Jak donosi szwedzki dziennik "Svenska Dagbladet", w Helsingborgu odbyło się spotkanie szefów dyplomacji 32 państw NATO. Obecność sekretarza stanu USA Marca Rubio oraz pozostałych ministrów spraw zagranicznych nie była przypadkowa. Rozmowy stanowią bezpośrednie przygotowanie do przełomowego szczytu NATO w Ankarze. To właśnie tam mogą zapaść decyzje, które na nowo zdefiniują architekturę bezpieczeństwa.
Nowa era NATO. Europa przejmuje dowodzenie za obronę kontynentu
Termin NATO 3.0 przestał być jedynie abstrakcyjnym hasłem politologów. Według analizy opublikowanej przez szwedzką gazetę, pojęcie to na dobre zakorzeniło się w kręgach ekspertów polityki obronnej i stale powracało w dyskusjach podczas konferencji na temat bezpieczeństwa w Tallinie w zeszły weekend. Autorka analizy, Therese Larsson Hultin, wskazuje na głęboką transformację relacji transatlantyckich.
Nowa koncepcja zakłada, że Europa musi wziąć na siebie zdecydowanie większą odpowiedzialność za obronę konwencjonalną kontynentu. Stany Zjednoczone z kolei, na co przynajmniej tli się głęboka nadzieja państw członkowskich, miałyby zapewnić sojusznikom strategiczny parasol nuklearny. Zmiany mają dotyczyć także samych struktur dowodzenia.
Pentagon zmienia priorytety. Trzy dowództwa w rękach Europejczyków
W myśl założeń NATO 3.0 europejscy partnerzy mieliby przejąć pełen nadzór nad trzema kluczowymi dowództwami operacyjnymi Sojuszu: w Brunssum, Neapolu oraz Norfolk. W tym samym czasie Pentagon i siły zbrojne USA skupiłyby swój potencjał na kierowaniu różnymi globalnymi dowództwami bojowymi, co pozwoliłoby Amerykanom na przesunięcie ciężaru działań operacyjnych.
Atmosferę wokół zmian tonuje jednak postawa sekretarza generalnego NATO. "Jeśli Rutte ma rację, że w Helsingborgu nie nastąpi ogłoszenie wycofania wojsk amerykańskich, to sekretarz generalny z pewnością będzie mówił o 'silnej Europie w silnym NATO' nawet na konferencji prasowej zamykającej spotkanie” – dywaguje "Svenska Dagbladet".
Ewolucja struktur NATO. Od zimnej wojny do nowej doktryny
Szwedzkie media przypominają, że sformułowanie NATO 3.0 nie powstało wczoraj. Po raz pierwszy użył go wiceszef Pentagonu Elbridge Colby podczas zeszłorocznego spotkania NATO. Wówczas odnosiło się ono zasadniczo jedynie do potrzeby wzięcia większej odpowiedzialności finansowej i militarnej przez Europę.
Hasło powróciło ze zdwojoną siłą w maju tego roku jako "silniejsza Europa w silniejszym NATO" podczas spotkania państw wschodniej flanki NATO oraz krajów nordyckich w Bukareszcie. Od tamtego momentu formuła ta stała się flagowym elementem narracji sekretarza generalnego Marka Ruttego, który wielokrotnie powtarzał to wyrażenie.
Według Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk Wojennych po II wojnie światowej celem NATO 1.0 było utrzymanie Amerykanów w Sojuszu, Niemców pod kontrolą, a Rosjan na dystans. Po zakończeniu zimnej wojny opracowano NATO 2.0, w którym na Stanach Zjednoczonych spoczywała główna odpowiedzialność za operacje ekspedycyjne, a sojusznicy z Europy i Azji w różnym stopniu przyczyniali się do tych wysiłków.
