Według tych źródeł celem hakerskiego ataku było pozyskiwanie informacji o kontach użytkowników. Yandex - rosyjska firma z siedzibą w Holandii i centrum operacyjnym w Moskwie - działa głównie w Rosji, Turcji, na Białorusi i w Kazachstanie, oferując różne usługi internetowe. Jest właścicielem wyszukiwarki internetowej o tej samej nazwie.

Reuters pisze, że złośliwe oprogramowanie podrzucone przez hakerów, to Regin, o którym wiadomo, że wykorzystuje je wywiadowczy Sojusz Pięciorga Oczu (USA, Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia i Kanada). Reuters odnotowuje, że agencje wywiadowcze tych krajów odmówiły komentarza.

Według źródeł agencji Reutera nie można było ustalić, który z tych pięciu krajów stał za atakiem na firmę Yandex, przeprowadzonym na przełomie października i listopada 2018 roku. Rzecznik tej firmy Ilja Grabowski przyznał w oświadczeniu dla agencji Reutera, że doszło do hakerskiego incydentu, ale odmówił podania szczegółów.

Reklama

"Ten konkretny atak został wykryty w bardzo wczesnym stadium przez ochronę Yandexa. Został całkowicie zneutralizowany, zanim wyrządzone zostały jakiekolwiek szkody" - podkreślił Grabowski, dodając, że dane użytkowników pozostały bezpieczne.

Źródła agencji Reutera twierdzą natomiast, że hakerzy mieli potajemny dostęp do Yandexa co najmniej przez kilka tygodni.

Według tych źródeł wydaje się, że hakerzy poszukiwali informacji technicznych dotyczących sposobu uwierzytelniania użytkowników. Agencja pisze, że takie informacje mogłyby pomóc jakiejś agencji szpiegowskiej w podszyciu się pod użytkowników Yandexa i uzyskanie dostępu do ich kont.

Celem hakerskiego ataku na dział badawczo-rozwojowy Yandexa było szpiegostwo, a nie sabotaż, czy próba kradzieży własności intelektualnej - uważają źródła agencji Reutera.

>>> Polecamy: Bitwa gigantów: USA kontra Chiny. Kto wygrywa technologiczną zimną wojnę?