Centrolewica idzie po władzę w Finlandii. Pięć partii przystępuje do rządowych negocjacji

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
8 maja 2019, 12:31
Turku, Finlandia
Turku, Finlandia/ShutterStock
Antti Rinne, lider fińskich socjaldemokratów, którzy wygrali kwietniowe wybory parlamentarne, ogłosił, że w oficjalnych rozmowach o koalicji rządowej udział weźmie pięć partii o profilu lewicowym oraz liberalno-centrowym.

Rozmowom koalicyjnym przewodniczyć będzie Socjaldemokratyczna Partia Finlandii (SDP), która pierwszy raz od 20 lat wygrała wybory parlamentarne z 14 kwietnia. W negocjacjach udział wezmą też Związek Lewicowy (VAS), Zielona Unia (VIHR) oraz Szwedzka Partia Ludowa w Finlandii (SFP-RKP), a także liberalna partia Centrum Finlandii (KESK) ustępującego premiera Juhy Sipili.

Rinne na konferencji prasowej powiedział, że taka koalicja zapewni Finlandii "rząd większościowy", który będzie dążył do "". Oficjalne rozmowy koalicyjne mają się zacząć w środę po południu. Lider SDP wierzy, że nowy gabinet mógłby rozpocząć pracę na początku czerwca.

Pewnym zaskoczeniem dla fińskiej prasy jest udział w negocjacjach KESK, która okazała się największym przegranym wyborów (notując najniższe w historii poparcie i tracąc najwięcej mandatów), a sam premier na miesiąc przed wyborami z powodu upadku w parlamencie flagowej reformy jego gabinetu dotyczącej usług socjalnych i zdrowotnych podał rząd do dymisji. Po ogłoszeniu wyników wyborów Sipila ogłosił też, że rezygnuje z kierowania partią.

Rząd Sipili był krytykowany też wcześniej, w tym przez partie lewicowe, za wprowadzenie niepopularnych w społeczeństwie decyzji związanych m.in. z cięciami w zasiłkach czy niższymi nakładami na szkolnictwo i naukę. W ubiegłym roku za kadencji tego rządu odnotowano rekordową w tym stuleciu liczbę strajkujących w obronie praw pracowniczych, w tym biorących udział w demonstracjach politycznych.

"To był dla partii Centrum trudny proces decyzyjny. Przed nami niełatwe negocjacje, w których będziemy szukać rozwiązań" - przyznał Sipila na konferencji.

Potencjalna koalicja, złożona z pięciu partii i określana przez fińskie media jako "front ludowy", w 200-osobowym jednoizbowym fińskim parlamencie (Eduskunta) miałaby łącznie 117 mandatów.

W opozycji pozostałyby dwa ugrupowania, które w parlamencie mają zaledwie o jeden lub o dwa mandaty mniej niż zwycięska SDP. Są to populistyczna i narodowo-konserwatywna partia Finowie (39 miejsc) oraz dotychczasowy koalicjant rządowy konserwatywno-liberalna Koalicja Narodowa (KOK) (38 miejsc).

Lider KOK Petteri Orpo, pełniący jeszcze obowiązki ministra finansów, który najdłużej prowadził wstępne rozmowy z Rinnem, przyznał, że jego ugrupowanie i SDP dzielą zbyt duże różnice w poglądach na gospodarkę.

Poza rządem znalazłaby się też mniejsza partia Chrześcijańscy Demokraci (KD) reprezentowana przez pięciu deputowanych oraz jeden deputowany Ruchu Teraz.

SDP wygrała kwietniowe wybory "o włos" z wynikiem 17,7 proc.; dwie kolejne partie zebrały zaledwie o 0,2 i 0,5 pkt procentowego mniej głosów.

Według fińskiej prasy nowy rząd wyłoniony po ostatnich wyborach ukształtuje na lata fińską politykę przede wszystkim w takich kwestiach jak: bezpieczeństwo socjalne, polityka fiskalna, rynek pracy, opieka zdrowotna, edukacja i polityka klimatyczna, a do osiągnięcia porozumień w tych obszarach w czasie rozmów koalicyjnych konieczna będzie wysoka zdolność do "kompromisów".

>>> Polecamy: Rosja i Chiny budują sojusz przeciw USA. Dążą do wprowadzenia "nowego porządku"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj