Ambasador Iranu w ONZ Madżid Taht Ravanczi w liście skierowanym do sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa podkreślił, że Iran nie dąży do wojny ale będzie podejmował działania aby zapewnić bezpieczeństwo swojego terytorium.

"Piszę do Pana aby poinformować o nowej bardzo niebezpiecznej, prowokacyjnej i bezprawnej akcji amerykańskich sił zbrojnych przeciwko integralności terytorialnej Iranu" - napisał ambasador. Podkreślił, że siły irańskie zestrzeliły bezzałogowy statek powietrzny USA kiedy, "pomimo wielokrotnych ostrzeżeń radiowych wleciał w irańską przestrzeń powietrzną".

W dalszej części listu ambasador podkreślił, że Iran "rezerwuje sobie prawo podejmowania wszelkich niezbędnych działań przeciwko naruszeniom swojego terytorium i jest zdeterminowany bronić go na ziemi, na morzu i w powietrzu".

W liście zawarte jest też twierdzenie, że amerykański dron wykonywał lot szpiegowski w cieśninie Ormuz i powracając naruszył irańską przestrzeń powietrzną, co wymagało reakcji irańskiej obrony przeciwlotniczej.

Podkreśla się, że Iran nie zażądał jednak zwołania w trybie pilnym posiedzenia Rady Bezpieczeństwa

Reklama

Wcześniej w czwartek wiceminister spraw zagranicznych Iranu Abbas Arakczi złożył protest w tej sprawie na ręce ambasadora Szwajcarii w Iranie. "Są niepodważalne dowody, że dron znajdował się w irańskiej przestrzeni powietrznej, nawet jego fragmenty zostały znalezione na irańskich wodach terytorialnych" - powiedział Arakczi. Szwajcaria reprezentuje w Iranie interesy USA.

Strona amerykańska twierdzi, że do zestrzelenia drona doszło w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. "Doniesienia z Iranu, jakoby maszyna była nad Iranem, są nieprawdziwe" - powiedział w czwartek rzecznik Centralnego Dowództwa sił USA Bill Urban. "Był to niesprowokowany atak na amerykański obiekt monitorujący w międzynarodowej przestrzeni powietrznej" - podkreślił rzecznik. Zaznaczył, że dron nie naruszył przestrzeni powietrznej Iranu.

Prezydent USA Donald Trump napisał w czwartek na Twitterze, że Iran zestrzeliwując drona "zrobił ogromny błąd". Sugerował, że zestrzelenie amerykańskiego drona mogło być omyłkowe. Jego zdaniem mógł dokonać tego ktoś "niedbały i głupi". Podkreślił, że USA mają udokumentowany fakt, że maszyna była w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. (PAP)