceny urządzeń umożliwiających kopiowanie treści – muzyki, filmów, zdjęć czy książek. Oficjalnie ma stanowić „rekompensatę dla twórców” za kopiowanie ich dzieł na własny użytek. W praktyce oznacza to nowy podatek od elektroniki, za który – jak zwykle – zapłacą konsumenci. Pieniądze nie zasilą budżetu państwa, lecz trafią do organizacji takich jak ZAiKS czy ZPAV, które następnie podzielą je między artystów.
To już kolejna próba wprowadzenia opłaty reprograficznej. W 2021 r. próbował ją ustanowić rząd PiS, jednak wycofał się z pomysłu w obliczu fali krytyki. Jeszcze w 2021 roku prezydent Andrzej Duda deklarował, że nie podpisze ustawy wprowadzającej opłatę reprograficzną. Teraz rząd ominął tę przeszkodę, ponieważ nowe przepisy zostały wprowadzone rozporządzeniem ministra kultury. Oznacza to brak sejmowej debaty, brak realnych konsultacji społecznych oraz brak możliwości interwencji ze strony prezydenta.
Nową opłatą objęto niemal wszystkie urządzenia elektroniczne, z których na co dzień korzystają Polacy.
Wysokość opłaty (w %) liczona jest od ceny netto sprzedaży urządzenia lub nośnika:
- Telefon komórkowy z wbudowaną pamięcią, w tym smartfon od 32 GB – 1%
- Tablet z wbudowaną pamięcią od 32 GB – 1%
- Komputer stacjonarny i komputer przenośny – 1%
- Telewizor z wbudowaną pamięcią lub funkcją nagrywania – 1%
- Dekoder telewizyjny z funkcją nagrywania – 1%
- Cyfrowy odtwarzacz audio – 1%
- Cyfrowy odtwarzacz audio-video – 1%
- Przenośne urządzenia do nagrywania (CD, DVD, Blu-ray) – 1%
- Dyski twarde (HDD, SSD), także zewnętrzne – 1%
- Karty pamięci, pendrive’y i inne nośniki półprzewodnikowe – 1%
- Płyty CD – 2%
- Płyty DVD, Blu-ray – 2%
- Kopiarki – 2%
- Skanery – 2%
- Drukarki atramentowe i laserowe – 1,5%
- Papier A3 i A4 – 0,75%
- Urządzenia wielofunkcyjne – 2%
- Urządzenia wielkoformatowe – 1% (maksymalnie 100 zł)
- Magnetofony i magnetowidy – 0,01%
Pełna treść rozporządzenia dostępna poniżej:
- Rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zmieniające rozporządzenie w sprawie określenia kategorii urządzeń i nośników służących do utrwalania utworów oraz opłat od tych urządzeń i nośników z tytułu ich sprzedaży przez producentów i importerów
- Załącznik do rozporządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Fundacja Wolności Gospodarczej oceniła projekt jako szkodliwy zarówno dla konsumentów, jak i przedsiębiorców: "opłata praktyce stanie się ukrytym podatkiem"
Jej zdaniem dodatkowe obciążenie stoi w sprzeczności z polityką cyfryzacji oraz walką z wykluczeniem cyfrowym. Fundacja podkreśla, że opłata reprograficzna nie odpowiada współczesnym sposobom korzystania z kultury, a w praktyce stanie się ukrytym podatkiem, który podniesie ceny elektroniki i osłabi konkurencyjność polskich firm. Fundacja wskazuje największe sprzeczności opłaty reprograficznej:
- Podwójne płacenie – Polacy już płacą za legalne treści w serwisach streamingowych. Tylko na Spotify w 2024 roku polscy artyści zarobili niemal 190 mln zł.
- Sprzęt nie służy do piractwa – telefony czy laptopy wykorzystywane są głównie do pracy, nauki i komunikacji.
- Brak dowodów na straty – Trybunał Sprawiedliwości UE wskazuje, że opłatę można pobierać tylko w przypadku realnej szkody dla twórców. Ministerstwo Kultury nie przedstawiło takich danych.
- Cios w przedsiębiorców – danina obejmie także sprzęt kupowany przez firmy i instytucje, mimo że często nie mogą one kopiować treści chronionych prawem autorskim.
