Cztery lata po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło graniczny most, uroczyście otwarto przejście graniczne między Nepalem i Chinami. Leży ono najbliżej Katmandu i przed katastrofą było najważniejszą drogą między obu krajami.

Przez odbudowany most Miteru pierwsza przejechała ciężarówka z wełną. Chwilę wcześniej nepalski minister przemysłu i handlu Matrika Yadav razem z chińskim ambasadorem Hou Yanqi otworzyli przejście, które zniszczyło trzęsienie ziemi w 2015 r.

Do tego czasu Tatopani było jedynym przejściem granicznym, którym z Chin do Nepalu mogły wjechać ciężarówki. Podczas trzęsienia most Miteri zawalił się, a na okoliczne drogi zeszły lawiny, zasypując i zrywając asfalt.

„Wreszcie! Dla nas most i przejście było linią życia” - mówi PAP Sushil Tamang, mieszkaniec Tatopani, czyli „Ciepłej Wody”, wioski na granicy z Chinami. „Dla nas granica była wszystkim. Trzęsienie zabrało nam nie tylko bliskich, ale i pracę” - dodaje.

Tamang opowiada jak przed trzęsieniem przejście w Tatopani tętniło życiem. Długi sznur ciężarówek ciągnął się kilometrami, a odgłosy klaksonów nie dawały spać ludziom w nocy. „Wtedy to nas denerwowało” - śmieje się.

„Tatopani otworzyło nam wiele możliwości. Mogliśmy sprowadzać tanie chińskie towary i sprzedawać z dużym zyskiem w Katmandu” - mówi Bijay Tamang, który przez lata handlował z Chinami. „Handlowało się wszystkim, nawet czosnek i whiskey były chińskie” - opowiada.

Przez przejście przepływały towary o wartości 22 mld rupii (ok. 770 mln zł), a celnicy pobierali 3 mld rupii opłat (ok 105 mln zł). Chińskie towary powoli stawały się alternatywą dla sprowadzanych z Indii. Wciąż jednak ok. 90 proc. towarów trafiało do kraju przez indyjskie punkty graniczne.

„Kiedy trzęsienie ziemi zniszczyło przejście, miasto wymarło. A wkrótce Indie nałożyły blokadę ekonomiczną i Nepal zupełnie stanął” - tłumaczy Bijay wspominając nieformalną blokadę kraju na jesieni 2015 r., ledwie kilka miesięcy po trzęsieniu ziemi. W kraju zabrakło paliwa i gazu, towary pierwszej potrzeby zdrożały kilkukrotnie. „Zobaczyliśmy wtedy jak bardzo jesteśmy uzależnieni od Indii i jak łatwo mogą narzucić nam swoją wolę” - podkreśla.

„Blokada pokazała, że handel z Chinami jest priorytetem Nepalu” - mówi Aditya Adhikari, komentator polityczny i analityk z Katmandu. „Indie stosowały blokadę już wcześniej, żeby kontrolować kolejne rządy. Dużo nie robiono by temu zaradzić” - dodaje.

Dlatego rząd Nepalu tak mocno naciskał na ponowne otwarcie granicy w Tatopani. Co prawda funkcjonowało przejście w Rasuwagadhi, lecz długo nie mogły przez nie kursować ciężarówki. Ruch jest mocno ograniczony i mniejszy niż wcześniej w Tatopani.

„Wciąż jest wiele tymczasowych mostów. Drogi są słabe w wielu miejscach. Nawet małe lawiny mogą je naruszyć” - powiedział anonimowo dziennikowi "Republica" jeden z urzędników pracujących przy odbudowie przejścia i drogi. „Drogę otwarto kosztem bezpieczeństwa” - ostrzega.

Co gorsza droga od granicy biegnie częściowo wzdłuż rwącej rzeki Bhote Koshi. Zdaniem urzędnika ulewy monsunowe mogą naruszyć niestabilną ziemię.

Punkt graniczny nie mogą jeszcze przekraczać piesi, jak przed trzęsieniem, lecz tylko ciężarówki. „Ale coś się w końcu zmienia i jest nadzieja” - mówi Bijay.

>>> Czytaj też: USA ostrzegają Indie: Nie kupujcie rosyjskich rakiet S-400