W czwartek rano, po protestach i gwałtownych starciach z policją, w których obrażenia odniosło 79 osób, w centrum Hongkongu panował względny spokój. Na ulicach gromadziły się jednak grupy osób gotowych do kontynuowania protestu – w czarnych koszulkach i maskach chirurgicznych, mających chronić przed gazem łzawiącym.

Centrum miasta patrolują również oddziały policji prewencyjnej, która w środę użyła gumowych kul oraz gazu łzawiącego i pieprzowego przeciwko demonstrantom, okupującym okolice Rady Legislacyjnej, czyli hongkońskiego parlamentu.

Użycie siły przez policję pogłębiło frustrację wielu protestujących i dodatkowo zwiększyło ich nieufność wobec władz Hongkongu, przede wszystkim wobec szefowej administracji regionu Carrie Lam.

Reklama

Lam określiła protesty jako „zorganizowane zamieszki”, a szef hongkońskiej policji Stephen Lo bronił decyzji o użyciu gumowych kul i gazu łzawiącego, twierdząc, że protestujący mogli zaatakować policjantów metalowymi prętami.

Rada miała się w środę zajmować nowelizacją prawa o ekstradycji, która umożliwia m.in. przekazywanie podejrzanych w sprawach kryminalnych z Hongkongu do Chin kontynentalnych. Przeciwnicy ustawy nie mają zaufania do wymiaru sprawiedliwości w komunistycznej ChRL i sądzą, że nowe prawo zagraża ich wolności.

Wobec protestów Rada przełożyła posiedzenie, na którym miało się odbyć drugie czytanie ustawy, na nieokreślony termin. Przewodniczący Rady Andrew Leung zdecydował, że posiedzenie zaplanowane pierwotnie na środę nie odbędzie się również w czwartek – napisano w okólniku do posłów, cytowanym przez publiczną stację RTHK.

Eksperci sądzą, że zdominowana przez propekińskich lojalistów Rada prawdopodobnie uchwali nowelizację.

Część przeciwników ustawy nie wierzy rządowi i sądzi, że mimo oficjalnego przełożenia posiedzenia, Rada może się zebrać w tajemnicy przed społeczeństwem, by debatować nad nowelizacją i ostatecznie przyjąć ją zgodnie z planem 20 czerwca – powiedziała PAP jedna z setek młodych osób przygotowanych w czwartek do protestu w dzielnicy Central, Magnus Chen.

W komunikacie wysłanym w czwartek do mediów, w tym do PAP, władze Hongkongu poinformowały, że „ze względów bezpieczeństwa” centralne biura rządowe pozostaną w czwartek i piątek zamknięte.

Według komentatorów dążenie władz Hongkongu do przeforsowania ustawy pomimo olbrzymiego sprzeciwu społeczeństwa może wynikać z presji Pekinu, który w ostatnich latach konsekwentnie powiększa swoją władzę nad regionem.

Hongkong, była brytyjska kolonia, został przekazany Chinom w 1997 roku i od tej pory funkcjonuje jako specjalny region administracyjny ChRL. Zarządzany jest zgodnie z zasadą „jeden kraj, dwa systemy”, która teoretycznie zapewnia mu szeroki zakres autonomii. Wielu komentatorów wskazuje jednak na stopniową erozję tej autonomii i swobód obywatelskich.

>>> Czytaj też: Wojna walutowa mało prawdopodobna