Obejmowanie smartfonów i tabletów opłatą tylko dlatego, że technicznie mogą przechowywać treści, jest bardzo wątpliwe. Model opłaty reprograficznej w Polsce wydaje mi się anachroniczny i szkodliwy – mówi Janusz Piotr Kolczyński, radca prawny i partner zarządzający w kancelarii C.R.O.P.A., specjalizującej się w prawie własności intelektualnej dla "Rzeczypospolitej".
Jak zaznaczył prawnik, opłata reprograficzna ma sens tylko wtedy, gdy pozostaje związana z prywatnym kopiowaniem i szkodą, którą takie kopiowanie może powodować. Trzeba przy tym uważać, żeby nie pomylić dwóch rzeczy: wynagrodzenia za korzystanie z utworu i opłaty za prywatne kopiowanie. Opłata reprograficzna nie jest ogólnym wynagrodzeniem dla twórców, tylko odrębną kategorią unijną godziwej rekompensaty. Ma rekompensować konkretną, choć statystycznie ujmowaną szkodę wynikającą z prywatnych kopii, a nie być ekwiwalentem zgody twórcy na korzystanie z utworu. To często jest mieszane w debacie - zaznałczył.
Ważne
TSUE potwierdził wcześniejszą opinię swego rzecznika generalnego i uznał, że nawet jeśli serwis streamingowy pozwala zachowywać filmy czy muzykę na własnym smartfonie, to nie podlega to opłacie reprograficznej.
Polska znajduje się w czołówce państw korzystających z legalnych źródeł kultury. Potwierdza to raport Urzędu ds. Własności Intelektualnej z 2024 r. Zgodnie z raportem Polska zajęła czwarte miejsce od końca pod względem częstotliwości korzystania z nielegalnych treści. W 2023 roku przeciętny Polak sięgał po nie około 8,3 razy w miesiącu – rzadziej robili to jedynie mieszkańcy Rumunii, Niemiec i Włoch.
Opłata reprograficzna to anachronizm. Należy ją znieść, a nie rozszerzać - stanowisko ekspertów
Negatywnie do rozszerzenia opłaty reprograficznej odnieśli się eksperci z Warsaw Enterprise Institute. W ich ocenie mechanizm rekompensaty za prywatne kopiowanie utworów miał uzasadnienie kilkadziesiąt lat temu, kiedy masowo przegrywano muzykę i filmy na kasety czy płyty. Dziś jednak pamięć telefonów, komputerów i dysków służy głównie do korzystania z legalnych treści oraz przechowywania prywatnych danych. Zrównywanie nowoczesnych smartfonów z narzędziami do powielania pirackich treści pokazuje niezrozumienie współczesnego świata cyfrowego.
Jak zaznaczają, opłata reprograficzna nie jest zwykłym wynagrodzeniem dla twórców. Środki trafią przede wszystkim do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, takich jak ZAiKS, a następnie mają finansować system ubezpieczeń społecznych dla artystów pracujących jako wolni strzelcy. Zdaniem ekspertów oznacza to przerzucenie kosztów świadczeń socjalnych na wszystkich konsumentów w postaci ukrytego podatku od elektroniki.
Eksperci zwracają również uwagę na sposób wprowadzenia nowych przepisów. Zgodnie z art. 217 Konstytucji RP nakładanie podatków i innych danin publicznych powinno następować w drodze ustawy. Tymczasem rozszerzenie opłaty reprograficznej ma zostać wprowadzone rozporządzeniem ministerialnym, które znacząco poszerza katalog objętych nią urządzeń. W ocenie krytyków podważa to zasady prawidłowego stanowienia prawa. Jak zaznaczają eksperci, zwolennicy opłaty często odwołują się do prawa Unii Europejskiej. Warto jednak podkreślić, że dyrektywa InfoSoc nie narzuca państwom jednego obowiązkowego modelu wsparcia twórców.
Według Izby Wydawców Prasy opłaty reprograficzne to słuszna i konieczna zmiana w interesie branży kreatywnej
Jak zaznacza Izba, opłata reprograficzna rekompensuje artystom i dziennikarzom prawo użytkowników do kopiowania legalnie rozpowszechnionych utworów. Autorskie prawa osobiste i majątkowe określają, że tylko twórca lub posiadacz praw może nimi rozporządzać oraz decydować, czy i na jakich warunkach utwór zostanie udostępniony. Ustawodawca przewidział jednak wyjątki od tej zasady, uwzględniając interes użytkowników i korzyści wynikające z dostępu do twórczości.
W ramach użytku osobistego można zapisać utwór na smartfonie, tablecie czy dysku, skserować książkę albo nagrać płytę na dysk CD, bez konieczności uzyskiwania zgody twórcy, o ile nie wiąże się to z osiąganiem korzyści finansowych. Zdaniem Izby powoduje to jednak straty dla twórców, dlatego prawo przewiduje rekompensatę w postaci opłaty reprograficznej zawartej w cenie urządzeń i nośników umożliwiających kopiowanie utworów.
Ważne
Polska była jednym z ostatnich krajów UE, który od kilkunastu lat nie aktualizował listy urządzeń objętych opłatą. Nadal znajdowały się na niej m.in. kasety VHS i faksy, natomiast brakowało smartfonów i tabletów powszechnie wykorzystywanych do kopiowania treści. Dlatego wpływy z tego tytułu są w Polsce znacznie niższe niż w innych państwach. Niemieccy twórcy otrzymują rocznie ok. 205 mln euro, hiszpańscy – 86 mln euro, a węgierscy – 19 mln euro (dane za 2024 rok). W Polsce jest to jedynie 8,5 mln euro.
„Mamy jednak do czynienia z poważną i nasilającą się propagandą przeciwników tych zmian” – podkreśla Izba. Jej zdaniem są to głównie producenci urządzeń oraz działający w ich imieniu lobbyści. Opłaty wynoszą zaledwie 1–1,5% ceny urządzenia i powinny być ponoszone przez producentów. W ocenie Izby twierdzenia, że nowe przepisy znacząco podniosą ceny elektroniki, są manipulacją mającą na celu uniknięcie dodatkowych kosztów. Organizacja zwraca też uwagę, że podobne opłaty od lat funkcjonują w innych krajach Europy.
Rząd argumentuje zmiany koniecznością dostosowania prawa do regulacji Unii Europejskiej
Mechanizm opłaty reprograficznej funkcjonuje w Polsce od 1994 r., a jego ostatnie aktualizacje miały miejsce w latach 2008 i 2011. W tym czasie technologia i sposób korzystania z treści zmieniły się radykalnie. Dotychczasowe przepisy obejmowały m.in. nośniki takie jak VHS czy nagrywarki DVD, które dziś mają marginalne znaczenie. W efekcie wpływy z opłat reprograficznych w Polsce należą do najniższych w UE, na czym – według rządu – tracą tysiące twórców i wykonawców. Nowelizacja ma:
- zaktualizować katalog urządzeń objętych opłatą,
- uprościć system,
- urealnić wysokość opłat,
- zapewnić równowagę na rynku urządzeń.
Rząd zapowiada również zmiany w przepisach dotyczących funkcjonowania organizacji zbiorowego zarządzania, obejmujące m.in.:
- ograniczenie kosztów administracyjnych,
- wprowadzenie limitów wynagrodzeń,
- wzmocnienie kontroli,
- większy wpływ artystów na zarządzanie organizacjami,
- przejrzystość w zakresie niewypłaconych środków i wydatków.
Nowelizacja ma wesprzeć polskich artystów – rocznie do podziału może trafić nawet 200 mln zł
Środki zostaną rozdzielone pomiędzy organizacje reprezentujące twórców, w tym:
- ZAiKS – autorzy,
- SAWP – artyści wykonawcy,
- ZPAV – producenci muzyki,
- ZASP i Stowarzyszenie Filmowców Polskich – twórcy filmowi,
- Copyright Polska – autorzy i wydawcy.
Część środków zasili również fundusz ubezpieczeń społecznych dla artystów-freelancerów.
Pierwotnie rozporządzenie miało obowiązywać od 1 stycznia 2026 r. Ostatecznie opłata zacznie być pobierana po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw
Jak podaje Ministerstwo Kultury, okres ten ma umożliwić przedsiębiorcom przygotowanie się do nowych regulacji.
Źródła:
MK, RP, Spidersweb
Podstawa prawna:
Rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zmieniające rozporządzenie w sprawie określenia kategorii urządzeń i nośników służących do utrwalania utworów oraz opłat od tych urządzeń i nośników z tytułu ich sprzedaży przez producentów i importerów
